Sklep
 
Szukaj
 
Partnerzy
 
Konkursy
 
Redakcja
 
Kontakt
YouTube
Last.fm
MySpace
Facebook
RSS
Strona główna
Recenzje
Wywiady
Relacje
Foto
Koncerty
Forum
Jeden na Jednego
Koncerty
Ceti (Ghost From The Past World)
Wartribe Promotion Tour 2012
Suffocation w Polsce
Deathcore Legion Tour 2012
Blitzkrieg VI
War For Satan European Tour 2012
Najnowsze recenzje
Saratan - Antireligion
Resistance – To Judge And Enslave
Hatesphere - The Great Bludgeoning
Machine Head - Unto The Locust
Mastodon - The Hunter
Reklama
Wywiad z Billy Graziadei (Biohazard)
Witaj Billy! Co nowego w obozie
Biohazard
?
Witaj! Wszystko świetnie się układa.
Właśnie przesłuchałem promówkę Waszego nadchodzącego albumu, zatytułowanego "Reborn In Defiance". Cóż mogę powiedzieć – świetny materiał! Jak przebiegały pracy nad Waszym najnowszym dziełem?
To bardzo długa historia. Cóż – spotkaliśmy się ponownie w 2008 roku, po pięcioletniej przerwie w działalności zespołu. I nie wiedzieliśmy, czy praca nad nowym albumem potrwa tydzień, czy dwa, a może miesiąc lub dwa lata. Ostatecznie majstrowaliśmy przy nowym albumie prawie trzy lata. Oczywiście, od czasu powrotu zajmowaliśmy się różnymi rzeczami – nie tylko tworzeniem muzyki na nową płytę. Zagraliśmy sporo koncertów, wróciła specyficzna chemia między nami, a kolejne utwory powstawały dość naturalnie i bez większych problemów. W taki sposób powstawał ten album.
Pytam, ponieważ mieliście dość długą przerwę od ostatniej sesji nagraniowej. Poprzedni album "Means To An End" został wydany w 2005 roku, premiera "Reborn In Defiance" zapowiedziana jest na początek 2012 – 7 lat! Co robiliście od tamtego czasu?
Ciężko mi wypowiadać się za kolegów, ale ja w tym czasie otworzyłem studio nagrań, stworzyłem swój własny zespół -
Suicide City
. Nagraliśmy płytę, zjeździłem świat koncertując. Tak, mniej-więcej spędziłem te pięć lat przerwy od
Biohazard
.
Moje pierwsze wrażenie po odsłuchaniu "Reborn In Defiance" było dość proste – "ale zróżnicowany materiał!". Co wpłynęło na powstanie tak eklektycznego dzieła? Na najnowszej płycie nie prezentujecie tylko hardcoru.
Wydaje mi się, że na nowym krążku każdy znajdzie coś dla siebie. To mieszanka wszystkiego tego, za co uwielbiam muzykę.
Biohazard
nigdy nie grał w jednym stylu muzycznym. Wychowaliśmy się nie tylko na rocku, metalu, hip-hopie, ale i na hardcorze czy punk rocku – i to słychać w całej twórczości
Biohazard
. Nasza muzyka to mieszanina wszystkich tych wpływów. "Reborn In Defiance" łączy w sobie groove, melodie, a także rapowane wstawki – po prostu czysty
Biohazard
!
Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy to długość. Wasz nowy album trwa prawie godzinę. Wiem, że w Waszej dotychczasowej dyskografii pojawiały się pozycje dłuższe, choćby "Urban Discipline" czy "State Of The World Address", jednak ostatnie płyty z obozu
Biohazard
trwały około 40 minut – mówię o "Means To An End" i "Kill Or Be Killed". Planowaliście ten zabieg, czy przyszło to naturalnie?
Nigdy niczego nie planujemy, po prostu pozwalamy muzyce wypływać z nas. Gdy siadamy do tworzenia nowej muzyki, staramy się wybierać najlepsze spośród utworów, które rodzą się w naszych głowach i to one znajdują się na krążku. Z "Reborn In Defiance" było tak, że ciężko było nam zrezygnować z czegokolwiek co wymyśliliśmy. Byliśmy bardzo zadowoleni ze szkiców, które każdy z nas przynosił, dlatego pracowaliśmy nad nim. Stąd tyle utworów na albumie. Nie mniej jednak, nadal uważam że wszystkie kompozycje na naszej nowej płycie są świetne – dopracowane i pochodzące prosto z naszych serc. Cieszę się, że już wkrótce będą mogli je usłyszeć ludzie na całym świecie.
Słyszałem, że podobno producent tego materiału, Toby Wright, zasugerował Wam, iż wydanie "Reborn In Defiance" pod nazwą inną niż
Biohazard
korzystnie wpłynęłoby na koniunkturę i sukces komercyjny płyty. Nie zdecydowaliście się jednak na taki ruch. Dlaczego?
Nie przypominam sobie, żeby Billy mówił coś takiego. A jeśli mówił, wydaje mi się, że miało to bardziej żartobliwy charakter. Cóż - jesteśmy
Biohazard
, stary! I wszystko co robię z
Biohazard
to
Biohazard
– nie żaden inny zespół. Gdybyśmy zdecydowali się na wydanie "Reborn In Defiance" jako inny zespół, byłoby to coś nienaturalnego, dziwnego. Muzyka dla nas to nie żaden biznes. Nie zwracamy uwagi na to ile zarobimy – bo właściwie w dzisiejszych czasach ciężko o wielkie pieniądze z grania takiej muzyki. To co zamieszczamy na naszych płytach jest w 100% szczere – pochodzi prosto z naszych wnętrz: muzyka, teksty, cała otoczka. Chcemy dzielić się tym z fanami na całym świecie, również w Polsce. Zarobki to kwestia drugorzędna.
W 2008 roku reaktywowaliście się z okazji dwudziestolecia zespołu. I była to reaktywacja w naprawdę świetnym stylu, w klasycznym składzie z lat 90. Nagraliście nowy album, a Evan Seinfeld zdecydował się opuścić zespół. Co było przyczyną rozpadu? Rozmawiał z Wami o swojej decyzji?
Oczywiście, że rozmawiał z nami. Odejście z
Biohazard
jest jego decyzją. Respektuję jego prywatność i nie zamierzam o tym dyskutować. To jego sprawa. Spędziliśmy ze sobą wiele wspaniałych chwil, a takie sytuacje jak odejście jednego z członków zespołu tylko umacnia kapelę. Grając w zespole musisz być przygotowany na wzloty i upadki. Dlatego też, po odejściu Evana zdecydowaliśmy się ciągnąć to dalej. Uwielbiam grać, jestem dumny z
Biohazard
i naszych osiągnięć. Nagraliśmy kolejną płytę (Evan Seinfeld zdążył jednak nagrać na nią wokale; przyp. Red.) i nie mogę się doczekać kiedy ponownie wyjdę na scenę! A gdy już pojawię się na scenie – zostawię na niej całe swoje pieprzone serce.
Zatem rozstanie odbywało się w przyjazny sposób? Wciąż utrzymujecie ze sobą kontakt?
Nie do końca. Nie mogę powiedzieć, że rozstaliśmy się jak przyjaciele, jednak nie czuję do niego urazy. Życzę mu wszystkiego najlepszego.
Zawsze zajmowałeś się wokalami na płytach
Biohazard
, jednak to Evan był głównym wokalistą w zespole. Co teraz zrobicie? Macie jakichś kandydatów na zastępstwo?
Cóż, ja jestem wokalistą – jak z resztą stwierdziłeś. Śpiewałem na większości naszych płyt i nie zamierzam przestawać. I wyprzedzę Twoje następne pytanie – znaleźliśmy zastępcę basisty (którym również był Evan Seinfeld; przyp. Red.). Jest nim Scott Roberts. To świetny gość – podobnie jak Evan oprócz gry na basie wspiera mnie przy wykonywaniu chórków w zespole. Mam nadzieję, że spędzimy wspólnie wiele wspaniałych chwil.
Tak czy tak, bez wokalisty – zaplanowaliście parę koncertów w Europie (w towarzystwie
Suicidal Tendencies
) oraz w Stanach (przy wsparciu legendarnych
Madball
). Nie uważasz, że to trochę ryzykowne? Zdajesz sobie sprawę, że być może narażacie się na możliwość gry bez wokalisty z prawdziwego zdarzenia?
Nie wydaje mi się, że to ryzykowne. Jestem w stanie grać na gitarze i śpiewać, wspierać będzie mnie Scott (Roberts; przyp. Red.). Prawdę mówiąc, graliśmy już w tym składzie w Chinach oraz w paru miejscach w Europie, choćby na Wyspach Brytyjskich. I były to naprawdę dobre sztuki. Dlatego nie mogę się doczekać kolejnych koncertów.
Planujecie jeszcze jakieś koncerty promujące nowy album w 2012 roku?
Planujemy trasę koncertową w 2012 roku i myślę, że w jej trakcie zagramy w Polsce dwukrotnie.
A festiwale? Macie w planach występy na wielkich scenach, czy ograniczycie się do objazdówki po najważniejszych klubach Europy?
Oczywiście! Uwielbiam festiwale i mam nadzieję, że pojawimy się na co najmniej dwóch dużych gigach w przyszłym roku.
Nie ma wątpliwości, że
Biohazard
był jednym z najważniejszych zespołów połowy lat 90. XX wieku. Jeśli mówimy – hardcore w tamtych czasach – myślimy
Biohazard
. Osiem albumów, dziewiąty w drodze. Jaka jest Wasza recepta na długowieczność? Czy raczej nieśmiertelność?
Myślę, że gdy decydujesz się na stworzenie zespołu i komponowanie muzyki we współpracy z innymi ludźmi – powinno to wypełniać większość Twojego czasu i zaangażowania. Wszystko co pozostałe powinno być drugoplanowe. To według mnie recepta na sukces i długowieczność zespołu.
Spoglądasz do sieci i widzisz masę młodych muzyków, grających hardcore. Co myślisz o stanie hardcoru w XXI wieku? Śledzisz na bieżąco mutacje, typu metalcore, deathcore?
Oczywiście, że śledzę nowinki na bieżąco. Muzyka to moje życie i kocham ją. Powstaje wiele wspaniałych kapel, które stają się sławne, a drugie tyle równie świetnych zespołów nie wychodzi z podziemia. Co prawda te wszystkie mutacje są dość zabawne. Wiesz, nigdy nie lubiłem klasyfikować muzyki. Dobry zespół to dobry zespół i nie ma dla mnie znaczenia, czy gra on country, rock, hard rock, metal czy hardcore.
Może masz więc swoich prywatnych faworytów?
Bardzo wielu, stary! Ciężko mi teraz wymienić którykolwiek, żeby nie urazić innych. W dzisiejszych czasach powstaje masa wspaniałych kapel – bardziej, lub mniej oryginalnych. I bardzo lubię ich słuchać.
Cóż, w takim razie dziękuję za poświęcenie swojego czasu na wywiad, Billy. Życzę Wam wszystkiego najlepszego przy okazji promocji nowej płyty i czekam na
Biohazard
w Polsce. Ostatnie słowa należą do Ciebie – co chcesz powiedzieć fanom i słuchaczom
Biohazard
w Polsce oraz czytelnikom metalnews.pl?
Dzięki! Jakiś czas temu byłem u moich wspaniałych przyjaciół w Polsce i dostałem butelkę wódki, robionej w domu. Nigdy jej nie otworzyłem – stoi na honorowym miejscu na szafce i gdy ją mijam, przechadzając się po domu – myślę o Waszym wspaniałym państwie, o moich polskich znajomych. Kocham Polskę! Wielu Polaków mieszka w Nowym Jorku, utrzymuję z niektórymi z nich kontakt. Nie mogę się doczekać powrotu do Polski. Zapraszam na naszą stronę na Facebook, pod adresem
facebook.com/biohazarddfl
, oraz na mój profil –
facebook.com/billybiohazard
. Przygotujcie się na porcję czadowej muzyki od
Biohazard
, która pojawi się już na początku przyszłego roku. Tuż po premierze wyruszamy w trasę i na pewno zjawimy się w Polsce – do zobaczenia pod sceną!
Dodaj na:
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2009 - 2012 dla
metalnews.pl
Użytkownicy online:
12
Web Toolbar by Wibiya