Powrót formacji Nevermore niewątpliwie jest jednym z większych powrotów na metalowej scenie w ostatnich latach. Reunion muzyków spowodował jednak od razu wielu dyskusji wśród fanów zespołu przez zmiany personalne w składzie grupy. Z wiadomych powodów Warrel Dane niestety nie wystąpi już z formacją, ale Jeff Loomis i Van Williams postanowili nie zapraszać ponownie do współpracy także i wieloletniego basisty kapeli, Jima Shepperda. Co stoi za ta decyzją ze strony muzyków?
Zobacz też: Nevermore pracuje nad nowym albumem studyjnym
Brak Jima Shepperda w składzie Nevermore
Kilka słów na temat absencji Sheppera w odświeżonych szeregach Nevermore powiedział niedawno perkusisty zespołu, Van Williams. Muzyk w rozmowie z włoskim portalem TrueMetal.it. zdradził, że wraz z Jeffem Loomisem nie utrzymują kontaktu ze swoim byłym współpracownikiem od ponad kilkunastu lat. Williams pokusił się nawet o stwierdzenie, że nie wie w jakim aktualnie stanie psychicznym i życiowym znajduje się Shepperd. Van uważa jednak, że jest to z korzyścią dla obu stron, ponieważ muzycy rozstali się w 2011 roku w negatywnej atmosferze.
Po prostu nie rozmawialiśmy z Jimem od bardzo dawna i postanowiliśmy zostawić za sobą całą tę negatywną atmosferę. Zależało nam na współpracy z ludźmi, którzy myślą podobnie do nas i nadają na tych samych falach. Wychodzenie na scenę z ludźmi, którzy myślą tak samo jak Ty, daje ogromną siłę. (…) Jeff i ja utrzymywaliśmy kontakt po rozpadzie zespołu, bo tak właściwie zawsze byliśmy dobrymi kumplami. Spotykaliśmy się nawet, gdy on grywał w Arch Enemy, a ja zajmowałem się swoimi sprawami. Przechodziliśmy razem przez trudne chwile, ale staraliśmy się zawsze zachować pozytywne nastawienie. Niestety nie mieliśmy wtedy zbyt dużo kontaktu z Jimem z powodu negatywnej atmosfery i czuliśmy, że raczej się to nie zmieniło. Nie chce zrzucać tu winy na kogokolwiek, ale ludzie muszą po prostu zmieniać się sami z siebie. Nie wiedzieliśmy też w jakim stanie psychicznym czy życiowym znajdował się Jim, ale czuliśmy że nawiązanie kontaktu z nim może nie skończyć się dobrze. Potrzebowaliśmy po prostu świeżej energii, ale najpierw upewniliśmy się, że mamy z każdej strony zielone światło na te decyzję. Tak więc sytuacja wyglądała tak, że wszystkie osoby decyzyjne zgodziły się na kontynuację działań zespołu. Musieliśmy po prostu obrać nowy kierunek.
Podkreślić tu trzeba, że Villiams zaznaczył, że powrót Nevermore doszedł do skutku po otrzymaniu zgody ze strony każdej osoby decyzyjnej. A to oznacza prawdopodobnie, że ktoś z otoczenia Jima Sheppera musiał dać zielone światło na dalszą działalność zespołu. Czy tak rzeczywiście było? Cóż, prawda prawdopodobnie na zawsze zostanie już pomiędzy muzykami.
Źródło: Blabbermouth
Fot. Materiały prasowe
