Fernando Ribeiro (Moonspell) o albumie “1755” w kontekście języka



Poniżej prezentujemy Wam kilka fragmentów z wywiadu udzielonego przez Fernando Ribeiro dla kanału Impact przed koncertem w Budapeszcie 21. stycznia. Punktem wyjścia dla rozmowy był wydany 3. listopada ubiegłego roku album „1755”, jako pierwszy w dorobku Moonspell w całości zaśpiewany po portugalsku. Na samym dole znajdziecie film z całej rozmowy.

Na pytanie, z jakim odbiorem spotkała się płyta, wokalista odpowiedział:

Muszę przyznać, że odbiór był spektakularny. To zupełnie inne wydawnictwo, konceptualne. Zaśpiewane w języku portugalskim o historii Portugalii oraz o efekcie jaki niosło za sobą trzęsienie ziemi w 1755 roku. Szczególnie w aspekcie społecznym. Domyślaliśmy się, że album trafi na pewno do Portugalczyków, może i Brazylijczyków czy regionów Ameryki Południowej, w których portugalski nie jest obcy… Ale zaskakujące jest, że album jest najlepiej odbierany w krajach, które nie mają zielonego pojęcia o czym śpiewam! Gdy pozwoliłem sobie na odrobinę portugalskiego na „Alma Mater” czy „Opium”, odbiór również zdawał się być nieco lepszy niż wcześniej. Ale w „1755” chcieliśmy, aby portugalski był przeżyciem samym w sobie. Bardzo spodobało się to zarówno krytykom, jak i fanom.
(…) Naprawdę, jestem przeszczęśliwy i zaskoczony, że ludzie próbują śpiewać portugalskojęzyczne części na koncertach, i że znają słowa tak dobrze!

Ribeiro został też zapytany, czy śpiewanie w ojczystym języku pozwoliło mu na bardziej duchowe, osobiste podejście do tematu.

Sądzę, że tak. Mógłbyś pomyśleć, że to nic wielkiego, ale jednak. Zawsze pisałem dla Moonspell w angielskim. Następca „1755” na pewno również wróci do angielskiego. Powiem ci, że nigdy wcześniej nie kopałem tak głęboko w portugalskim przed pisaniem dla zespołu. Tak więc muszę się zgodzić. Kiedy pisaliśmy w języku angielskim, zawsze musieliśmy pokonywać pewne bariery, o których musieliśmy myśleć jeszcze przed powiedzeniem pewnych rzeczy. Tym razem od razu odnaleźliśmy odpowiednie słowa w naszych głowach. Rozmawiam po portugalsku z żoną, z dzieckiem, z przyjaciółmi. Tak więc portugalski bardzo swobodnie pchał prace do przodu i pozwolił mi odnaleźć bardziej dramatyczną stronę albumu.

Wokalista dopełnił wątek języka pod kątem jego różnorodności:

Kocham wszystkie języki. Uważam je za jedną z najszczerszych identyfikacji. Jesteśmy szczęśliwi mając swój własny, nie musząc mówić po hiszpańsku, choć niektórzy uważają, że tak właśnie jest. Zawsze mówią do mnie „gracias”. Tak, parę rzeczy pokrywa nam się z hiszpańskim, ale w ostatecznym rozrachunku portugalski jest czymś zupełnie innym. Nie mamy większych problemów z hiszpańskim, ale Hiszpanie mają problem z portugalskim. Niektóre słowa są jedyne w swoim rodzaju… Myślę, że do moich ulubionych, nie anglojęzycznych wykonawców, należą Sólstafir i Shining, ze względu na oryginalność islandzkiego i szwedzkiego. Jeśli by poszukać bliżej środka Europy, włoski jest piękny. Opery muszą być śpiewane po włosku. Niemiecki ma w sobie siłę, Rammstein to pokazuje. Francuski jest dla mnie jak zupełnie inny rodzaj magii… No i jest angielski, ale odczuwam go bardziej jak… Rodzaj towaru. Owszem, jest pomocny w komunikacji z ludźmi na całym świecie, ale nie zapominajmy o naszych własnych językach.

Kurtki dla fanów rocka i metalu!
Oryginalne kurtki dla fanów rocka i metalu.

Muzyk kontynuował temat, zapytany o nauki, jakie możemy czerpać z obcych kultur:

Nauczyliśmy się naprawdę wiele od każdego w państw. Jedne uczą nas dyscypliny, inne chaosu, Nauczyliśmy się elastyczności i wykorzystywania portugalskiego pesymizmu na naszą korzyść; wyrażając poprzez język siebie samych. Dlaczego nie ma wielu zespołów z Portugalii? Jest tu wiele talentu, ale nie każdemu udaje się przejść drogę, którą nam udało się pokonać. Mieliśmy w sobie może trochę więcej odwagi. Czego więc można nauczyć się od Portugalczyków? Sam nie wiem… Udowodniliśmy sami sobie, że małe państwa też mogą wybić się w świecie. W samej Portugalii jest wiele bliskości, ciepła, rodzinnych wartości. Sądzę, że tego można się uczyć. Podczas gdy w innych państwach nie okazuje się moim zdaniem odpowiednio uczuć na przykład w stosunku do dzieci, Portugalczycy nie mają problemu z łączeniem romantyczności i melancholii. No i mamy czerwone wino, które z jakiegoś powodu nie jest tak znane jak chilijskie. Ludzie mogliby zwrócić większą uwagę na nasz kraj i więcej się o nim uczyć. I to poza aspektem turystycznym. Turystyką nie jest wyjść sobie w plener z piwem. To możesz robić nawet u siebie. Ludzie nieznający Portugalii mogliby zacząć choćby od naszych legend, historii czy respektowanych tu wartości. Sądzę, że nasz album jest wspaniałą okazją zbliżenia się do Portugalii.


Źródło: Blabbermouth.net / Fot. Materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *