INNE NEWSY

Książka Motörhead: Ochlejmordy i zadymiarze już w sprzedaży

W ubiegłym miesiącu informowaliśmy Was o nadchodzącej premierze książki „Ochlejmordy i zadymiarze. Opowieść o początkach Motörhead”. Wspomniana pozycja trafiła na półki sklepowe przed paroma dniami. Jeśli nadal wahacie się nad jej zakupem, pomożemy Wam w podjęciu decyzji. Poniżej zamieszczamy fragmenty biografii (uwaga, poniżej mogą się znaleźć wyrażenia powszechnie uważane za wulgarne):

Premiera książki Ochlejmordy i zadymiarze. Opowieść o początkach Motörhead
Autorem książki jest dziennikarz muzyczny Martin Popoff. Za polskie tłumaczenie odpowiada Maciej Pawlak.

„Chesters bezwiednie utwierdza mnie w przekonaniu, że Lemmy w żadnej robocie nie czuł się tak dobrze jak za sterem swojego własnego okrętu, sunącego naprzód pod pełnymi żaglami i straszącego galionem w kształcie wyszczerzonego Snaggletootha: „Gdy mnie ktoś zapytał, mówiłem, że robił, co do niego należało.

Udzieliłem kiedyś wywiadu na potrzeby jednego filmu dokumentalnego. Pytają tam Lemmy’ego, czy to prawda, że był technicznym Hendrixa. On odpowiada: »Spytajcie Neville’a, jeśli mi nie wierzycie«. Więc dzwonią do mnie, a ja potwierdzam: Tak, miał mi niby pomagać«. Oni na to: »Ale czy pomagał? Pracował?«. Odpowiadam: »No, powiedzmy«. Pytają: »To tak czy nie?«. Ja pytam: »O chuj wam chodzi?«. Oni mówią: »Są tacy, co twierdzą, że po prostu kręcił się koło zespołu«. Przyznałem, że właściwie to trafniejszy opis tego, co naprawdę robił”.”

„Mieszkaliśmy w najczęściej bombardowanym hotelu w Europie, czyli Hotelu Europa. Czego tam nie było! Imprezowaliśmy całą noc. Wspaniałe miejsce. Około piątej rano Phil wpadł na pomysł, żeby urządzić konkurs podnoszenia ciężarów. Jego jedynym rywalem był fan, który pomagał nosić i rozstawiać sprzęt. Nie mieli ciężarów, ale nie przeszkodziło im to w zabawie – po prostu podnosili się nawzajem. Phil poderwał gościa i dźwignął nad głowę, a potem sam został dźwignięty. Szkoda, że koleś stracił równowagę i zwalił się na ziemię razem z Philem, który rąbnął o podłogę, uszkadzając sobie kręgi szyjne.

Początkowo w ogóle nie wiedziałem, że w hotelu miały miejsce jakieś pijackie zawody. O tej porze byłem już pewnie w łóżku albo kogoś bzykałem, nie pamiętam. W każdym razie dzwonią do mnie rano – a mówiąc: rano, mam na myśli wczesne popołudnie – i mówią: »Słuchaj, stary, musimy ci coś powiedzieć«. »Co takiego?«, pytam. »No bo… «, jąka się ktoś, nie pamiętam już, kto to był. »Wykrztuś to z siebie, człowieku!« »No bo Phil jest w szpitalu, skręcił sobie kark«. »Że co sobie skręcił?«”


Okładka książki Motörhead: Ochlejmordy i zadymiarze„Motörhead: Ochlejmordy i zadymiarze”
Tytuł oryginalny: “Beer drinkers and hell raisers
Autor: Martin Popoff
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Format: 150 x 215 mm
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 18 lipca 2018
ISBN: 978-83-8129-052-4
Cena okładkowa: 39,99 zł (z VAT)

„Gramy muzykę do tańca, ale za szybko, żeby dało się do niej tańczyć”

Zamów książkę z darmową dostawą do wybranego sklepu

 


Przypomnijmy, w jakich słowach podsumował “Motörhead: Ochlejmordy i zadymiarze” David Ellefson, basista Megadeth:

„Jako muzyk i członek zespołu taką właśnie książkę chciałem przeczytać o Motörhead… Popoff wnikliwie bada historię grupy i odmalowuje wierny obraz jej jakże barwnych członków. Na kartach książki udało mu się uchwycić ducha dawno minionych lat, gdy królowali Lemmy Kilmister, Phil Taylor i Fast Eddie Clarke.”

Polskie wydanie ukazało się z ramienia SQN.

Wydawnictwo działa na rynku od ośmiu lat, podczas których wyklarowało się towarzyszące pracy motto tworzenia z pasji. Ta wszak towarzyszy nam w różnych dziedzinach, niezależnie od upodobań. W oparciu o powyższe SQN nie zamyka się w wąskim kręgu tematycznym, zrzeszając w swej grupie odbiorczej miłośników zarówno muzyki, jak i sportu czy fantastyki.

Fot. Materiały prasowe; SQN

Podobne artykuły

Mike Portnoy: ‘“Metal jest potężniejszy i ma się lepiej niż kiedykolwiek!”

Agata Laszuk

Leaves’ Eyes prezentuje pierwszy utwór z nowej płyty

Lena Knapik

Posłuchaj “Guido”, nowego mini albumu Furii.

Tomasz Koza

Zostaw komentarz