Wywiad z Paul i Michael (Pandemonium)
Dwadzieścia lat nieświętej egzystencji...
Jesień 1989 roku... Spotyka się dwóch panów, zafascynowanych mrożącą krew w żyłach powieścią "Necronomicon" oraz wczesnymi dokonaniami Hellhammer, Celtic Frost czy Samael. Paul i Peter (Żuber) – bo to o nich mowa – chcieli powołać do życia projekt muzyczny, który serwowałby iście surowy i mroczny black metal. I w ten oto sposób z głębi piekielnych otchłani wygrzebał się twór, któremu na imię było Pandemonium. Jego pierwsze demo, "Devilri", pozwoliło mu wkroczyć dumnie w szeregi takich sław jak Kat czy Vader. Debiutancki album "The Ancient Catatonia" ugruntował pozycję zespołu w gronie najlepszych. Wydawało się, że nadchodzą dni chwały... I wtedy nadciągnęła ciemność...
Jesień 1989 roku... Spotyka się dwóch panów, zafascynowanych mrożącą krew w żyłach powieścią "Necronomicon" oraz wczesnymi dokonaniami Hellhammer, Celtic Frost czy Samael. Paul i Peter (Żuber) – bo to o nich mowa – chcieli powołać do życia projekt muzyczny, który serwowałby iście surowy i mroczny black metal. I w ten oto sposób z głębi piekielnych otchłani wygrzebał się twór, któremu na imię było Pandemonium. Jego pierwsze demo, "Devilri", pozwoliło mu wkroczyć dumnie w szeregi takich sław jak Kat czy Vader. Debiutancki album "The Ancient Catatonia" ugruntował pozycję zespołu w gronie najlepszych. Wydawało się, że nadchodzą dni chwały... I wtedy nadciągnęła ciemność...
Dodaj na:
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2009 - 2012 dla metalnews.pl
Użytkownicy online:
"The Ancient Catatonia" pozwoliła Wam kroczyć ramię w ramię z najlepszymi. Niestety, sukces nie zawsze niesie same pozytywy. W szeregach zespołu zaczęły się niesnaski i nieporozumienia, co doprowadziło do rozłamu. Przypuszczam, że niezbyt chętnie wracacie do tych wspomnień, ale chciałabym abyście powiedzieli trochę o tych czasach. Jak patrzy się na tego typu wydarzenia po upływie tylu lat?
Już się przyzwyczaiłem do tych pytań, więc luz. Nabrałem odporności. Po takich akcjach i ich konsekwencjach, jakimi są awantury w kapeli nabiera się dystansu i czasami tak zwanej mądrości życiowej. Nie myli się ten, kto nic nie robi. Można oczywiście powiedzieć, co by było gdyby, ale z drugiej strony w tej sytuacji nie ma to już dla mnie żadnego znaczenia. Trzeba rzeczywistość, teraźniejszość brać za mordę i iść do przodu – nieprawdaż? Wszystko, co zrobiliśmy "dobrego" jest naszym dorobkiem, którego nam nikt nie odbierze. Cieszy fakt, że ludzie wracają do "starych" czasów. Piszą, pytają... Świadczy to chyba o nieśmiertelności i ponadczasowości tych najlepszych lat Pandemonium. Z drugiej zaś strony myślę, że wszystko absolutnie przed nami.
Jeżeli chcesz się rozwijać to musisz grać z takimi kapelami. To kolejny etap na drodze zespołu, widzisz od zaplecza jak ustawiają brzmienie, bębny, proporcje i wiele innych myków, o których przeciętny zjadacz chleba nawet nie myśli. To są zawodowe kapele, które grają setki koncertów rocznie na całym świecie i jeżeli tylko chcesz to możesz się bardzo wiele nauczyć. Jest jeszcze coś – spełnienie! Zaczynasz grać, ciężko pracujesz nad sobą i materiałem na album, słuchasz różnych zespołów i w pewnym momencie okazuje się, że grasz ze Slayerem na jednych deskach (śmiech).