Sklep
 
Szukaj
 
Partnerzy
 
Konkursy
 
Redakcja
 
Kontakt
YouTube
Last.fm
MySpace
Facebook
RSS
Strona główna
Recenzje
Wywiady
Relacje
Foto
Koncerty
Forum
Zostań Miss! - Wyniki
Velietony
Koncerty
Metalfest Open Air Poland 2012
Lamb Of God w Polsce
Trivium w Polsce
Children Of Bodom w Polsce
Najnowsze recenzje
Epica - Requiem For The Indifferent
Soulfly - Enslaved
Serpentia – The Day In The Year Of Candles
Megadeth - TH1RT3EN
Reklama
Wywiad z Thomas Bredahl (Volbeat)
Witaj Thomas! Jak tam na trasie?
Witaj! Jest świetnie, naprawdę świetnie.
Macie kilka dni wolnego przed Metaltown Festival w Szwecji, więc – gdzie jesteście i co robicie w wolnym czasie w trakcie trasy?
(śmiech) Cóż, właściwie wróciliśmy do domu, do Danii. Zawsze tak robimy w trakcie letnich festiwali – gramy parę koncertów, wracamy na kilka dni do domu – spędzamy czas z rodzinami i przyjaciółmi a później z powrotem jedziemy grać koncerty. Tak to wygląda.
Granie na różnych festiwalach praktycznie przez całe lato musi być niezwykle męczące. Jak sobie z tym radzicie?
Pijemy dużo kawy... (śmiech) żeby cały czas trzymać się na nogach. Ale jest wspaniale. Bardzo lubię letnie festiwale, zawsze są czadowe – pogoda jest bardzo dobra, występuje wiele różnych zespołów a na koncerty przychodzi dużo ludzi – to świetne.
Potrafisz wyobrazić sobie życie bez muzyki, komponowania, grania koncertów i wszystkiego co związane z byciem członkiem zespołu?
Wydaje mi się, że wszyscy oprócz grania zajmujemy się swoim prywatnym życiem. Muzyka zawsze była mi bliska. Jako nastolatek jeździłem na różne festiwale, słuchałem muzyki całymi dniami, grałem na gitarze. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez muzyki. Mógłbym wyobrazić sobie życie bez podróżowania i grania mnóstwa koncertów, ale nie bez muzyki.
W ubiegły piątek graliście na Sonisphere Festival w Warszawie i był to pierwszy koncert podczas trasy Sonisphere w tym roku. Co myślisz o tak dużych przedsięwzięciach i jakie są Twoje oczekiwania związane z grą
Volbeat
na kolejnych koncertach Sonisphere – we Francji i Wielkiej Brytanii?
Graliśmy na Sonisphere również w ubiegłym roku. Podoba mi się pomysł zebrania kilku zespołów z całego świata i wypuszczenia ich w trasę. Skład nieco się zmienia z koncertu na koncert a to świetne dla zespołów. Poznajemy nowych ludzi, zaglądamy w różne strony Europy. Graliśmy dla Was w piątek, a w tamtym roku po raz pierwszy pokazaliśmy się w miejscach, w których nigdy nie byliśmy, na przykład w Bułgarii. Taka trasa daje możliwość zaprezentowania się nowej publiczności i to jest bardzo fajne. Oczekiwania? Wiele zależy od tego kto występuje. W Polsce mieliście bardzo ciekawy line-up: byliśmy my,
Mastodon
,
Motorhead
,
Iron Maiden
i wiele innych zespołów. Oczywiście, oczekujesz, że na takim koncercie zjawi się bardzo dużo ludzi, ponieważ gra wiele wspaniałych zespołów. W Polsce było około 25 000 a to naprawdę dobra ilość.
Planujecie wrócić do Polski w tym roku i zagrać jeden lub więcej koncertów w klubach?
Szczerze – póki co nie wiem. Nie skończyliśmy jeszcze trasy, później czeka nas wyjazd do Stanów. Mamy już ustalonych parę dat na jesień, jednak nie zamknęliśmy trasy. Nic nie jestem w stanie obiecać jak na razie.
Graliście wiele koncertów Stanach Zjednoczonych w ostatnim czasie. Czy USA różni się czymś, pod względem grania koncertów, od Europy, czy słuchacze metalu są raczej podobni na całym świecie?
