W 2021 roku Reginald „Fieldy” Arvizu opublikował informację, w której przekazał, że na czas nieokreślony rezygnuje z funkcjonowania w grupie Korn. Od publikacji tego oświadczenia minęło już pięć lat, a muzyk dalej nie zdecydował się na powrót do występów z nu metalową formacją. Co dokładnie stoi za tą decyzją ze strony Fieldy’ego? Basista postanowił niedawno uchylić rąbka tajemnicy na ten temat.
Zobacz też: Korn wraca do Polski – koncert w Krakowie już w listopadzie
Fieldy o swoim odejściu z Korn
Fieldy gościł niedawno na łamach podcastu Thatch Creative, gdzie powrócił do tematu swojego rozstania z formacją Korn. I jeśli wierzyć muzykowi, to za decyzją tą stała głównie pandemia COVID i idące za nią konsekwencje. Co ciekawe, Reginald nie wyklucza całkowicie swojego powrotu do zespołu. Na chwilę obecną basista opisuje jednak siebie jako „będącego na emeryturze od Korn”.
Wydarzył się COVID i tyle. Pomyślałem sobie wtedy „nigdzie się nie wybieram”, bo cała ta sytuacja była czymś nowym dla każdego z nas. Chłopaki mówili mi „jedziemy zaraz na Florydę na kilka koncertów”, a ja odpowiadałem im „nie zaszczepię się, więc nigdzie nie jadę”. Było to dziwne, ale tak to właśnie wyglądało. Dało mi to jednak czas na chwilę wytchnienia, mogłem pomyśleć nad tym, co życie może przynieść mi w najbliższym czasie. I teraz jestem już po prostu gotowy na wszystko, cokolwiek tylko mnie czeka. (…) Na chwilę obecną jestem na emeryturze od Korn, ale zobaczymy, co przyniesie nam przyszłość.
Bazując na tej wypowiedzi, wychodzi na to, że w najbliższym czasie raczej nie ma co liczyć na to, że Fieldy powróci do szeregów zespołu. Wygląda jednak na to, że rozwiązanie takie pasuje obu ze stron – Korn od kilku lat udanie współpracuje z Roberto „Ra” Diazem, a Fieldy odpoczywa od zgiełku medialnego i zajmuje się swoimi solowymi projektami.
Źródło: Metal Injection
