Image default
NEWSY WYWIADY

Samael: Vorph na temat „Hegemony” (wywiad)


W każdym podgatunku metalu odnaleźć można zespoły, które – z braku lepszego określenia – zostały jego „gwiazdami” i zespoły, które może nie zarobiły milionów, ale są szanowane i uznawane za bardzo ważne. Szwajcarscy weterani ekstremalnego metalu – Samael – należą do tej drugiej kategorii; dzięki dwóm szeroko znanym albumom, „Worship Him” i „Blood Ritual” pomogli oni ukształtować to, co jest rozumiane pod pojęciem „druga fala black metalu”. W zeszłym roku grupa opublikowała „Hegemony”, będący pierwszym od sześciu lat albumem studyjnym. Poniżej znajdziecie tłumaczenie wywiadu, jaki Ollie Hynes z MetalUnderground.com przeprowadził z wokalistą zespołu – Vorphem.

Metal Underground: Przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za czas, jaki zdecydowałeś się poświęcić na rozmowę. Wasz nowy album, „Hegemony” został wydany dziewięć miesięcy temu i już jest uznawany za wspaniałą płytę, która wpasowuje się w Wasze najbardziej czczone dzieła. Co było siłą napędową, stojącą za tym albumem i teraz, kiedy minęło już trochę czasu, jak się prezentuje jako artystyczny manifest?

Vorph: Ukończenie pracy nad nowym albumem pochłonęło trochę czasu, ale podczas pracy nad każdym z utworów, z pierwszej wersji na następną, a potem tą, która wylądowała na albumie wiedzieliśmy, że „Hegemony:” będzie czymś wyjątkowym, nie tylko nowym albumem, ale zbiorem utworów z dużym potencjałem scenicznym. Odkąd ten album został wydany, zagraliśmy już pięć utworów z niego na żywo i każdy z nich trafił do serc naszej widowni – to najlepsze uczucie na świecie, wiedzieć, że te kawałki będą żyły własnym życiem i będzie ono trwało nie tylko tak długo, jak album będzie słuchany, ale i długo potem.

MU: “Hegmony” był Waszym pierwszym albumem od 2011 roku. Dlaczego pomiędzy nim a „Lux Mundi” nastąpiła tak długa przerwa?

Vorph: Xy przez rok pracował nad projektem pobocznym i to opóźniło cały proces dokańczania albumu; miasto Sion, z którego oboje pochodzimy poprosiło go o skomponowanie muzyki do spektaklu, który wystawiają co roku. Miał szansę pracować z całą orkiestrą – a było to coś, co chciał zrobić od dłuższego czasu – i usłyszeć jego muzykę zagraną przez wyszkolonych w klasyczny sposób muzyków. W rezultacie efekt jego pracy był grany przez dwa kolejne lata i został wydany pod nazwą „Sedunum”. Po zakończeniu pracy nad tym projektem zaczął od nowa pracować nad każdym z utworów, dodając do większości z nich orkiestracje.

MU: Wśród fanów metalu pojawiły się wątpliwości i brak zrozumienia odnośnie Waszego utworu, zatytułowanego „Black Supremacy”; niektórzy odebrali to jako utwór dotyczący rasy, koloru skóry. Czy tytuł został wybrany celowo po to, by zagrać na takich emocjach i czy doświadczyliście jakichkolwiek negatywnych reakcji od tych, którzy zrozumieli ten tytuł właśnie w taki sposób?

Vorph: Kilku ludzi związanych z prasą wspomniało o kontrowersji związanej z tym utworem, ale sam niczego takiego nie słyszałem. Przed premierą teledysku wyjaśnialiśmy zresztą nasze intencje stojące za tym kawałkiem i jego tytułem – a chodziło nam o napisanie hymnu do czerni.

MU: Zaskakującym elementem nowego albumu jest cover klasyka The Beatles, „Helter Skelter”. Dlaczego zdecydowaliście się na cover właśnie tej piosenki i dlaczego uważacie, że pasuje do reszty zawartości „Hegemony”?

Vorph: Wszyscy w zespole zgadzamy się co do tego, że „Helter Skelter” był pierwszą kiedykolwiek piosenką heavymetalową i chcieliśmy oddać jej hołd, nie tylko poprzez nagranie jej coveru, ale również poprzez przemianę jej w utwór Samaela, więc myślę, że ma ona swoje miejsce na albumie i całkiem dobrze pasuje do reszty.

MU: Samael często jest wymieniany jako ważna część wczesnego black metalu, wraz z albumami „Worship Him” i „Blood Rital” jako obowiązkowymi pozycjami dla każdego szanującego się fana tego gatunku. Co skłoniło Was do tworzenia tak mrocznej muzyki w tamtym okresie i jak Wy sami postrzegacie Samaela w kontekście części składowej black metalu?

