Image default
INNE NEWSY

Dlaczego na “…And Justice For All” nie słychać basu? Wyjaśnienia ze strony producenta albumu Metalliki


Jak to się stało, że na “…And Justice For All” praktycznie nie istnieje linia basu? To pytanie zadawane równie często jak to “Czy Tool powinien być uznawany za zespół metalowy?” albo “Jak wymawiać nazwę zespołu Necrophagist?” Nawet nieliczni, którzy byli obecni przy nagrywaniu i miksowaniu albumu zdają sobie sprawę, że ich wspomnienia mogą być zniekształcone i nieprawdziwe.

Producent Flemming Rasmussen w ostatnim wywiadzie z “Alphabetallica”, razem z inżynierem dźwięku od miksowania – Steve’em Thompsonem, potwierdził niewinność zespołu i niesłuszną nagonkę, zwłaszcza na Larsa Urlicha, w kwestii zignorowania ścieżek dźwiękowych Jasona Newsteda.

Rasmussen wypowiedział się również na temat umiejętności Jasona i perkusji na tym konkretnym albumie.

Steve Thompson i Mike Barbiero zmiksowali ten album i uważali, że brzmi naprawdę dobrze oraz zawiera sporo basu. Linie basu na “…And Justice For All” były fantastyczne. Jason jest naprawdę dobry w tym, co robi i wtedy próbował udowodnić, że jest w stanie zastąpić Cliffa – co uważam, udało mu się. Ma co prawda inny styl, ale jest tak dobry jak Cliff, gra po prostu w inny sposób. Tak, jak mówiłem – byłem zachwycony linią basu, kiedy ją usłyszałem, wszystko było idealnie zrobione. Kiedy inni usłyszeli cały materiał, stwierdzili “W porządku, więc teraz nieco zredukujemy linię basu, zmienimy to i tamto, a potem zdejmiemy ten bas.” Właśnie dlatego bas na tym albumie jest ledwo słyszalny. Nawet wtedy, kiedy już to zrobili, usłyszałem “Zdejmij kolejne 3dB z basu.”.



Dlaczego tak postąpili? – nie mam bladego pojęcia! Być może miało to związek z żalem po stracie Ciffa. Naprawdę, nie wiem. Ale wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy usłyszałem ukończony album. To było coś w stylu “What.. What the fuck?!”. Po premierze był bardzo krytykowany, słuchacze mniej lub bardziej byli zdegustowani “suchością” brzmienia.

“…And Justice For All” to prawdopodobnie jedyny album na przestrzeni 30 lat, który wywarł tak duży wpływ na brzmienie hardkorowych zespołów metalowych. Oni wszyscy chcieli uzyskać efekt taki sam jak na “…And Justice For All”. Zwłaszcza jeśli chodzi o charakterystyczny bęben basowy…

Za każdym razem, kiedy słyszę centralę tego pokroju, jest mi bardzo przykro z tego powodu. To mój błąd. No ale cóż, nie miksowałem tego!

Dobrnęliśmy więc do dna sprawy. Wszystko jest od dzisiaj jasne jak słońce.

Źródło: MetalSucks.net / Fot. rarerecords.com.au

Podobne artykuły

Brutal Assault 2017: Crowbar, Boris, Miss May I, Graveworm dołączają do składu festiwalu

Tomasz Koza

Kreator składa hołd ikonom rocka w nowym klipie

Lena Knapik

Behemoth ze starym składem na “Merry Christless”

Lena Knapik

1 komentarz

P. 22 lutego 2018 at 15:49

Niesamowite, że ktoś uznał, że ta płyta brzmi właśnie tak, jak powinna. A chyba największą ironią jest fakt, że właśnie na tej płycie znajduje się utwór poświęcony… zmarłemu basiście. Gorszego hołdu chyba nie da się wymyślić. A zespołu bym tak szybko nie rozgrzeszał, bez wiedzy i akceptacji zespołu żaden “spec od knefli” ot tak nie wywaliłby ścieżek jednego z muzyków.
Nawiasem mówiąc ten zespół ma wyjątkowy “talent” do pieprzenia swoich płyt. Wiem, że to modne, by sobie popsioczyć na Metallikę, ale patrząc na kolejne płyty: na “Kill’em all” nie słychać “stóp”, “Ride…” i “Master…” brzmią jakby na głośnikach leżały ciężkie koce, dźwięk jest mętny i nieselektywny, “Justice” bez basu, “Czarna” bez metalu, “Load/ReLoad” jeszcze bardziej bez metalu, za to z wyliniałym country i rdrętwymi balladkami, “StAnger”, no cóż, brzmienie do wybaczenia, gdyby płytę nagrali Sex Pistols, “Magnetic”, przesterowana i przez to męcząca w odbiorze, “Hardwired” pozbawiona choćby krzty sensu, rozwleczona, za długa z utworami poskładanymi bez pomysłu z przypadkowych riffów (zmiana jednego riffu z innym nijak by utworów nie zmieniła), S&M i Lulu z litości nie skomentuję.

Odpowiedz

Zostaw komentarz