Strona główna » Ozzy: „Mam jakieś siedem kawałków na nową płytę”
NEWSY WYWIADY

Ozzy: „Mam jakieś siedem kawałków na nową płytę”




24 września 2017 Ozzy Osbourne udzielił wywiadu w prowadzanym przez Full Metal Jackie radiowym show “Whiplash”, nadawanym w amerykańskim radiu KLOS. Pełnej audycji możecie posłuchać używając widgetu – poniżej jego fragmenty.

Full Metal Jackie: Kiedy usłyszałam, że Zakk Wylde znów będzie z Tobą grać… To była taka ekscytująca wieść. Był on nieodłącznym elementem znacznej części Twojej kariery. Co sprawia, że tak dobrze ze sobą współgracie?

Ozzy: Cóż, poznałem Zakka… jakieś trzydzieści lat temu, może dwadzieścia pięć. Kiedy rozeszły się drogi moje i Jake’a E. Lee, zacząłem szukać innego gitarzysty, i miałem jakieś dziesięć tysięcy zgłoszeń i nagrań. Wierz mi lub nie, ale wybrałem właśnie Zakka Wylde. Moja żona powiedziała mi „Musisz to przejrzeć”, a ja odpowiedziałem „Nie będę przeglądał dziesięciu tysięcy, to byłoby szaleństwo już po pierwszej setce”. Tak więc Zakk był jedynym, na którego właściwie zwróciłem uwagę – załączył zdjęcie, a ja, widząc je, pomyślałem – „o, kolejny klon Randy’ego Rhodesa”. Kiedy się poznaliśmy, to było po prostu to. Członek zespołu to nie członek rodziny – to znaczy, jesteśmy jak rodzina, ale założenie przez niego czegoś własnego było nieuniknione. Mimo to pozostaliśmy bliskimi przyjaciółmi – rozmawiamy ze sobą, czasem gdzieś razem idziemy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy zagrałem kilka koncertów i jego poziom gry niesamowicie wzrósł. Szczęka mi opadła, kiedy zdałem sobie sprawę, jak się rozwinął. Jego umiejętności naprawdę wzrosły od czasu mojego poprzedniego grania z nim.

Full Metal Jackie: Jest niewiarygodnym gitarzystą. Kiedy się na niego patrzy… jest zdumiewający.

Ozzy: Graliśmy koncert jakoś w okolicach zaćmienia słńca gdzieś w Ameryce, nie wiem, gdzie dokładnie było. Stałem na scenie, on grał, a ja pomyślałem „To na pewno on?”… Jego szybkość jest powalająca; tak szybko zasuwa palcami po gryfie.

Full Metal Jackie: I jest przezabawny.

Ozzy: To świetny gość. Członek rodziny.

Full Metal Jackie: Ozzy, w lutym Black Sabbath zagrało swój ostatni koncert. Czego związanego z Sabbath będzie Ci brakować?

Ozzy: Wiesz, to nie jest tak, że będę tęsknił… to znaczy, nie było mnie w Sabbath przez trzydzieści pięć lat, bo zostałem zastąpiony w 1797 przez Ronniego Jamesa Dio. Jedną rzeczą, która mnie cieszy jest to, że znów wszyscy się zaprzyjaźniliśmy. To trochę jakby spełniła się bajka, moje zainteresowanie muzyką zaczęło się od The Beatles i bardzo chciałem być Beatlesem. Chodziłem do jednej szkoły z Tony’m (Iommi), byłem w zespole z Geezerem (Butlerem). Nasze życie zmieniło się na zawsze. Zakończyliśmy karierę w Birmingham, tam, gdzie ją zaczęliśmy, i było to dla mnie bardzo emocjonalne przeżycie – zatoczyliśmy pełen krąg. Z tego co się orientuję, jest nagranie tego koncertu. Byłoby świetnie, gdybyśmy mogli skończyć w przyszłym roku – wtedy odeszlibyśmy po pięćdziesięciu latach na scenie. Ale ja nie odchodzę na emeryturę, znaczy… Jak można w ogóle przejść na emeryturę po czymś takim? To nie praca. Nie musisz pracować z kimś, kogo nie znosisz, byle tylko dostać wypłatę. To dobra zabawa.




Full Metal Jackie: Nadal się tym cieszysz?

Ozzy: Absolutnie! To mój sens istnienia. Nie potrafię sobie wyobrazić, bym mógł się tym NIE zajmować.

