KONCERTY

Hypocrisy i Abbath łączą siły. Koncert w Gdańsku już 09.04

Hypocrisy

W ramach trwającej trasy „Mass Hallucination Tour” na jednej scenie w Gdańsku pojawią się: szwedzki Hypocrisy, norweski Abbath oraz zespoły supportujące – Vomitory i Vreid. Wydarzenie organizowane jest przez Winiary Bookings, a bilety w przedsprzedaży dostępne są m.in. na stronie organizatora w cenie 184,99 zł. Koncert będzie jedynym polskim przystankiem europejskiej trasy obejmującej kilkadziesiąt występów na kontynencie.

Dlaczego Hypocrisy pozostaje ważnym zespołem death metalowym?

Szwedzki Hypocrisy należy do grona najważniejszych formacji europejskiego death metalu lat 90. Zespół powstał w 1991 roku w Ludvice w Szwecji z inicjatywy Petera Tägtgrena – muzyka, producenta i jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci skandynawskiej sceny ekstremalnej.

Początkowo grupa funkcjonowała w nurcie klasycznego death metalu, jednak już w połowie dekady zaczęła rozwijać bardziej melodyjne i atmosferyczne brzmienie, które z czasem stało się jej znakiem rozpoznawczym. Wraz z ewolucją muzyczną zmieniła się również warstwa tekstowa – od antyreligijnych i satanistycznych motywów po tematykę paranormalną, spiski oraz fascynację zjawiskami UFO i teoriami pozaziemskiego życia.

Hypocrisy i Abbath w Gdańsku 2026
Hypocrisy, Abbath, Vomitory i Vreid w Gdańsku 2026

Na przestrzeni ponad trzech dekad działalności Hypocrisy wydało 14 albumów studyjnych. Szczególnie istotnym momentem był powrót z płytą „Worship” (2021), która zakończyła ośmioletnią przerwę wydawniczą i przypomniała o stabilnej pozycji zespołu na scenie metalowej.

Abbath – droga od Immortal do solowej kariery

Gościem specjalnym trasy jest Abbath, czyli Olve Eikemo. Norweski multiinstrumentalista znany przede wszystkim jako współzałożyciel legendarnego zespołu Immortal. Karierę rozpoczął pod koniec lat 80., grając w Old Funeral, a w 1991 roku współtworzył Immortal, jedną z najważniejszych formacji drugiej fali black metalu. Przez lata pełnił w niej wiele funkcji: był wokalistą, gitarzystą, basistą, a nawet perkusistą studyjnym.

Po odejściu z Immortal w 2015 roku rozpoczął działalność pod własnym szyldem, koncentrując się na repertuarze łączącym klasyczny black metal z elementami heavy i thrash metalu. Projekt Abbath szybko stał się pełnoprawnym zespołem koncertowym, a kolejne albumy (m.in. „Outstrider” czy „Dread Reaver”) potwierdziły jego niezależną pozycję artystyczną.

Vomitory: brutalne brzmienie i ponad 30 lat działalności

Vomitory to kolejny przedstawiciel szwedzkiej sceny death metalowej obecny w składzie trasy. Zespół powstał w 1989 roku w Forshadze i od początku stawiał na arbitralną, brutalną odmianę gatunku. Grupa wydała 10 albumów studyjnych, a jej działalność koncertowa obejmowała liczne trasy z takimi wykonawcami jak Cannibal Corpse, Deicide czy Amon Amarth.

Po zakończeniu działalności w 2013 roku muzycy powrócili na scenę w 2018, odpowiadając na rosnące zainteresowanie klasycznym death metalem. Charakterystyczne dla Vomitory pozostaje surowe brzmienie i wyraźne inspiracje wczesną sceną ekstremalną lat 90.

Vreid: norweski melodyjny death metal i dziedzictwo Windir

Norweski Vreid powstał w 2004 roku po tragicznej śmierci Valfara, lidera kultowego Windir. Pozostali członkowie zespołu postanowili kontynuować działalność muzyczną pod nową nazwą oznaczającą w języku staronorweskim „gniew”. Zespół wypracował własne brzmienie w melodic death metalu. Na swoim koncie mają dziesięć albumów, najnowszy zatytułowany „The Skies Turn Black” ukaże się już 6 marca tego roku.

W tekstach Vreid często pojawiają się odniesienia historyczne, szczególnie związane z norweskim ruchem oporu podczas II wojny światowej w Norwegii, co wyróżnia grupę na tle typowych tematów w zespołach metalowych.

Artykuł sponsorowany
Fot. Denis Goria
Źródło: Materiały prasowe / Metal Archives

Podobne artykuły

Cradle of Filth na koncercie w Polsce zagra w całości swoją najlepszą płytę

Lena Knapik

TesseracT w Polsce – koncerty w Krakowie i Gdańsku

Tomasz Koza

Zespół Rush powróci na scenę w 2026 po dekadzie milczenia

Tomasz Koza

Zostaw komentarz