RELACJE

Relacja z release party płyty Aquilla „Sentinels of New Dawn”

Aquilla Sentinels of New Dawn release party relacja
Heidenfest 2026

Nasza redakcja rozpoczęła koncertowy rok 2026 w Warszawie od prawdziwej uczty dla fanów tradycyjnego heavy metalu. 10 stycznia premierę swojej drugiej płyty „Sentinels of New Dawn” specjalnym występem celebrowała stołeczna Aquilla w towarzystwie zespołów R.I.P. oraz Pursuer, a my przygotowaliśmy dla Was relację z tej imprezy.

Czytaj też: Świetny wieczór z death metalem. Relacja z koncertu Sinister (10.12.2025)

Pursuer
Pursuer

Pursuer – początek wieczoru w rytmie speed metalu

Wieczór na scenie Centrum Promocji Kultury Praga-Południe rozpoczęli częstochowscy speed metalowcy z grupy Pursuer. Podczas około czterdziestominutowego występu panowie zaprezentowali niemal w całości materiał ze swojego bardzo fajnego demo z 2022 r. oraz świeżutkiego splitu z Night Lord, a także trzy numery nieopublikowane jeszcze w wersjach studyjnych i cover „Metal Top 20” z repertuaru zespołu Open Fire.

Cały ten wieczór był swoistą podróżą w czasie i hołdem dla lat 80., a Pursuer otworzył go w sposób niezwykle udany, grając typowo ejtisowy, energetyczny, brudny, nieokrzesany speed metal według tradycji wyznaczonej cztery dekady temu przez takie kapele jak Steeler, Agent Steel czy Exciter. Mimo że na sali nie było jeszcze przesadnego tłoku, dali z siebie wszystko i naprawdę dobrze rozpoczęli imprezę.

RIP
Zespół R.I.P.

R.I.P. – duch Kata obecny w młodym pokoleniu

Drugim gościem release party „Sentinels of New Dawn” był thrash metalowy R.I.P. To załoga znana i lubiana w lokalnym podziemiu, w której skład wchodzą muzycy kojarzeni choćby z Truchłem Strzygi czy Species, czyli grupami o pewnej renomie w środowisku. Na naszych łamach gościli już kilkakrotnie, w ostatnim czasie mogliście przeczytać relacje z występów zespołu u boku takich tuzów jak Tormentor czy Dark Angel, a także na kwietniowej edycji imprezy Until Death Takes Us w klubie Potok.

R.I.P. jest zespołem o specyficznym stylu, który nie wszystkim pasuje – trochę wizerunkowego kiczu, trochę pozy w prezencji scenicznej frontmana, trochę rekonstrukcji historycznej – ale muzycznie dowozi i przyznam szczerze, że ja ten ich, jak to określa sam zespół, „sentimental thrash” po prostu lubię. Unosi się nad nim bardzo dobrze wyczuwalny duch Romana Kostrzewskiego i wczesnej twórczości Kata, czemu zresztą chłopaki dają dobitny wyraz na koncertach, często sięgając po różne utwory ojca chrzestnego polskiego metalu – tym razem padło na „Śpisz jak kamień” i „Delirium Tremens”, które spotkały się z wręcz ekstatycznym przyjęciem publiki.

Poza katowskimi hiciorami zespół Gambita wykonał całą swoją demówkę „Otwarcie czarnej materii”, dwie części „Cepa bojowego” z „Promo Tape ‘24” oraz „Opus Morti” z zapowiadanej już od dawna pierwszej pełnowymiarowej płyty. Ja wciąż na nią czekam i, sądząc po liczbie osób w koszulkach R.I.P. zgromadzonych na sali – nie tylko ja.

Aquilla
Aquilla

Aquilla – niespodziewane starocie i nowa płyta w całości

Po występie R.I.P. nastąpiła dłuższa przerwa, podczas której tłum zaczął szybko gęstnieć (impreza była całkowicie wyprzedana), a scenę zasłoniły czarne kotary, na których wyświetlone zostało logo gospodarzy wieczoru i głównych sprawców całego tego metalowego zamieszania w Centrum Promocji Kultury na Pradze. Zespół Aquilla zaczął występ o godzinie 21, kiedy to zasłony rozstąpiły się, a oczom publiczności ukazała się klimatyczna, kosmiczna scenografia i muzycy stojący niczym posągi na specjalnych podestach.

Po chwili na scenę wbiegł wokalista Captain Paradox i ruszyli z kopyta ze swoją heavy metalową opowieścią scenice-fiction, na początek prezentując trzy numery z debiutanckiej płyty „Mankind’s Odyssey” z 2022 r. Pojawił się również dość niespodziewany ukłon w stronę fanów, którzy są z zespołem od początku kariery i pamiętają jego najwcześniejsze dokonania – utwór „Breaking the Night”, któremu w tym roku stuknie już dziesięć lat.

Później, jak na porządne release party przystało, odegrali w całości swoje najnowsze dzieło, wydaną pod koniec zeszłego roku płytę „Sentinels of New Dawn”. Sporo numerów z niej znajdowało się w koncertowych setlistach grupy już wcześniej, najbardziej więc czekałem na te kawałki, których Aquilla jeszcze na żywo nie ogrywała. No i nie zawiodłem się, bo takie „Mountains of Black Sleep”, „Technocrats’ Tyranny” czy też epicki, dziesięciominutowy „The Prophet”, odśpiewany przez Kapitana odzianego w mnisi habit tytułowego proroka, zabrzmiały fenomenalnie. Aquilla zagrała niesamowity, dobrze ponad półtoragodzinny koncert, a jakby jej własnych numerów było mało, to na sam koniec zaserwowała jeszcze wisienkę na torcie w postaci „Bark at the Moon” Ozzy’ego w hołdzie zmarłemu Księciu Ciemności.

