Amerykańska formacja Dirty Honey w 2027 roku świętować będzie dziesięciolecie swojej artystycznej działalności. Zespół przez ostatnią dekadę przeszedł naprawdę długą drogę – muzycy rozpoczynali od koncertów dla dosłownie kilkunastu osób, przeszli przez wspólne występy ze Slashem, KISS, Guns N’ Roses, czy Rival Sons, a obecnie samodzielnie wyprzedają spore lokale na całym świecie. I wygląda na to, że grupa planuje rozpocząć swoje przyszłoroczne świętowanie od wydania nowego albumu studyjnego.
Zobacz też: Nadchodzące premiery rockowych i metalowych płyt
Dirty Honey pracuje nad nowym albumem
Wnioski takie wyciągnąć można przynajmniej po słowach, które wokalista Dirty Honey, Marc LaBelle, wypowiedział w jednym ze swoich ostatnich wywiadów. Muzyk zdradził bowiem, że Panowie niebawem planują wejść do studia, by przysiąść konkretniej do nowych kompozycji i zająć się nagrywaniem swojego nowego materiału. Nienazwany jeszcze krążek będzie pierwszym autorskim albumem grupy od wydanego w 2023 roku krążka „Can’t Find the Brakes”.
Pracujemy właśnie nad nową muzyką i wkrótce planujemy wejść do studia. Ciężko pracowaliśmy nad tymi kompozycjami i demówkami. Na świecie dzieje się aktualnie naprawdę wiele rzeczy, a my wszyscy mamy ostatnio sporo osobistych doświadczeń – zarówno, tych dobrych, jak i tych złych, z których czerpaliśmy inspirację podczas tworzenia utworów. Myślę, że cały czas staramy się rozwijać jako autorzy piosenek, muzycy, ale i jako cały zespół. Chcielibyśmy stworzyć coś, czego nasi fani być może obecnie się po nas nie spodziewają, ale sądzę, że ostatecznie docenią, to co usłyszą.
Czy LaBelle wspominając o „czymś, czego fani się nie spodziewają” sugerował jakąś zmianę w brzmieniu kapeli? Nie pozostało nam nic innego, jak tylko czekać na kolejne informacje ze strony Dirty Honey.
Źródło: Blabbermouth
Fot. Kulturfabrik Kofmehl