Vorph: Ten gatunek został stworzony przez Venom, za którym poszło wiele innych zespołów które wciąż przesuwały granice coraz dalej i dalej – zdaje się, że jesteśmy jednym z takich zespołów. Na naszych dwóch pierwszych albumach możecie z łatwością usłyszeć wpływy zespołów, których muzyką byliśmy wtedy całkowicie pochłonięci. Przy „Ceremony Of Opposites” zaczęliśmy brzmieć inaczej niż zespoły, którymi się inspirowaliśmy, a dodatek klawiszy sprawił, że nasza muzyka przeszła w coś większego, potężniejszego.

MU: To prawda, od „Ceremony of Opposites” elektronika stała się ważną częścią Waszego brzmienia. Czy mieliście w tamtym czasie jakieś obawy co do reakcji ludzi, tego, co pomyślą, czy traktowaliście to po prostu jako śmiały środek wyrazu artystycznego?

Vorph: Skupialiśmy się na naszym rozwoju, poszukiwaniu własnej tożsamości, więc wszystko, co odróżniało nas od reszty było rzeczą dobrą, pożądaną. Kiedy zaczęliśmy pracę z automatem perkusyjnym i wydaliśmy nasz album „Passage”, wiele osób związanych z tym przemysłem było przeciwnych temu pomysłowi – nasza wytwórnia, nasz management… Ale to była nasza decyzja, przy której trwaliśmy i nawet jeśli do dziś ludziom nie podoba się fakt, że występujemy bez perkusisty, przez lata udało nam się powiększyć naszą grupę odbiorców i naszą muzykę wspiera tyle osób, że możemy z tego wyżyć.

MU: Ty i Xytras współpracujecie razem w Samaelu już trzydzieści lat, a w 2018 minie szesnaście lat, odkąd dołączył do niego Makro. Co jest kluczem do tak długiej, owocnej współpracy?

Vorph: Kochamy to, co robimy i wciąż chcemy stworzyć najlepszy album z możliwych – a także grać koncerty i na nich powoływać nasze kawałki do życia…

Biżuteria dla fanów rocka i metalu

MU: W zeszłym roku wystartowaliście z projektem W.A.R., by móc grać na żywo dwa pierwsze albumy Samael. Jak długo będziecie się nim zajmować i dla tych z nas, którzy nie widzieli jeszcze Samaela – czy możemy spodziewać się, że jeszcze kiedyś usłyszymy materiał z „Worship Him” i „Blood Ritual”?

Vorph: W zeszlym roku zagraliśmy z W.A.R dwa koncerty w Szwajcarii i świetnie się bawiliśmy, wraca do nas mnóstwo starych wspomnień. W tym roku zagramy na festiwalu w Wacken zarówno z Samaelem, jak i W.A.R, ale nie wiem, ile jeszcze czeka nas występów z tym projektem. Czas pokaże…

MU: Za kilka tygodni dołączycie do 59 innych zespołów, które wezmą udział w rejsie 70000 Tons Of Metal, gdzie zobaczę Was po raz pierwszy. Wcześniej wzięliście udział w drugiej edycji rejsu, która miała miejsce w 2012, później fani mogli Was zobaczyć ponownie w 2015 roku. Jak Waszym zdaniem zmienił się ten festiwal od swoich początków i co w nim podoba się Wam najbardziej?

Vorph: Od naszego pierwszego występu festiwal znacząco się rozwinął. Odbywa się on na większym statku, jest więcej zespołów, więcej scen i więcej ludzi niż na wcześniejszych edycjach. To fajna zabawa, dobra okazja do odpoczynku w okresie zimowym i kiedy nie gramy, możemy pójść na koncerty innych zespołów.

MU: Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas. Czy chciałbyś powiedzieć coś na pożegnanie naszym czytelnikom i Waszym fanom?

Vorph: Mam nadzieję, że znajdą chwilę na zapoznanie się z naszym nowym albumem „Hegemony”, jeśli jeszcze tego nie zrobili… Czekamy z niecierpliwością by powrócić do Stanów Zjednoczonych i mamy nadzieję na większą, pełną trasę jakoś w tym roku.

Ostatni album Samael, „Hegemony” został wydany 1 października 2017 nakładem wytwórni Napalm Records.

Źródło: Metalunderground.com / Fot. Materiały prasowe

Podobne artykuły

Witchery prezentuje kolejny utwór z nowej płyty

Lena Knapik

Terrordome i Deathreat wspólnie wyruszą na podbój Europy

Dominika Kudła

Muzycy wsparli Malcolma Younga i walkę z chorobą Alzheimera

Lena Knapik

Zostaw komentarz