Sklep
 
Szukaj
 
Partnerzy
 
Konkursy
 
Redakcja
 
Kontakt
YouTube
Last.fm
MySpace
Facebook
RSS
Strona główna
Recenzje
Wywiady
Relacje
Foto
Koncerty
Forum
Zostań Miss! - Wyniki
Velietony
Koncerty
Metalfest Open Air Poland 2012
Lamb Of God w Polsce
Trivium w Polsce
Children Of Bodom w Polsce
Najnowsze recenzje
Epica - Requiem For The Indifferent
Soulfly - Enslaved
Serpentia – The Day In The Year Of Candles
Megadeth - TH1RT3EN
Reklama
Wywiad z Tuomas Holopainen (Nightwish)
Jak minęła podróż? Skąd przyleciałeś do Polski?
Przyleciałem dziś rano z Mediolanu. Jest to nasza trzytygodniowa trasa promocyjna, którą zaczęliśmy w Finlandii. Trasa obejmowała 11 krajów, z których Polska jest naszym ostatnim przystankiem. Jutro wracamy do domu.
Musisz być już zmęczony, po całej tej podróży.
Nie tyle wywiady są męczące co wstawanie codziennie rano aby złapać samolot, potem jest lot, lotniska i wszystko z tym związane. Po pewnym czasie zmęczenie kumuluje się w tobie. Prawdę powiedziawszy czuję się teraz jak zombie.
O której musiałeś wstawać?
Dzisiaj wstałem dosyć późno, jakoś koło 07:00. Zazwyczaj musiałem być już na nogach o 05:00.
A o której chodzisz spać?
Przeważnie około 23:00.
Przejdźmy do albumu. Jakie są twoje odczucia co do "Imaginaerium"? Uważasz, że jest lepszy niż "Dark Passion Play"? To wasz drugi album z Anette, więc poznałeś już jej głos. Czy w związku z tym utwory na "Imaginaerum" były pisane w inny sposób niż na "Dark Passion Play"?
Prawdę powiedziawszy pisanie utworów nie ma nic wspólnego z głosem. To jedna z tych rzeczy, które ludzie źle rozumieją – ja nie piszę utworów pod konkretny głos. Oczywiście to pomaga, kiedy podczas procesu tworzenia znam możliwości wokalne danej osoby, ale w rzeczywistości nie robi to tak dużej różnicy. Kiedy pisaliśmy utwory na "Dark Passion Play" nie wiedzieliśmy jeszcze, kto je zaśpiewa, a mimo wszystko wyszły dobrze. Nie chcę również układać naszych albumów w żadnej kolejności. Nie potrafię powiedzieć, który jest lepszy, a który gorszy. To taki komunał, kiedy zespoły mówią o swoich albumach, że ten jest najlepszy, ten jest najcięższy, a ten najbardziej melodyjny. To tak jakbyś miała siedmioro dzieci. Nie jesteś w stanie powiedzieć, że to jest najlepsze, ciebie kocham najbardziej, ciebie właściwie kocham, ale nie aż tak bardzo, a ciebie kocham najmniej, jesteś po prostu diabłem wcielonym. To niemożliwe. Wszystkie nasze albumy są nam drogie. Jeśli chodzi o "Imaginaerum" jesteśmy z niego bardzo dumni, ale mimo wszystko nie potrafię powiedzieć, czy jest on naszym najlepszym albumem czy nie.
Chciałbym jeszcze zapytać o przeszłość. Macie teraz nową wokalistkę, która musi oczywiście podczas koncertów wykonywać również stare utwory. Jak czujecie się z jej aranżacją waszych starych albumów? Czy wykonujecie je teraz tylko dlatego, że fani tego oczekują?
Nie. Lubimy nasze starsze utwory i chcemy je grać. Zawsze wybieramy kawałki, które chcielibyśmy zagrać i w których Anette czuje się komfortowo. Na przykład, próbowaliśmy na próbach grać "Elvenpath" i w żaden sposób nie brzmiało to tak jak powinno.
Czyli nie czujecie, że musicie coś zagrać tylko dlatego, że wcześniej znajdowało się to na liście koncertowej?
Oczywiście, że nie. Nie mam zamiaru zmuszać jej do śpiewania tego, czego ona nie chce zaśpiewać, zresztą tak jest z każdym innym członkiem zespołu. Jeśli wiemy, że coś nam nie pasuje, po prostu to pomijamy.
Powróćmy do teraźniejszości. Wasza europejska trasa koncertowa rozpocznie się w marcu. Planujecie odwiedzić również Polskę? Nie widziałam żadnych dat, dotyczących polskich miast w waszym grafiku na oficjalnej stronie zespołu.
Jak na razie nie mamy skonkretyzowanych planów co do Polski, ale byłbym zaskoczony, jeśli nic by się nie wydarzyło w ciągu przyszłego roku. Może jakiś festiwal...
Ale nie podczas trasy koncertowej promującej nowy album?
Nie.
Wasz nowy album jest dosyć długi – ok. 70 minut. Poprzedni krążek również nie należał do krótkich. Ciężko jest stworzyć tyle materiału? Czy uważasz, że
Nightwish
byłby w stanie stworzyć kiedyś album, który będzie trwał zaledwie 40 minut? Niektóre zespoły tworzą dosyć krótkie albumy i uważają, że nie ma w tym nic złego, o ile tworzą one pewną całość.
O to właśnie chodzi, musisz czuć, że album jest kompletny. Nie widzę żadnego problemu, żeby
Nightwish