Full Metal Jackie: Jak myślisz, czym byś się zajmował, gdybyś nie był Ozzym Osbourne z Black Sabbath?

Ozzy: Byłbym martwy, albo w więzieniu – albo jedno i drugie! [śmiech]

Full Metal Jackie: Poruszyłeś wcześniej temat The Beatles, wiem też, że jesteś ich ogromnym fanem. Czego się nauczyłeś dzięki ich muzyce?

Ozzy: Cóż, zawsze mieli świetne melodie – wiesz, co mam na myśli? Doceniam hip-hop – nie ma tam melodii – ale przy tekstach do większości piosenek hip-hopowych mam takie „Czemu nie mogą nadać temu jakiejś melodii?”. Tak już teraz jest z hip-hopem, ale The Beatles zawsze mieli dobre melodie. Jeśli chodzi o lirykę, często mam takie „Co to znaczy?” – ale melodyjność była tym, co mnie w nich urzekło.

Full Metal Jackie: „The Scream” wyszło sześć lat temu. Jaki masz plan odnośnie następnego albumu i czy zagra na nim Zakk Wylde?

Ozzy: Mam sporo napisanych kawałków, ale teraz albumy się nie sprzedają. Nie opłaca się ich nagrywać. Prawdę mówiąc nie myślałem o tym, bo byłem zajęty Black Sabbath. Nagraliśmy ’13’ z Black Sabbath, które było naszym pierwszym miejscem na listach sprzedaży w Ameryce. Kiedy trzydzieści lat temu byłem z Metallicą w trasie (jako solowy artysta), przechodziłem koło ich pokoju i usłyszałem, jak grają Black Sabbath. Zapytałem mojego asystenta – „Oni się nabijają? Jaja sobie robią?”. Nagle uświadomiłem sobie, że ludzie całkowicie poważnie inspirowali się twórczością Black Sabbath. Kiedy patrzysz na to od wewnątrz, nie zdajesz sobie z tego sprawy. To zaczęło samo się nakręcać.

Full Metal Jackie: Oczywiście musisz sobie zdawać sprawę z tego, jaki ślad odcisnął na wszystkim Black Sabbath.

Ozzy: Tak, tak! Oryginalny skład Black Sabbath – ja, Bill, Tony i Geezer – w latach 70-tych nie mieliśmy zielonego pojęcia, co robimy, bo byliśmy zdzierani przez każdego menedżera pod słońcem, jakiego kiedykolwiek mieliśmy. Mimo to, nasze życia zmieniły się na zawsze.

Full Metal Jackie: Czy kiedykolwiek pomyślałeś, że wiele lat później Black Sabbath znajdzie się w podręcznikach historii, a Wy będziecie tak długo jeździć po świecie?

Ozzy: Żaden z nas nie miał pojęcia, ale Tony Iommi jest najlepszym autorem heavymetalowych riffów. Biorąc pod uwagę, że gra z sztucznymi opuszkami palców, bo prawdziwe stracił w fabryce – jest genialnym gitarzystą.

Full Metal Jackie: Zrobiłeś nadzwyczajną karierę, wiedziesz wspaniałe życie. Co by Cię zaskoczyło najbardziej, gdyby w dzieciństwie ktoś powiedział Ci, co Cię czeka w przyszłości?

Ozzy: Nigdy bym w to nie uwierzył. Pamiętam, kiedy pierwszy album Black Sabbath trafił na listy sprzedaży i pomyślałem „No, przez parę lat nie będzie źle”. Czterdzieści dziewięć lat później nadal się tym zajmuję. Robię więc to, co robię. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Gdyby ktoś powiedział mi to przed laty, odpowiedziałbym „To twoje życie będzie tak wyglądać” – gdyby ktoś to przewidział, nie uwierzyłbym w to. W przyszłym roku minie pięcdziesiąt lat…

Full Metal Jackie: Twoja muzyka definiuje hard rocka i heavy metal. Z czego w swojej muzyce jesteś najbardziej dumny?

