Girlschool o rozwoju przemysłu muzycznego

Portal YesterdazeNews przeprowadził parę tygodni temu wywiad z Jackie Chambers oraz Enid Williams z Girlschool. Głównym tematem rozmowy była charakterystyka przemian, jakie dokonały się w przemyśle muzycznym od lat 70-tych.

Jackie:

To zupełnie inny świat. Nawet, gdy porównamy obecne czasy z tym, co było jeszcze 20 lat temu. Streamowanie, pobieranie… Lata temu mogłeś faktycznie zarobić na swojej muzyce, utrzymywać się z niej. Obecnie zespoły poświęcają więcej uwagi trasom, żeby mieć za co żyć. Tak zarabia się o wiele łatwiej niż na płytach – to już nie działa tak, jak powinno.

Enid:

Wszystko się zmienia, nie możesz tego uniknąć. Coś staje się lepsze, coś gorsze. Ale jeszcze 20 lat temu mogłeś przenieść się do Londynu, Nowego Jorku czy Los Angeles i tylko czekać, aż wpadniesz na jakąś szychę. Która przeważnie chciała cię wydać. Nie było trudno znaleźć się w studio z producentem.

Jackie:

… i doczekać się w miarę szybko wydania. A teraz? Zespół publikuje singiel. Singiel się nie podoba i koniec. Jest cała masa dzieciaków, które mają 21 lub 22 lata i ich kariera już jest skończona. Ale nie! Mają przecież “The X Factor” czy “Britain’s Got Talent”. Przecież mogą iść po sławę tą drogą. Po 15 minut sławy… Z drugiej strony każdy może wydawać single. Wiesz, istnieje coś pokroju TuneCore. Możesz nagrać singiel i wydać go samemu. Bez mieszania w to wytwórni, zarabiając wyłącznie na siebie. Oto dobra strona nowych technologii.

Enid:

Ale niektóre z tych rzeczy stały się nieco korporacyjne… Większe trasy stają się po prostu biznesem. Brakuje im czegoś takiego jak sex, drugs and rock and roll. A te, które to mają… Odnoszę wrażenie, że to już nie to samo.

Girlschool zawiązał się w roku 1978, co czyni go najdłużej działającym żeńskim zespołem rockowym. Dziewczyny już w latach 80-tych miały za sobą trasy z takimi zespołami jak Motörhead czy Saxon. Formacja ma na swoim koncie trzynaście albumów studyjnych. Ostatni z nich, zatytułowany “Guilty as Sin”, ukazał się w 2015 roku.

Żródło: blabbermouth.net / Fot. Kadr z materiału wideo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *