Sklep
 
Szukaj
 
Partnerzy
 
Konkursy
 
Redakcja
 
Kontakt
YouTube
Last.fm
MySpace
Facebook
RSS
Strona główna
Recenzje
Wywiady
Relacje
Foto
Koncerty
Forum
Zostań Miss! - Wyniki
Velietony
Koncerty
Metalfest Open Air Poland 2012
Lamb Of God w Polsce
Trivium w Polsce
Children Of Bodom w Polsce
Najnowsze recenzje
Epica - Requiem For The Indifferent
Soulfly - Enslaved
Serpentia – The Day In The Year Of Candles
Megadeth - TH1RT3EN
Reklama
Wywiad z Paweł "Paul Shrill" Ostrowski (The Sixpounder)
Po pierwsze - gratulacje! Nie dość, że udało Wam się w końcu wydać debiutancki album pt. "Going To Hell? Permission Granted!" to do razu jest to konkretny i solidny materiał!
Dziękuje bardzo za miłe słowa. Cieszę się, że materiał się spodobał. Walka z nim nie była łatwa (śmiech).
Jakie są Wasze muzyczne inspiracje?
Inspiracji muzycznych jest mnóstwo, ale na pewno nie są one typowe. Muszą jednak posiadać jedną cechę, która wywiera na mnie wpływ – ogromna ilość czadu, bez względu na to, czy jest to blues, disco, hip hop, czy death metal. Muzyka musi być zrobiona z pasją, energią – to mnie inspiruje. Co inspiruje resztę ekipy? Nie wiem, o to trzeba ich spytać, ale podejrzewam, że mają podobnie.
Skąd pomysł na pseudonimy? Założyliście, że odbiór może być lepszy poza granicami Polski, czy po prostu chcieliście wprowadzić element tajemniczości? A może ksywy coś dla Was znaczą?
Ze względu na ogromną ilość fanek musimy pozostać anonimowi. Jeśli posługiwalibyśmy się prawdziwymi imionami i nazwiskami, bez trudu namierzyły by nasze adresy zamieszkania (śmiech). A na poważnie. Nasze imiona i nazwiska są nudne jak niedzielny rosół i mało realne do wymówienia dla reszty świata, dlatego opcja zmiany nazwisk na pseudonimy była koniecznością!
W ubiegłym roku pokazaliście się szerokiej, międzynarodowej publiczności - jaki był odbiór i jakie wrażenie zrobił na Was występ na Wacken?
Odbiór był fantastyczny. Zagraliśmy w prime time, kiedy na dużej scenie nie było jeszcze żadnej gwiazdy, więc parotysięczny tłum zaczął zwalać się do namiotu, w którym zaczynaliśmy grać koncert. Przyjęcie było świetne, po koncercie spotykaliśmy ludzi z różnych stron świata, którzy gratulowali nam występu. Po powrocie do Polski otrzymywaliśmy i w ciąż otrzymujemy listy z bardzo pozytywnymi reakcjami na naszą muzykę. To jest dla nas najlepsza recenzja tamtej imprezy. Sam Wacken Open Air to spełnienie marzeń dla fana muzyki metalowej. Mnóstwo gwiazd z czołówki światowej. Udało nam się osobiście porozmawiać z niektórymi z nich, m.in. z Maxem Calaverą, Dino Cazaresem, Alexem Websterem i Corpsegrinderem z
Cannibal Corpse
. Otrzymali od nas koszulki oraz płyty demo, którymi wtedy dysponowaliśmy. Wyrażali się bardzo pozytywnie na temat tych "prezentów", więc jak sam się możesz domyślić – wywarło to na nas ogromne wrażenie.
Wiem, że zespoły nie lubią być sortowane i wkładane do worków z kolejnymi (coraz nowszymi) nazwami gatunków muzycznych, ale gdyby przyszło Wam sklasyfikować swoją muzykę, jaką przypięlibyście sobie łatkę?
Nam to kompletnie nie przeszkadza, ponieważ w jakiś sposób ułatwia słuchaczom wynajdowanie nowych muzycznych tworów trafiających w ich gusta. Jednak podejrzewam, że kapele dla tego nie lubią być sortowane, ponieważ od razu pojawiają się opinie, że zespół jest mało oryginalny i jest kalką znanej kapeli. My tworzymy muzykę, która gra nam w duszy i czy to będzie podobne do
Pantery
,
Metalliki
,
Sepultury
czy Maryli Rodowicz, nie obchodzi nas to. Bardzo często pojawia się porównanie do
In Flames
, dlatego stwierdziliśmy, że tworzymy nowy gatunek o nazwie "Out Flames" (śmiech). Ale precyzując odpowiedź na Twoje pytanie, nie jestem w stanie przypiąć łatki do naszego zespołu, ponieważ ja odbieram tą muzykę zupełnie inaczej od słuchaczy. Dla mnie to rock and rollowo metalowa jazda bez trzymanki.
