INNE NEWSY

Muzyczne echa po zaprzysiężeniu Trumpa. Wypowiadają się muzycy Slayera, Metalliki i Kreator.

Gwiazdy cięższej sceny muzycznej chętnie wypowiadały się na tematy polityczne i tworzyły anty-Trumpowe treści podczas ostatnich chwil gorącej kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Przytoczyliśmy m.in. klip Marylina Mansona, w którym sugeruje dekapitację wtedy kandydata, teraz już prezydenta Stanów, czy stanowisko Larsa Urlicha, który rozważał powrót do Danii po wygranej Donalda Trumpa. Nie inaczej mogło być po niedawnym zaprzysiężeniu.

Z porażki Hilary Clinton nie otrząsnął się jeszcze frontman Kreator, Mille Petrozza. Muzyk przyznał, że chociaż po ogłoszeniu wyborów czuł się zdezorientowany, to nie był zaskoczony. Jego zdaniem Bush był prezydentem wojny, a Trump będzie prezydentem-biznesmenem. Jak powiedział:

Mam nadzieję, że Trump nie będzie odpowiedzialny za upadek cywilizacji, wątpię, że to się stanie. Widzieliśmy wielu dziwnych ludzi u władzy przed nim. (…) Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jego zwolennikiem, ale zobaczmy, co wymyśli. To może być katastrofa, ale mentalnie próbuję się nastawić pozytywnie.




Petrozza krytykuje jednak nowego prezydenta w kwestiach związanych ze środowiskiem i z negowaniem zmian klimatycznych. Muzykowi nie podoba się to, że Trump traktuje efekt cieplarniany jak oszustwo i chce zerwać ratyfikowane przez Baracka Obamę na szczycie klimatycznym w Paryżu porozumienie dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Polityka pojawiła się również wśród załogi Slayer. Wszystko zaczęło się od, można uznać całkiem niewinnego, zdjęcia zespołu, do którego doklejono Donalda Trumpa. Fotoszopka znalazła się 20 stycznia na oficjalnym profilu Slayer na Instagramie i momentalnie wywołała burzę. Fani oskarżyli kapelę o popieranie nowego prezydenta. Obrazek zniknął, a do jego usunięcia póki co nikt się nie przyznaje.

Po tajemniczej dematerializacji posta Araya napisał:

Uwierzcie lub nie, ale to zdjęcie zostało zamieszczone przeze mnie, Toma Araya, 20 stycznia, bo myślałem, że to będzie fajne. Bylem zaskoczony komentarzami pod obrazkiem, niektóre były pozytywne, inne negatywne. Ale bardziej mnie zaskoczyło 10 tys. polubień w dwie godziny. Nigdy bym jednak nie przypuszczał, że tak wiele osób będzie pisało o niechęci do nowego prezydenta. Czy go lubicie, czy nie, to w końcu prezydent… Obudziłem się następnego dnia i zauważyłem, że ktoś usunął posta… Czy ktoś może wyjaśnić dlaczego?

Z wyjaśnieniem nikt nie przyszedł, ale zespół wydał już oficjalne oświadczenie w sprawie:

Jak już powiedział Tom, to był jego post. Zespół nie został spytany o pozwolenie na publikację tego posta, dlatego nie należy on do oficjalnej strony Slayer. Wszyscy mamy swoje osobiste opinie, niektórzy nawet upubliczniali je w przeszłości, ale Slayer nigdy nie poparł żadnej partii politycznej czy kandydata, i chciałby, żeby tak zostało.

Warto w tym miejscu przypomnieć jednak wypowiedź Kerry’ego Kinga sprzed roku, kiedy Hillary Clinton nazwał bezpiecznym, poprawnym wyborem, a Donalda Trumpa największym kłamcą jakiegokolwiek widział w polityce. Niechęć kolegi z zespołu podzielił wtedy również Gary Holt, który uznał Trupa za seryjnego kłamcę.

Głos postanowił również zabrać Kirk Hammet, zaznaczając, że to jego opinia, nie Metalliki, ponieważ muzyka powinna łączyć ludzi, a nie dzielić:

Dobieram słowa ostrożnie, ja – nie Metallica – ale właśnie ja biorę na siebie to zaangażowanie się. Kiedy widzę coś, co jest absolutnie złe, czuję, że moim zadaniem jest odezwanie się. I wezwanie ludzi, którzy powinni zostać wezwani. Wierzę w sprawiedliwość. Wierzę w równość szans i w to, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Ale ten koleś [Trump] nie wierzy nawet w to! Nie wierzy w to, że każdy jest równy!

Hammet podzielił się swoim swoim odważnym spostrzeżeniem. Według niego inauguracyjna przemowa Trumpa była podobna do tej, którą głoszono w Niemczech w 1930, a później w Rosji w 1940 roku. Dlatego muzyk mocno apeluje o dociekanie prawdy, odrzucenie kłamstw i gniewu, ponieważ system tego właśnie chce – podzielić ludzi, żeby ułatwić ich kontrolę. Hasło wyborcze nowego prezydenta “Make America Great Again” uważa za jawne kłamstwo:

Ameryka nigdy nie przestała być wielka! Ameryka jest jednym z najbogatszych i najbardziej prosperujących krajów na świecie! Jestem dumny z Ameryki. (…) Mówienie, że Ameryka nie jest wielka i brakuje jej wielkości, to tworzenie scenariusza do manipulacji i kontroli przez innych – uważajcie ludzie!.

I wśród wszystkich tych głosów Lars Urlich milczy. Może jest zajęty pakowaniem się na wyjazd do Danii 😉

Zostaw komentarz