Ozzy: Kiedy coś tworzysz, w pewien sposób czujesz, że będzie to dobre. Na niektórych albumach, jakie nagralem miałem kawałki, które nazywam zapełniaczami – napisane, by dokończyć album. I tu pojawiają się niespodzianki. Nigdy nie miałem w planach grania żadnej z tych piosenek live, ale wiele dzieciaków przychodzi i pyta „Czemu nie zagrasz tego czy tamtego?”. Odpowiadam – „Dlaczego? Podoba Ci się?”. Kiedy ludzie docenią twój dobry pomysł, to dodatkowy bonus, ale wtedy trzeba uważać by twoje własne ego nie doszło za bardzo do głosu. Przez te wszystkie lata widziałem pojawianie się wielu fantastycznych zespołów i artystów, pamiętam, że mówiłem „Nie zobaczymy ich końca, za to my jesteśmy skończeni” – potem okazywało się, że oni się wykruszali, a my przetrwaliśmy… Miałem wspaniałą karierę. Nie potrafię tego wyrazić słowami. Zawsze powtarzałem, że gdyby moja kariera rozwinęła się tak, że grałbym dla pięciu pijanych w barze, już dawno dałbym sobie spokój, ale póki to robię – jest świetnie, dobrze się bawię. W grudniu skończę sześćdziesiąt dziewięć lat i nie wiem, jak czuje się osoba w tym wieku. Sam nadal czuję się młodo.

Full Metal Jackie: Moim zdaniem to fantastyczne, że z tak długim stażem nadal cieszysz się graniem i kochasz to, co robisz.

Ozzy: Możesz mi wierzyć albo nie – nadal przed występami łapie mnie potworny lęk. Mam tylko jeden głos i jeśli on siądzie, mam przechlapane. Czasem zdarza się, że stoję na scenie i myślę „Nie daję dziś rady, nie czuję się za dobrze”, a potem ktoś podchodzi i mówi „Ozzy, z wiekiem stajesz się coraz lepszy”. Zdarza mi się też myśleć „Dziś jest super, lepiej być nie może”, a potem słyszę po prostu „Było w porządku”. Tak więc moja perspektywa nie zawsze bywa prawidłowa. Po prostu lubię bawić ludzi, używając różnych środków – no, poza robieniem dziwacznych rzeczy, defekacją na scenie czy czymś w tym stylu – tego bym nie zrobił tak czy inaczej. Kiedy zagram kiepski koncert, jestem naprawdę zły i zawiedziony, bo kiedyś byłem jednym z tych ludzi pod sceną, którzy mają stałą pracę i którzy oszczędzali pieniądze, by zobaczyć zespół. Jestem odpowiedzialny za to, by zagrać najlepszy koncert, jaki potrafię. Czasem bywam zmęczony, czasem się przeziębiam, łapię grypę, ale i tak staram się, jak mogę. Wierz mi, nie podchodzę do tego w sposób „Wow, gram dla nich od czterdziestu dziewięciu lat, mogę zagrać im cokolwiek i będą zadowoleni”. Mam dużo szacunku do mojej publiczności.

Full Metal Jackie: Widziałam wiele koncertów Ozzy’ego i Black Sabbath. Nie zdarzyło mi się wyjść z któregoś bez powiedzenia „O rety, to było świetne, tak dobrze się bawiłam”.

Ozzy: To właśnie próbuję dawać fanom. Nadal jestem tym stojącym w tłumie gościem, który przyszedł na koncert by dobrze się bawić. Czasem jest fajnie, czasem mniej, ale staram się ofiarować im swoją szczerą, ciężką pracę.

Full Metal Jackie: To jest jasne dla każdego, kto kiedykolwiek widział Cię na żywo. Nie mogę doczekać się nowości – może w przyszłym roku?

Ozzy: Mam jakieś siedem kawałków na nową płytę. Jeden nazywa się „Mr. Armageddon”, a drugi „Crack Cocaine”.

Full Metal Jackie: Możemy liczyć na porządną trasę koncertową Ozzy’ego?

Ozzy: Zapytaj mojego szefa – moją żonę.

Źródło: Blabbermouth.net / Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Mike Portnoy: ‘“Metal jest potężniejszy i ma się lepiej niż kiedykolwiek!”

Agata Laszuk

Sodom: nowy mini-album już w listopadzie

Dominika Kudła

Rammstein pracuje z reżyserem “Lords of Chaos” nad nowym klipem

Lena Knapik

Epica z nową płytą

Lena Knapik

Streaming nowego mini-albumu WVRM

Agata Laszuk

Acid Drinkers jesienią rusza w trasę “Verses of Milk Reprise”

Lena Knapik

Zostaw komentarz