Planujecie trasę koncertową, na której będziecie promować debiutancki krążek? Jeśli tak, to czy ograniczycie się do podbicia i zgruzowania kilku miast w Polsce czy wyruszycie siać zniszczenie również zagranicą?
Nie ograniczamy się w żaden sposób. Chcemy grać wszędzie, gdzie to będzie możliwe. Planujemy kolejne koncerty, pojawiają się również różne oferty z Niemiec i Austrii. Także obserwujcie nowe daty w naszym kalendarzu.
Wolicie grać dla szerokiej publiczności na otwartej przestrzeni, czy preferujecie raczej klubowe, kameralne występy?
Lubimy grać dla każdego, nie ma znaczenia czy jest to mały klub, plener czy kosmos. Ważne, żeby było tam miejsce na nasz sprzęt i pirotechnikę, z którą gramy i w przyszłości zamierzamy ją mocno rozbudować, a to będzie wymagało sporej przestrzeni na scenie.
Gdybyście mogli wybrać jeden zespół, z którym chcielibyście pojechać na trasę - na kogo by padło?
Slipknot
i
Rammstein
– w przypadku problemów technicznych z pirotechniką, mogli by nam pożyczyć parę ogni (śmiech).
Paul - jesteś twórcą większości materiału na płycie; pozwalasz reszcie zespołu ingerować w kompozycje, czy raczej nie dopuszczasz możliwości demokratycznych rozwiązań?
Zgadza się, materiał stworzyłem sam, ale nie mam problemów z tym, żeby reszta ekipy przemycała swoje pomysły, pod warunkiem, że są wystarczająco dobre. Jestem osobą, która bardzo krytycznie podchodzi do tematu, ponieważ chcę słuchaczowi przekazać materiał w jak najlepszej jakości. Jestem upierdliwym terrorystą, ale mam dobre serce.
Slayer
byłby dumny, gdyby usłyszał Waszą wersję "Bloodline" - skąd pomysł na cover i dlaczego wybraliście akurat ten utwór?
Uwielbiamy grać rovery, uwielbiamy
Slayera
i uwielbiamy "Bloodline", więc ten numer musiał znaleźć się na naszej płycie. Polskie zespoły boją się grać czyjeś utwory. Dla nas granie coverów to świetna zabawa, a o to chodzi w muzyce.
Zdradźcie nam - wstęp do "Last True Cowboy Manifesto" zaczerpnęliście z jakiegoś westernu, czy nagraliście samodzielnie? Wyszło - zawodowo.
Ten numer został nagramy przeze mnie od początku do końca. Użyłem gitary Line 6 Variax Acoustic, która dała mi możliwość zasymulowania banjo. Głos śpiewający tekst: "Do You want to see me riding like a cowboy..." należy do mnie (śmiech). Ten tekst ma dalszą część, być może kiedyś ujrzy światło dzienne.
Który z utworów najbardziej lubicie grać na żywo?
Oczywiście "Last True Cowboy Manifesto". Po tym numerze nasze karki są mocno poturbowane.
Przesłuchałem Wasz album kilka razy I nie jestem w stanie znaleźć słabego punktu! Co trzeba zrobić żeby wydać tak równy i dobry album?
Dziękuje za taką opinie! Jest mi bardzo miło, że takie wrażenie wywiera ten album na ludziach. Kosztował nas sporo pracy i sporej ilości wyrzeczeń. Żeby pisać dobre albumy wystarczy chyba tylko oddać się temu w 100%, być bardzo krytycznym wobec siebie i kochać to co się robi. Tyle!
Gdybyście mieli wskazać utwór, który najlepiej podsumowuje Waszą twórczość i jest idealny dla kogoś kto pierwszy raz styka się z
The Sixpounder
, na co by padło?
Jesteśmy bardzo skomplikowanymi osobnikami i ciężko nas jednoznacznie podsumować, ale myślę że wspomniany wcześniej "Last True Cowboy Manifesto" oddaje najlepiej treści jakie
The Sixpounder
chce przekazać słuchaczom!
Dzięki za znalezienie czasu i odpowiedzenie na parę pytań. Jeszcze raz gratuluję świetnego debiutu!
Jeszcze raz dziękuję za tak miłe słowa! Dziękuję za zaproszenie!
Dodaj na:
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2009 - 2012 dla
metalnews.pl
Użytkownicy online:
26