stworzył kiedyś 45-minutowy album. Musisz robić to, co uważasz za właściwe i tym razem postanowiliśmy przekroczyć granice i wszystkie 13 utworów, które stworzyliśmy, postanowiliśmy umieścić na płycie. To po prostu wydawało się dobrym pomysłem.
Jak przebiegał proces twórczy? Stworzyliście nie tylko płytę, ale i film. Czy scenariusz do filmu powstał wcześniej niż teksty piosenek?
Pomysł na film pojawił się pierwszy. Ta idea pojawiła się u mnie latem 2007 roku. To co stworzyliśmy na "Dark Passion Play" było wielkie i potrzebowaliśmy jakiegoś zwrotu w naszej karierze. Tym zwrotem było właśnie zrobienie filmu. Oryginalnie chciałem stworzyć różne historie, krótkie filmy, a następnie napisać piosenki w oparciu o te historie. Taki był oryginalny pomysł. 12 utworów i 12 wideoklipów zawarte na jednym wydawnictwie. Później, kiedy przedstawiłem ten pomysł Stobe Harju, ponieważ chciałem, żeby to on reżyserował wszystkie 12 teledysków, zgodził się, ale zaproponował rozszerzenie tego pomysłu i stworzenie pełnometrażowego filmu.
Jak wyglądały sprawy finansowe przy tworzeniu filmu? Czy Nuclear Blast sfinansował produkcję?
Nie, wytwórnia nie miała z tym nic wspólnego. Budżet na film to ok. 4 mln euro, z czego zespół dał ok. 1 miliona, a resztę otrzymaliśmy z fińskiej fundacji filmowej oraz z kanadyjskiej wytwórni filmowej Caramel Films. Dlatego też zdjęcia do filmu kręcone były w Kanadzie. Caramel Films chciała, aby pieniądze, które wyłożyła, pozostały w Kanadzie. Z tego też powodu, wszyscy aktorzy, poza jednym, są Kanadyjczykami. Firma od grafiki komputerowej też jest kanadyjska, a zdjęcia kręcone były w Montrealu.
Czy z tego powodu nie gracie w filmie żadnych większych ról?
To była moja prośba od samego początku – "proszę, nie umieszczajcie nas w filmie". Chcieliśmy stworzyć wiarygodną, pełnowymiarową historię fantastyczno – dramatyczną , a żadne z nas nie potrafi odgrywać ról. Poza tym, kiedy widzisz nasze twarze od razu wiesz, że jesteśmy muzykami, a nie aktorami. To tak jak z filmami, w których gra Bon Jovi – widzisz go i pytasz się co on tam robi, przecież to John Bon Jovi. Tego właśnie wrażenia chcieliśmy uniknąć. I chociaż wydaje mi się, że rzeczywiście potrafi dobrze zagrać, lecz to nadal John Bon Jovi i to natychmiast czyni film mniej wiarygodnym.
Słyszałam, że muzyka na płycie różni się nieco od tej w filmie. Dlaczego i na czym polegają różnice?
Oryginalnym zamierzeniem było, żeby usłyszeć w filmie cały album, takim, jakim on jest. Ale później okazało się, że mamy fabułę, mamy dialogi i byłoby tego zbyt wiele, gdyby na to wszystko nałożyć jeszcze muzykę heavy metalową z albumu, grającą cały czas w tle. To by po prostu ze sobą nie współgrało. Jest powód, dla którego te wszystkie hollywoodzkie produkcje nie mają heavy metalowych kawałków. Nie tworzyłyby one po prostu dobrej atmosfery. Doszliśmy więc do kompromisu, że w filmie pojawi się kilka utworów w takiej postaci, w jakiej są na płycie, ale większość materiału będzie nagrana w innej aranżacji lub nawet całkowicie zmieniona. Jest fiński kompozytor Petri Alanko, który pracuje nad tłem dźwiękowym. Przetwarza on utwory z albumy, aby pasowały do filmu i w ten sposób tworzy 40-minutowy podkład muzyczny.
Czy cały zespół brał udział w tworzeniu scenariusza do filmu?
Początkowy pomysł był wyłącznie mój, natomiast scenariusz został stworzony przez Stobe. Właściwie nie miałem nic wspólnego ze scenariuszem. Miałem po prostu te 12 kawałków w postaci krótkich filmów, które chciałem aby zostały umieszczone w scenariuszu, ale cały koncept dotyczący starego człowieka leżącego na łożu śmierci, wspominającego całe swoje życie... to wszystko wyszło od Stobe. Nigdy nie wyobrażałem sobie czegoś takiego.
Czy chronologia utworów na płycie pokrywa się z chronologią wydarzeń w filmie?
Tak, to też jest dziwna rzecz, ponieważ usłyszysz wszystkie utwory z albumu w tym samym porządku co są na płycie, ale album nie opowiada całej historii filmu.
Czy w filmie wykorzystano dużo grafiki komputerowej?
Tak, film będzie napakowany grafiką komputerową. Reżyser powiedział, że ok. 75% ujęć w filmie będzie miało jakieś efekty komputerowe. Nie widziałem jeszcze żadnego nagranego ujęcia, więc mogę tylko sobie to wyobrażać.
Dziękujemy za rozmowę.
Ja również dziękuję.
Dodaj na:
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2009 - 2012 dla
metalnews.pl
Użytkownicy online:
28