Wierzę, że w obecnych czasach ludzie są do siebie podobni. Mamy Internet, łatwiej podróżować – kultury różnych części świata się ze sobą mieszają. Ludzie, którzy przychodzą na koncerty są zazwyczaj bardzo podobni. Jasne, że czasami zdarzają się pewne różnice czy wyjątki. Dla nas, muzyków – nie ma znaczenia dla kogo gramy – koncert to koncert. Aktualnie słuchacze w Ameryce są głodni muzyki
Volbeat
, dlatego planujemy zagrać tam jeszcze kilka koncertów. Wiesz, to świetne, że ludzie w innych zakątkach świata naprawdę doceniają to co robimy.
Występowaliście u boku kilku świetnych, wręcz legendarnych zespołów jak:
Metallica
,
Slayer
czy
Iron Maiden
. Jakie to uczucie – dzielić scenę z takimi gigantami muzyki metalowej?
To wielki zaszczyt. Plakaty tych zespołów wisiały na ścianach naszych pokojów gdy byliśmy młodymi chłopakami, inspirowali nas do tego żeby chwycić gitarę i zagrać parę riffów a następie stworzyć zespół. To naprawdę wielka, wielka rzecz grać u boku takich zespołów. Aktualnie, gdy gramy coraz więcej dużych koncertów z wielkimi zespołami, nie jest to dla nas już tak niezwykłe jak jeszcze niedawno gdy pierwszy raz mijaliśmy się na backstage'u. Wiesz – wciąż jesteśmy ich fanami – robimy sobie z nimi zdjęcia i tak dalej (śmiech).
Czy istnieje utwór, który najbardziej lubisz grać na żywo?
Hmm... Wiele zależy od publiczności. Osobiście lubię grać utwory, które porywają tłum do zabawy – szybsze i bardziej żywiołowe. Niektóre o średnich tempach również są bardzo dobre. Ciężko wskazać jeden utwór, który lubię grać na żywo – wszystko zależy od tego jak zachowuje się publika.
Cztery albumy (dwa z Tobą w składzie) w ciągu kilku lat. Wszystko co do tej pory stworzyliście jest naprawdę bardzo dobre. W krótkim czasie udało Wam się zdobyć dużą ilość fanów w Europie i zacząć podbój Stanów (który wciąż kontynuujecie). Macie jakiś przepis na sukces w muzyce?
Ostatnie pięć lat faktycznie było nieco szalonych. Recepta na sukces? Na pewno trzeba grać dużo koncertów, pojawiać się w nowych miejscach, komponować i nagrywać muzykę. Szczerze – nigdy nie myśleliśmy o tym czy dana rzecz spodoba się ludziom. Klucz w tym, żeby grać to co się lubi i nie myśleć o poszczególnych gustach muzycznych. Wydaje mi się, że to recepta na sukces. Oczywiście – nigdy nie masz pewności, że ci się uda. Założenie zespołu i granie koncertów nie gwarantuje pasma sukcesów. Nie ma miejsca na kompromisy a ogólny przepis na sukces chyba nie istnieje.
Zmieniliście wytwórnię i nagraliście kolejny bardzo dobry album, który zdobył status złotej płyty w kilku państwach. Myślisz, że "Beyond Hell/Above Heaven" może stać się kamieniem milowym w Waszej karierze?
Cóż , tak jak powiedziałeś – to pierwszy album wydany dla nowego wydawcy. Sam ten fakt to niewątpliwie kamień milowy. Na nowej płycie jest kilka naprawdę niezłych numerów i została ona całkiem dobrze przyjęta przez fanów – to bardzo cieszy. Zabawne z kamieniami milowymi jest to, że łatwiej ocenić przełomowość nagranej płyty po latach. Ciężko stwierdzić czy "Beyond Hell/Above Heaven" otworzy przed nami nowe horyzonty. Będę mógł odpowiedzieć na to pytanie za 10 lat, gdy będę wiedział jak zostały przyjęte inne albumy (śmiech). Ale możliwe, możliwe.
Więc – jakie są Twoje muzyczne inspiracje. Powiedzmy – trzy zespoły, które najbardziej Cię inspirują.
