01. The Killer02. Venom
03. Smell Of Death
04. Decayer
05. The Wail Of My Threnode
06. Resurrect With A Vengeance
07. The Great Bludgeoning
08. Need To Kill
09. Devil In Your Own Hell
2011. Ten rok zostanie prawdopodobnie zapamiętany jako jeden z najbardziej obfitych w rewelacyjne wydawnictwa metalowe, lat dekady. Od początku roku, fani ciężkiego brzmienia dostają od czołowych, metalowych firm niezwykle dobre płyty. Do tego grona we wrześniu należy dopisać duńskie Hatesphere. Po dwóch latach od bardzo dobrego "To The Nines", zespół Petera "Pepe" Lyse Hansena atakuje z nowym, niezwykle brutalnym, agresywnym i bezkompromisowym materiałem, zatytułowanym "The Great Bludegeoning". Szeregi jednego z najważniejszych duńskich zespołów metalowych zostały przewietrzone: skład wzmocnili wokalista Esben "Esse" Hansen, który zastąpił dotychczasowego gardłowego – Jonathana "Jollera" Albrechtsena. Za rytmikę, oprócz perkusisty Mike'a Parka (który wzmocnił zespół w 2009 roku) odpowiada natomiast znany z punkowego Gob Squad, basista Jimmy Nedergaard, zastępujący Mixena Lindberga. Paradoksalnie – porządki w Hatesphere zaowocowały powrotem do korzeni i najbardziej old-schoolową płytą od lat!
Uważnie śledzę rozwój Duńczyków od bardzo dawna i z całą pewnością stwierdzam, iż na najnowszym krążku Hatesphere brzmi niezwykle dobrze! Od opętańczego i niezwykle szybkiego wstępu do "The Killer" przez bardziej rozbudowane wałki, jak na przykład ponad sześciominutowy "Venom", "slayerowy" utwór tytułowy, średnio-tempowe, opatrzone niezwykłym groove'm numery pokroju "Ressurect With A Vengeance" po niepokojące i stonowane utwory jak krótki, instrumentalny "The Wail Of My Threnode" obcujemy ze starą szkołą thrash/death metalu. Ciężko wskazać jeden, czy dwa najlepsze numery na płycie. Podobnie rzecz ma się z jej słabymi punktami, które na dobrą sprawę nie istnieją. "The Great Bludgeoning" to album niezwykle równy, przemyślany i bardzo dobrze skomponowany. Ponadto, nie jest zbyt długi, co według mnie jest sporym atutem. Niecałe 40 minut mija szybko, dzięki czemu płyta nie może się znudzić i łatwo przebrnąć przez nią od początku do końca, przy pierwszym odsłuchaniu. Mnogość zastosowanych patentów, szybkie, średnie czy wręcz wolne a potężne tempa, przesterowane gitary, idealny szkielet rytmiczny oraz agresja w głosie nowego wokalisty powodują ciarki na całym ciele. Za potężne i czyste brzmienie a także produkcję i mastering całości, odpowiada Tue Madsen (znany ze współpracy z The Haunted, Sick Of It All, Moonspell czy Dark Tranquillity). Dzieła dopełnia klimatyczna okładka, stworzona w starym stylu przez Mircea Gabriela Eftemie – grafika i gitarzystę innego duńskiego zespołu – Mnemic. Dotychczas popełnił on fronty płyt takich kapel jak Soilwork, Strapping Young Lad czy właśnie Mnemic. Zespół twierdzi, że powrót do korzeni widzialny jest w całym koncepcie albumu – jego old-schoolowym brzmieniu, thrashowej agresji lat 80. ubiegłego stulecia (vide: Slayer) oraz oprawie graficznej. Ciężko się z tym nie zgodzić, bo oprócz thrash metalowych bandów z Bay Area, mało kto w dzisiejszych czasach jest tak wierny staremu stylowi. Hatesphere się to udało.
Podsumowując, Duńczycy pozytywnie mnie zaskoczyli. Oczekiwałem tego albumu, jednak – szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak solidnego i bezkompromisowego uderzenia z obozu Hatesphere. "The Great Bludgeoning" to prawdopodobnie jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) propozycja tego zespołu w dotychczasowej karierze. Obok nowych płyt Anthrax i Mastodon, Hatesphere na dłużej zagości w moim odtwarzaczu, a Wam proponuję czym prędzej zapoznać się z dźwiękami zawartymi na "The Great Bludgeoning". Nie pożałujecie!
Dodaj na:
The Kandidate
Carnal Forge
The Haunted
Dew-Scented
Illdisposed
Cataract
Oficjalna strona
MySpace
Facebook
YouTube
Twitter
Last.fm
Wikipedia

