RELACJE

Michael Schenker „My Years With UFO” – relacja z koncertu w Warszawie

Michael Schenker w Polsce
Lord of the Lost na koncertach w Polsce

7 marca w warszawskiej Progresji koncert zagrał legendarny gitarzysta Michael Schenker, prezentując w ramach trasy „My Years With UFO” największe przeboje, jakie nagrał jako członek tej brytyjskiej hard rockowej formacji. Dzięki uprzejmości organizatora, Winiary Bookings, mieliśmy okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu i przygotować dla Was krótką relację.

Czytaj też: Tribute to Roman Kostrzewski – relacja z koncertu w Warszawie

Power State i Grey Attack – dwie odsłony niemieckiego hard rocka

Zanim na scenie klubu Progresja pojawił się słynny gitarzysta i jego koledzy z Michael Schenker Group, w roli supportów obejrzeliśmy dwa niemieckie hard rockowe składy, Power State i Grey Attack, których prawdę mówiąc, przed tym koncertem zupełnie nie znałem. Nie były to może występy wspaniałe i genialne, ale oba zespoły zaprezentowały się co najmniej poprawnie i dobrze rozgrzały publiczność przed gwiazdą wieczoru.

Power State to młodziaki z Frankfurtu nad Menem – klasyczne rockowe trio, istniejące od 2022 r. i z jedną płytą w dorobku. Zagrali bardzo żywiołowo i energicznie, w kwestii stylistyki głęboko kłaniając się przełomowi lat 70. i 80., co gustująca w tradycyjnych dźwiękach publiczność doceniła, serwując im bardzo ciepłe przyjęcie. Przebojowe, bezpretensjonalne rock’n’rollowe granie w wykonaniu Power State naprawdę mogło się podobać.

Ich rodacy z Grey Attack to zespół bardziej doświadczony, który w swojej historii koncertował choćby z Anvil, Nazareth czy japońskim Loudness, prezentujący mieszankę hard rocka, glamu, heavy metalu i pokrewnych im gatunków. Panowie szybko złapali dobry kontakt z publicznością i widać było, że zwyczajnie cieszy ich możliwość grania po raz pierwszy na polskiej ziemi, w dodatku u boku takiej legendy, jak Michael Schenker.

W swoich wolniejszych kawałkach niestety nieco smęcili, za to gdy wchodzili na wyższe obroty, podpierając się prostą, ale chwytliwą, niemal punkową rytmiką, było naprawdę fajnie. Z setlisty Grey Attack najbardziej utkwił mi w pamięci utwór „Change Your Mind” – wprawdzie z koszmarnie infantylnym tekstem, ale też świetną gitarową melodią i odpowiednią dawką czadu. Nóżka chodziła, główka się kiwała, wszystko jak trzeba.

Michael Schenker – gitarowy kosmita z UFO

Członkowie Grey Attack zeszli ze sceny przed 21, zostawiając pół godziny dla ekipy technicznej na zmianę scenografii i przygotowanie instrumentów dla Michaela Schenkera i jego zespołu MSG. Ci swój występ rozpoczęli z naprawdę grubej rury – po intrze w postaci zeppelinowskiego klasyka „Immigrant Song” dostaliśmy kolejno: „Natural Thing”, „Only You Can Rock Me”, „Hot 'n’ Ready” oraz „Doctor Doctor” – prawdopodobnie największy przebój z całej dyskografii UFO, który oczywiście spotkał się z najmocniejszym wybuchem entuzjazmu wśród publiczności.

Mimo że tyle hiciorów poleciało od razu na początek, później wcale nie było gorzej. Nie będę wymieniał wszystkich zagranych przez MSG utworów, bo było ich prawie dwadzieścia (link do kompletnej setlisty znajdziecie niżej), ale nie można nie wspomnieć choćby o kultowym „Lights Out”, fenomenalnym „Love to Love”, w którym liryczne, balladowe fragmenty przetykane są riffem o takim ciężarze, że niejeden metalowy zespół by go pozazdrościł, czy kończącym wieczór „Rock Bottom” oraz „Too Hot To Handle”. Nie mam wątpliwości, że dla fanów UFO dobór kawałków był iście wymarzony.

