NEWSY PŁYTY

Christofer Johnsson (Therion) o nowej płycie “Beloved Antichrist”


W lutym ukaże się nowe wydawnictwo Theriona, zatytułowane “Beloved Antichrist”. Założyciel zespołu, Christofer Johnsson, udzielił na dniach wywiadu dla thatdrummerguy.com, w którym wypowiedział się m.in o spodziewanym odbiorze albumu oraz o muzycznym kierunku płyty.

Zasadniczo nie jest to nowy album. Jeśli powiem na głos: “Jesus Christ Superstar”, usłyszę w odpowiedzi: “Hej. świetny, album!”. To musical rockowy, dostępny także w formie audio – CD i na winylu. Tak samo jest w naszym przypadku. Chyba wprowadziliśmy fanów w błąd, nazywając to rock operą. Ta posiada zazwyczaj fabułę… My stworzyliśmy coś na wzór “Jesus Christ Superstar” z tą różnicą, że nasza historia opowiada o antychryście. Album w całości został napisany pod spektakl teatralny; to było naszym punktem wyjścia. A zostanie wydany w formie CD ze względów finansowych. (…) Włożyliśmy w to dzieło 100 000 euro. Oczywistym jest, że musimy je komuś sprzedać. To trochę jak nagranie ścieżki dźwiękowej i szukanie do niej filmu…

Moim zdaniem jedna trzecia całości brzmi jak klasyczny Therion. Jedna trzecia jest czymś zupełnie nowym, a jedna trzecia czymś pomiędzy. Jestem bardzo ciekaw reakcji. Za każdym razem, gdy wypuszczamy coś nowego, dociera do mnie wiele skarg. Jest to związane z ciągłym eksperymentowaniem i zmienianiem brzmienia. Gdybym nie słyszał tylu głosów niezadowolenia, nie bylibyśmy Therionem… Sądzę, że “Beloved Antichrist” będzie dużym wyzwaniem dla naszych fanów. Znajdą na tej płycie coś zupełnie innego niż dotychczas. Na szczęście płyta jest dość spora objętościowo i jeśli się postarasz, okaże się, że dziesięć ulubionych utworów uzbiera ci się na typowy album Theriona

“Beloved Antichrist” jest trzygodzinną rock operą zainspirowaną powieścią Vladimira Solovyeva pt: “Historia Antyshrysta”.

W opowieści pojawi się aż 27 postaci, w które wcielili się obecni a także byli członkowie grupy Therion. Płyta ukaże się 9. lutego nakładem Nuclear Blast. Autorem okładki jest Thomas Ewerhart.

Wiesz, nigdy nie wznosiliśmy palca do góry sprawdzając, w którą stronę wiatr wieje. Sądzę, że to pozwala nam wciąż brzmieć świeżo. Staraliśmy się nie podążać za trendami, a raczej wyznaczać własne. Przez parę ostatnich lat tworzyliśmy poza tym, co modne. To trochę jak uprawianie heavy metalu w drugiej połowie lat 90-tych. Wszystko to, co wychodzi z mody, obrasta po pewnym czasie w nostalgię.
(…) Szczerze mówiąc jesteśmy zaskoczeni, że ludzie nadal chcą słuchać metalu symfonicznego – czujemy się, jakbyśmy dostali kilka lat ekstra. A jednocześnie obrastali we wypomnianą wcześniej nostalgię. Bo co się stało z młodymi fanami? Dorośli. Znaleźli nowe zainteresowania, założyli rodziny, kupili dom, samochód… A potem przyszło nowe pokolenie, które nie chciało słuchać “muzyki starych ludzi” . Ale, ale! Ci wcześniejsi zaczynają łysieć, siadają smętni w kącie i zaczynają się zastanawiać, dokąd doszli. ” Siedzę tu z żoną i dwójką dzieciaków… Potrzebuję piwa i metalu!”.
(…) A potem twoja muzyka przeradza się w coś ponadczasowego, do czego jednak ktoś chce wracać. A młodzi mają się do czego odnieść. I nagle twoja publika powiększa się.

Poniżej link do całej rozmowy:

Źródło: Blabbermouth.net / Fot. Materiały prasowe

Podobne artykuły

Samael przedstawia nowego basistę Zorraca

Agata Laszuk

Gitarzysta Obituary opowiada o najgorszej poradzie udzielonej w trakcie trasy

Lena Knapik

Joe Duplantier o pracy nad nowym albumem Gojiry

Dominika Kudła

Zostaw komentarz