Cóż -
Green Day
, Rancid i nie wiem – Johnny Cash? Coś w tym stylu. Ciężko wybrać trzy zespoły.
W porządku – teraz bardziej abstrakcyjne pytanie. Gdybyś mógł wybrać dowolnych muzyków aby stworzyć legendarny zespół ze snów – kogo byś wybrał?
Wydaje mi się, że najlepszym zespołem na świecie jak na razie jest
Volbeat
i tego się trzymajmy! (śmiech). A tak poważnie – nie wiem. Chyba każdy chciałby mieć w swoim zespole Lemmy'ego. Ponadto paru muzyków z zespołów, które wymieniłem przedtem.
10 października planujecie wydać nowe DVD – "Live From Beyond Hell/Above Heaven". Mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym materiale?
Jasne. W ubiegłym roku zagraliśmy bardzo dużą trasę po Europie tuż po wydaniu nowego krążka. W jej trakcie pojawiliśmy się między innymi w rodzinnej Danii – organizując koncert w Kopenhadze. Zaprosiliśmy na niego wielu gości, którzy pojawili się z nami na scenie (m.in. Jacob Oelund, Michael Denner, Mikkel Kessler – przyp. Red.). Zarejestrowaliśmy ten występ i właśnie on będzie na DVD. Ponadto nagraliśmy parę ujęć z Ameryki (m.in. San Francisco). Pojawią się urywki z backstage’u, wywiady, możliwe że również jakieś nagrania z letnich festiwali – staramy się rejestrować, ile jesteśmy w stanie. Oprócz tego – koncert w wersji audio na CD. Wydaje mi się, że będzie zestaw 2 DVD + 1 CD.
I co później? Planujecie nowe utwory i powoli tworzyć nowy album czy wrócicie do domów aby trochę odpocząć po ciężkich miesiącach pracy?
(śmiech) A czemu by nie to i to? Myślę, że gdy skończymy promować ten album powoli zabierzemy się za pracę nad nowościami, jednak nie spodziewałbym się nowego longplayu wcześniej niż za rok. Naturalnie, że skończenie trasy wiąże się z powolnymi pracami nad nowościami. Improwizowaliśmy trochę niedawno ale póki co to nic poważnego. Przede wszystkim musimy pomyśleć w jakim kierunku pójdziemy na następnej płycie. Wszystko się dopiero okaże. Ostatnia płyta daje radę w Europie i to jest piękne.
Którą piosenkę
Volbeat
poleciłbyś osobie, która chciałaby zacząć Was słuchać? Innymi słowy – który utwór najlepiej opisuje Wasz styl?
Myślę, że "Sad Man's Tongue". Dużo w nim inspiracji latami 50. i Johnny Cashem, trochę punku, nieco metalowych riffów. Wydaje mi się, że w tej piosence jest prawie wszystko co opisuje nasz styl.
Na koniec z innej beczki. Jak tam z Twoim innym zespołem –
Gob Squad
? Planujecie nagrać coś nowego lub wyruszyć w trasę jak będziesz miał chwilę wolnego w
Volbeat
?
Właściwie nie wiem. Dzisiaj mamy razem wyskoczyć na obiad i porozmawiać na temat
Gob Squad
. Jakiś czas temu powstało parę nowych numerów – możliwe, że nagramy jakiś album. Szczerze mówiąc, póki co, jestem naprawdę bardzo zapracowany w
Volbeat
. Mamy dużo koncertów i nie wiem czy znajdę czas na nagranie i promowanie nowego albumu
Gob Squad
. Możliwe, że w przyszłości nagramy coś nowego, jednak póki co – to nic pewnego.
A co z Twoim Roadside Project? Co zainspirowało Cię do stworzenia projektu solowego?