Sam nigdy nie byłem wielkim szalikowcem tej kapeli, a brytyjska scena hard rockowa z lat 70. to dla mnie przede wszystkim Sabbath, Zeppelin, Purple czy Uriah Heep, ale muszę przyznać, że wysłuchanie na żywo tych, jakby nie patrzeć, klasycznych utworów w wykonaniu jednego z największych gitarzystów w historii rocka było dużym przeżyciem.

Michael Schenker Group – tytan hard rocka pracuje zespołowo

Michael Schenker grał w UFO w latach 1974-1978 (nie liczę kilku późniejszych krótkich reunionów), a więc niedługo, ale jego wpływ nie tylko na ten zespół, ale scenę rockową i metalową w ogóle pozostaje nieoceniony. Jeszcze jako nastolatek opuścił szeregi Scorpions, by dołączyć do składu wschodzącej angielskiej gwiazdy. Dziś jest już po siedemdziesiątce i ze swoim zespołem Michael Schenker Group celebruje pół wieku od tamtych wydarzeń – i to w najlepszy możliwy sposób, bo wciąż jest po prostu w niesamowitej formie.

O ile talent „cudownego dziecka niemieckiej gitary” jest niepodważalny, to trzeba mu też oddać sporą dozę scenicznej skromności i pokory. Wielu świetnych gitarzystów podczas swoich koncertów skupia całą uwagę na sobie i np. raczy publiczność solowymi popisami (często przydługimi) również w przerwach pomiędzy utworami. Schenkerowi w Warszawie całkowicie wystarczyły solówki odgrywane w trakcie poszczególnych kawałków, zaś pomiędzy nimi często oddawał scenę kolegom. Było więc solo na basie w wykonaniu Barenda Courbois, była fenomenalna perkusyjna solówka Bodo Schopfa, a w niektórych utworach Schenker wdawał się w gitarowe pojedynki ze Stevem Mannem, który również technikiem jest nieprzeciętnym. Dobrze prezentował się także wokalista Roberto Liapakis – oczywiście od początku do końca występu wiadomo było, kto na scenie jest najważniejszy, ale jednocześnie nie miało się wrażenia oglądania „teatru jednego aktora”, a po prostu koncertu pełnoprawnego zespołu, tyle że pod nazwą Michael Schenker Group.

Czy trasy z coverami to odgrzewane kotlety?

Ktoś może powiedzieć, że trasy z coverami grane przez byłych muzyków znanych zespołów to odgrzewanie starego kotleta, ale dla wielu fanów mogą być pierwszą, a często w ogóle jedyną w życiu okazją, by na żywo usłyszeć klasyczne numery w wykonaniu ich współtwórców. Schenker na trasie „My Years With UFO” gra tylko te kawałki, w których komponowaniu brał udział, i mimo zaawansowanego wieku robi to wciąż doskonale.

Wciąż też przyciąga publiczność, która chce go słuchać, bo choć w ten sobotni wieczór Progresja nie była napakowana ludźmi aż tak jak np. pod koniec zeszłego roku na Candlemass czy niedawno na Napalm Death, to jednak bynajmniej pustkami nie świeciła. Salę wypełnili głównie starzy fani Schenkera i UFO, sam miałem wrażenie, że z czwórką z przodu trochę zaniżam tam średnią wieku, ale nie ma co się dziwić – mówimy o artyście, który wykonywał piosenki sprzed pół wieku, a nawet i starsze. No i super, szacunek, że ciągle chce mu się to robić, a osoby, których nie było jeszcze na świecie, kiedy nagrywał klasyczne płyty z UFO, mają szansę przeżyć choćby namiastkę tamtego klimatu.

A jeśli Wy nie byliście w sobotę w Progresji, a też chcielibyście przeżyć namiastkę klimatu koncertu MSG, kliknijcie niżej. Marek Posmyk z kanału MarkHomeStudio nagrał cały (!!!) półtoragodzinny występ zespołu Schenkera i umieścił go na YouTube. Ja zaraz odpalam ponownie, jak tylko skończę pisać ten tekst!

Podobne artykuły

Relacja: Satyricon, Suicidal Angels, Fight The Fight – Warszawa, 15.10.2017

Albert Markowicz

Primal Fear zagrał w Warszawie – relacja z koncertu

Piotr Żuchowski

Relacja: Amon Amarth, Hypnos, Sinful Carrion – Gdańsk, 25.04.2014

Tomasz Koza

Zostaw komentarz