Pamiętacie „Deathgasm”? Powalony film gore z 2015 roku osadzony na muzyce metalowej i bardzo niskich lotów sataniźmie? Lata temu pisaliśmy o planowanym powrocie tego, co by nie mówić, kultowego w swojej kiczowatości filmu. Ale dziś to już nie są tylko plany. Dziś wiemy, że druga część „Deathgasmu” hula już w kinach w Kanadzie i USA od dwóch dni, a na platformach streamingowych pojawi się w połowie października.
Film „Deathgasm” z 2015 roku
Nie ma chyba metalowca, który nie widział albo chociaż nie słyszał o „Deathgasmie”. Bardzo prymitywna opowieść o zbuntowanym chłopaku zafiksowanym na muzyce metalowej, który wskutek problemów rodzinnych ląduje pod opieką nad wyraz religijnego wujostwa, mieszkając pod jednym dachem i dzieląc jedną szkołę z kuzynem, który za wszelką cenę próbuje go poniżyć.
Zbiegiem okoliczności poznaje jednak pokręconego kolegę Zakka, który wyciąga go ze szponów zastraszenia i bycia odrzuconym i wraz z dwójką nerdowych kumpli zakładają metalowy zespół muzyczny. Wejście w posiadanie „Czarnego Hymnu” zmienia życie całej czwórki i wszystkich mieszkańców małego miasteczka, doprowadzając je do totalnego upadku.
Określenie „ręka, noga, mózg na ścianie” jest chyba tu dość trafne, ale wszystko to oprawione jest absolutną groteską, swego rodzaju żartem i w największej skali kiczem. Wartości filmowej nie ma w tym żadnej, ale można się chociaż pośmiać.
„Deathgasm II: Goremageddon” już w kinach
Choć plany stworzenia drugiej części powstały niedługo po produkcji pierwszej, nikt chyba nie pokładał w tym ani większej nadziei, ani oczekiwań. Tym bardziej szokujące jest, kiedy finalnie to naprawdę się dzieje, 11 lat później. Co więcej, w rolach głównych znajdziemy tych samych aktorów. Co do jednego.
Szokujące? Przecież dwójka z nich została pożarta i zbezczeszczona przez demony, a trzeci delikwent sam został demonem, którego potem, dla spokoju świata i innych ludzi, musiał uśmiercić główny bohater Brodie. Ano tak, powrócą wszyscy. Bo Brodie, ciągle będąc w posiadaniu „Czarnego Hymnu”, siłami swoimi i demonicznymi przywróci zmarłych kolegów do życia. W pewnym sensie.
Brzmi jeszcze bardziej groteskowo niż jedynka? To nie wszystko. Brodie wraz z przywróconymi z grobu kolegami (i oczywiście jego wielką miłością Mediną) wezmą udział w konkursie muzycznym organizowanym w ich mieście. I znów będą musieli stawić czoła konsekwencjom zagrania demonicznej muzyki, która z każdego człowieka zrobi największego potwora.
Oryginalną ścieżkę dźwiękową do drugiej części „Deathgasmu” stworzył Matt Heafy, wokalista Trivium. Poza tym w filmie będzie można usłyszeć utwory zespołów takich jak Gwar, Sanguisugabogg, Frozen Soul, Alien Weaponry i innych.
„Deathgasm II: Goremageddon” – gdzie obejrzeć?
W kinach w USA i Kanadzie film ten można oglądać od 29. września. W serwisach internetowych zaś pojawi się on 15. października. Z tego, co widzę, obejrzenie go będzie możliwe na Primie oraz na Apple TV, zapewne za dodatkową opłatą.
Nie wiem, jak Wy, ale mnie sentymenty nie pozwolą przejść obok tego filmu obojętnie. A że w realnym rozrachunku zapewne będzie to stracone 15 zł na wypożyczenie tego filmu na 48 godzin, to już inna sprawa. Jeśli chcecie przedsmak, obejrzyjcie zwiastun poniżej. Wystarczy za rekomendację.
Źródło: Blabbermouth
