Nile jest już na kolejnym etapie prac nad swoją jedenastą płytą studyjną. Karl Sanders potwierdził, że zespół rozpoczął pracę nad szóstym utworem na następcę „The Underworld Awaits Us All”. Gitarzysta i wokalista zdradził też, dlaczego muzycy nie zamierzają przyspieszać prac tylko po to, żeby jak najszybciej wydać nowy materiał.
Czytaj też: Napalm Death planuje nowy album na 2027 rok
Zespół Nile ma już sześć utworów na nową płytę
O postępach nad nowym albumem Karl Sanders opowiedział w rozmowie z Rev. Tomem Brice’em w programie „Sportzwire Radio” (zapis dostępny na dole artykułu). Muzyk przyznał, że prace przebiegają bardzo sprawnie i obecnie zespół zajmuje się szóstą kompozycją.
„Pracujemy właśnie nad numerem sześć. Wszystko idzie do przodu. Jesteśmy naprawdę podekscytowani. Ten nowy skład jest po prostu świetny. Praca z tymi gośćmi jest tak łatwa i naturalna” – powiedział Sanders.
Lider Nile jest wyraźnie zadowolony nie tylko z samego materiału, ale również z atmosfery panującej w obecnym składzie.
„Świetnie się bawimy. Robimy metal i życie jest dobre. Jestem naprawdę zadowolony z tego, co mamy do tej pory. Jest tam naprawdę mocny materiał” – dodał.
Na ten moment nie wiadomo jednak, ile dokładnie utworów ostatecznie trafi na jedenasty album ani kiedy należy spodziewać się jego premiery.
Karl Sanders nie chce nagrywać pod presją
Muzyk został również zapytany o to, dlaczego Nile nie należy do zespołów, które próbują wydawać kolejne albumy w możliwie krótkich odstępach czasu. Odpowiedź sprowadza się do jednego: lepiej poświęcić więcej czasu na dopracowanie płyty niż później żałować decyzji podjętych w pośpiechu.
Gitarzysta przypomniał, że podczas prac nad wcześniejszymi albumami zdarzało się, iż zespół musiał mierzyć się z konkretnymi terminami. Presja czasu oznaczała konieczność podejmowania decyzji dotyczących nawet najmniejszych elementów produkcji.
Sanders zwrócił uwagę między innymi na takie kwestie jak głośność gitarowej solówki, poziom wokalu czy słyszalność stopy perkusyjnej w konkretnych fragmentach miksu. Problem w tym, że raz podjęte decyzje pozostają na gotowym albumie na zawsze.
„Jeśli nie zrobisz tego dobrze, nie tylko ty musisz z tym żyć. Fani również muszą z tym żyć. Dlatego lepiej poświęcić czas i zrobić to dobrze. Fani to docenią” – wyjaśnił.
To właśnie dlatego Nile nie zamierza najwyraźniej podporządkowywać prac nad nową płytą z góry ustalonemu terminowi. Sanders woli mieć pewność, że każdy element materiału brzmi dokładnie tak, jak powinien.
Nowy album Nile będzie pierwszym z Adamem Roethlisbergerem
Nadchodząca płyta będzie pierwszym albumem Nile z Adamem Roethlisbergerem. Basista i wokalista, wcześniej występujący w Vitriol, dołączył do zespołu we wrześniu 2025 roku. Zastąpił Dana Vadima Vona.
Roethlisberger po raz pierwszy wystąpił z Nile 12 września 2025 roku w Raleigh w Karolinie Północnej, podczas rozpoczętej wówczas amerykańskiej trasy z Cryptopsy.
Obecny skład zespołu tworzą Karl Sanders, perkusista George Kollias oraz gitarzyści i wokaliści Brian Kingsland, Zach Jeter i Adam Roethlisberger.
Poprzedni album Nile, „The Underworld Awaits Us All”, ukazał się w sierpniu 2024 roku nakładem Napalm Records. Materiał został nagrany w należącym do Sandersa Serpent Headed Studios w Greenville w Karolinie Południowej. Za miks i mastering odpowiadał Mark Lewis, a okładkę przygotował Michał „Xaay” Loranc.

Nile zakończy 2026 rok europejską trasą
Zanim pojawią się kolejne informacje dotyczące nowej płyty, Nile czeka jeszcze intensywna końcówka roku. W grudniu zespół ruszy w trasę po Europie i Wielkiej Brytanii. Towarzyszyć mu będą Redsphere z Francji, Orecus ze Szwecji oraz Intrepid z Estonii.
Trasa rozpocznie się w Polsce, następnie obejmie między innymi miasta Europy Środkowej i Zachodniej, a także Londyn. Po brytyjskim koncercie Nile wróci do Polski na kolejne cztery występy. Zespół zapowiada przy tym powrót do utworów, których nie wykonywał na żywo od wielu lat.
Źródło: Blabbermouth
Fot. Materiały prasowe
