Justin Broadrick, lider brytyjskiej formacji Godflesh, poinformował, że zespół nie będzie już występował na żywo. Decyzja zapadła po niedawnej operacji przepukliny pachwinowej, którą muzyk określił jako poważny zabieg chirurgiczny wymagający długiej rekonwalescencji.
Czytaj też: Ritchie Blackmore przez problemy zdrowotne nie zagra koncertów
Justin Broadrick z Godflesh przeszedł poważną operację
Artysta przekazał informację w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie ze szpitala. Jak przyznał, przez długi czas wahał się, czy ujawniać szczegóły dotyczące swojego stanu zdrowia.
„Obawiałem się podzielić tą wiadomością, częściowo ze względu na możliwość pojawienia się niewrażliwych lub negatywnych komentarzy, a częściowo z powodu zwykłego stresu związanego z całą sytuacją” – napisał Broadrick.
Trzy tygodnie przed publikacją wpisu muzyk przeszedł operację otwartą jamy brzusznej w związku z dużą przepukliną pachwinową, która, jak zaznaczył, była bliska stanu nagłego.
Zabieg nie był operacją laparoskopową. Wymagał wykonania około 15-centymetrowego nacięcia w okolicy pachwiny. Broadrick podkreślił, że jego ściana brzucha jest bardzo osłabiona, co zwiększa ryzyko powrotu problemu zdrowotnego.
Muzyk zwrócił uwagę, że kontynuowanie intensywnych występów scenicznych, które w przypadku Godflesh wiążą się z krzykiem i dużym wysiłkiem fizycznym, mogłoby doprowadzić do ponownego powstania przepukliny, a nawet poważnego uszkodzenia ściany brzucha.
„Jeśli nadal będę występował i krzyczał tak jak w Godflesh, istnieje wysokie ryzyko kolejnych przepuklin oraz całkowitego uszkodzenia ściany brzucha” – wyjaśnił.
Według zaleceń lekarza działalność koncertowa zespołu zakończyła się w dniu operacji.

Źródło: Instagram.com/justinkbroadrick/
Rekonwalescencja i zdrowie muzyka Godflesh
Broadrick poinformował, że obecnie jest w stanie chodzić, jednak pełny powrót do zdrowia potrwa około sześciu miesięcy. Dodatkowym obciążeniem jest dla niego fakt, że – jak sam przypomniał – zdiagnozowano u niego autyzm oraz złożony zespół stresu pourazowego (C-PTSD).
Otwarte operacje chirurgiczne są dla niego szczególnie trudne zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Muzyk kończy w tym roku 57 lat i przyznaje, że jego stan zdrowia nie pozwala już na tak intensywne występy jak wcześniej.
Czy Godflesh nadal będzie nagrywać muzykę?
Decyzja o zakończeniu koncertów nie oznacza natychmiastowego końca działalności studyjnej zespołu. Jeszcze w tym roku ma ukazać się nowy album Godflesh zatytułowany „Decay”, który zostanie wydany przez wytwórnię Relapse.
Broadrick zapowiedział także nagranie jeszcze jednego, ostatniego albumu studyjnego planowanego na koniec 2026 roku. Po jego wydaniu zespół nie będzie już tworzył nowych płyt ani wracał na scenę.
Artysta dodał jednak, że w przyszłości mogą ukazywać się inne wydawnictwa związane z zespołem, takie jak albumy dubowe czy nagrania koncertowe z archiwów.
Odwołany koncert Godflesh w Atenach
W związku z sytuacją zdrowotną Broadricka odwołano także zaplanowany koncert Godflesh w klubie Arch w Atenach, który miał się odbyć 2 maja. Jednocześnie muzyk podkreślił, że nie wszystkie jego projekty sceniczne zostaną zawieszone. Występy z zespołem Jesu oraz projektem elektronicznym JK Flesh mają być nadal możliwe, ponieważ nie wymagają tak dużego wysiłku fizycznego i intensywnego wokalu.
Broadrick zapowiedział również nowy projekt solowy. Jak ujawnił, będzie on eksplorował ciężkie, eksperymentalne brzmienia oparte na gitarach i elektronice, jednak bez charakterystycznego dla Godflesh krzyczanego wokalu.
Fot. Materiały prasowe