Czy Aquilla może zostać drugim Iron Maiden?

Widać było, że ten wieczór to dla kapeli duże i ważne wydarzenie. Na początku koncertu dało się u muzyków wyczuć pewne napięcie, a nawet nerwowość, szczególnie gdy w pewnym momencie pojawiły się kłopoty techniczne z komputerem, z którego odtwarzane były intra, sample i partie syntezatorowe. Captain Paradox i gitarzysta Jaspar De Phaser musieli przez dobrych kilka minut improwizować, by zająć publiczność, podczas gdy reszta składu gorączkowo próbowała rozwiązać problem. Za to gdy już go zażegnano, trema minęła jak ręką odjął i ustąpiła miejsca czystej radości grania.

Radocha i spontaniczność na scenie nie wykluczają jednak profesjonalizmu i dobrego przygotowania do występu. Dało się zauważyć, że panowie wcześniej ćwiczyli choreografię i doskonale wiedzieli jak poruszać się po scenie, a że są technicznie bardzo sprawnymi muzykami, każdy otrzymał też okazję do zaprezentowania swoich umiejętności w solówce. Oglądało się ich z równie dużą przyjemnością, co słuchało, i muszę przyznać, że nie był to tylko kolejny heavy metalowy koncert, a raczej muzyczny spektakl, którego nie powstydziliby się najwięksi klasycy gatunku.

Mam nieodparte wrażenie, że tak właśnie mogły wyglądać i taki mieć klimat pierwsze koncerty Saxon czy Iron Maiden we wczesnych latach 80., których niestety nie mogę pamiętać, bo nie było mnie jeszcze wówczas na świecie. Niewielkie sale w lokalnych klubach, ale nabite ludźmi po brzegi. Produkcja sceniczna – widać, że jeszcze dość budżetowa ze względu na ograniczenia finansowe, ale już zwiastująca ambicje kapel do robienia wielkiego show. No i tytaniczna praca i determinacja.

Oczywiście Aquilla nigdy nie zostanie drugim Iron Maiden, bo czasy już chyba nie te, a tradycyjny heavy metal jest obecnie muzyką zbyt archaiczną i niepopularną, by młody zespół, za którym nie stoi rzesza długoletnich fanów i pół wieku historii, wyprzedawał stadiony, tak jak wciąż robią to starzy wyjadacze. Jednak na hermetycznym gatunkowym podwórku może dorobić się całkiem znaczącej pozycji, bo w pełni na nią zasługuje.

W swoim podziemnym podsumowaniu roku 2025 w polskim metalu okrzyknąłem „Sentinels of New Dawn” najlepszą płytą wydaną w zeszłym roku w naszym kraju i po wysłuchaniu jej w całości na żywo zdania nie zmieniam. Co więcej, z pełną odpowiedzialnością i świadomością wagi tych słów stwierdzam, że obecnie nie ma w klasycznym, tradycyjnym heavy lepszego polskiego zespołu niż Aquilla. Oby tak dalej, Gwiezdna Załogo!

Metalowe koncerty w Centrum Promocji Kultury

Na koniec tej relacji kilka słów należy się miejscówce, w której odbywał się koncert, bo jest ona dość nietypowa i nieoczywista. Centrum Promocji Kultury Praga-Południe jest instytucją publiczną, w której imprezy rockowo-metalowe nie odbywają się zbyt często. W przeszłości gościła wprawdzie na swoich deskach np. Turbo, Scream Maker czy nawet legendarnych amerykańskich doom metalowców z Saint Vitus, ale na co dzień jest raczej miejscem wernisaży, występów teatralnych, pokazów filmowych czy koncertów dla dzieci.

Tym niemniej sala widowiskowa CPK jest całkiem pojemna, scena duża, a oświetlenia i nagłośnienia mógłby jej pozazdrościć niejeden znany warszawski klub muzyczny. Pewnym mankamentem może być brak baru z napojami wyskokowymi, ale bliskie sąsiedztwo Biedronki i wyrozumiała (choć profesjonalna) ochrona szybko zniwelowały tę niedogodność.

Release party „Sentinels of New Dawn” było imprezą zorganizowaną i zrealizowaną wzorowo. Zespoły rozgrzewające publiczność stanęły na wysokości zadania, a gwiazda wieczoru zagrała zdecydowanie najlepszy swój koncert, na jakim byłem, a widziałem Aquillę w akcji już kilkakrotnie, więc porównanie mam dosyć dobre. Absolutnie spektakularny początek koncertowego roku. Pozostaje mi tylko życzyć chłopakom dalszego rozwoju, a Wam polecić pójście na ich występ, kiedy tylko będziecie mieć okazję!

Podobne artykuły

Relacja z koncertu Dirkschneider w Warszawie. 40 lat płyty „Balls to the Wall”

Piotr Żuchowski

Relacja: Frontal Cortex, Cereus, Here On Earth – Klub Faust, Katowice, 13.04.2019

Paweł Kurczonek

Relacja z Metal Kommando Fest III. Różne twarze polskiej ekstremy

Piotr Żuchowski

Zostaw komentarz