Wiesz, od dawna rodził się w moim umyśle pomysł o solowym, akustycznym graniu. Gdy jesteś w rockowym zespole – grasz na przesterowanych gitarach, jest perkusja, dużo ludzi w ekipie, mnóstwo sprzętu. Projekt solowy, do tego w całości akustyczny, to nowe wyzwanie. Jesteś tylko ty i gitara. Będę mógł grać sam, o wszystkim samodzielnie decydować, pisać piosenki które mi się podobają. Sam zadecyduję kiedy i gdzie i z kim będę grał. Gdy rok temu skończyliśmy trasę, miałem dwa miesiące wolnego. Pomyślałem – stary! Zawsze obiecywałeś sobie, że gdy będziesz miał chwilę wolnego czasu, weźmiesz akustyczną gitarę i zaczniesz grać. Nagrałem parę numerów w domu, zagrałem je najbliższym oraz znajomym i... spodobało się. Trochę później zadzwonił do mnie znajomy i zapytał czy nie znam zespołu, który zagrałby support przed jego kapelą. Powiedziałem – ja to zrobię! Będę mógł sprawdzić jak wypada mój akustyczny materiał na żywo. Cóż, wziąłem gitarę – zagrałem półgodzinny koncert, było naprawdę fajnie. Tak jak mówię, to projekt – nie poważny zespół. Aktualnie w mojej głowie zrodziło się parę ciekawych utworów, więc może pewnego dnia wejdę do studia i zarejestruję je. Jednak póki co liczy się tylko
Volbeat
.
Jesteś zatem tylko Ty i akustyczna gitara. Chciałbyś stać się duńskim Johnny Cashem?
Myślę, że nikt nie powinien porównywać się do Johnny’ego Casha. Ten człowiek jest legendą a zarazem jednym z najbardziej utalentowanych muzyków, którzy stąpali po ziemi. Oczywiście – jest moją inspiracją: miał niezwykle głęboki głos a moja barwa nie jest tak potężna. Niesamowitym jest to jak w prosty sposób, za pomocą kilku akordów tworzył wspaniałe utwory. Ponadto jego teksty były przeważnie mroczne, nie ma wielu radosnych utworów Casha. Bardzo podoba mi się jego styl. Roadside Project to całkowicie inny zespół niż
Gob Squad
. Grając punk oddajesz publice niesamowitą dawkę energii, grając akustycznie – pozwalasz przeżywać odbiorcy muzykę. Prawda jednak jest taka, że nie ważne czy grasz punk, metal czy country – dobra piosenka zawsze będzie dobrą piosenką.
Inspirujesz się jeszcze jakimiś wykonawcami country? Kogo słuchasz?
Gram Parsons, Hank Williams, Merle Haggard, Chuck Ragan, Willie Nelson. Jest wielu muzyków country, którzy mnie inspirują i których słucham.
Gdybyś miał wybrać gatunek muzyczny, w którym czujesz się najlepiej – padłoby na metal, punk czy może właśnie country?
Wierzę, że to co robimy z
Volbeat
jest mieszanką tego wszystkiego, więc to prawdopodobnie najbardziej idealne połączenie. Zawsze byłem wielkim fanem punku: energii, agresji a zarazem melodii, która idzie za tym gatunkiem. Bardzo to lubię. Z drugiej strony – metal to większe wyzwanie. Kompozycje są bardziej rozbudowane i bardziej interesujące muzycznie. Daje dużo większe możliwości gitarowe. Country z kolei to całkiem inna muzyka – brak w nim pokręconych kompozycji, czadowych riffów czy zadziornych wokali. Jesteś ty i akustyczna gitara. Siedzisz na krześle i grając wyrzucasz z siebie masę emocji.
Na koniec – co chciałbyś powiedzieć do polskich fanów
Volbeat
oraz czytelników metalnews.pl?
Oczywiście – chciałbym podziękować wszystkim, którzy pojawili się na Sonisphere Festival i stworzyli wspaniałe warunki do grania, bawiąc się przy naszej muzyce. Miło było odczuć ciepłe przyjęcie polskich fanów. Ponadto – jeśli jest ktoś kto nie zna
Volbeat
- polecam zapoznać się z naszą twórczością. Mamy kilka czadowych numerów i myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Mam też nadzieję, że zobaczymy się wkrótce.
Wielkie dzięki za znalezienie chwili czasu na wywiad, Thomas. Powodzenia na trasie – dobrej zabawy na festiwalach!
Również dziękuję i pozdrawiam!
Dodaj na:
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2009 - 2012 dla
metalnews.pl
Użytkownicy online:
26