Strona główna » Relacja: All Hope Is Gone Tour (Warszawa, Torwar)
RELACJE

Relacja: All Hope Is Gone Tour (Warszawa, Torwar)

Z Katowic busem organizowanym przez Topbilety.pl wyruszyliśmy o godzinie 07:00. Następny przystanek Kraków, stamtąd odebraliśmy kolejne 4 osoby. I tak ze starej stolicy ruszyliśmy prosto do nowej. Trasa była dość męcząca ale jak tylko dojechaliśmy na miejsce wszyscy wróciliśmy do sił.

Nadchodzi godzina wejścia do środka. Kolejka długości pielgrzymki na Jasną Górę… Ale powiem, że poszło gładko, pomimo ostrzeżeń ochrony aby nie wnosić aparatów, które nie mieszczą się w ręce, pieszczochów, łańcuchów to ogólnie sprawdzali tylko bilety.

No i w końcu jest! Wielka hala, na około pełno miejsc siedzących, a na samym środku ustawiona scena. Ok. godziny czekaliśmy na pierwszy zespół. Planowo pierwszy miał grać Trivium, ale plany zmieniły się w dniu koncertu i na scenę wyskoczyli Kalifornijczycy z DevilDriver!

Bardzo chciałem usłyszeć swój ulubiony kawałek tego zespołu – “Clouds Over California”. I to był pierwszy utwór jak zaczęli grać! Uśmiech wielkości dorodnego banana pojawił się na mojej twarzy. No i zaczęła się zabawa. Zespół pokazał się z bardzo dobrej strony, charyzmatyczny wokalista mówiący do ludzi siedzących – “Hej podnieście swe dupska z tych różowych siedzeń hahahaha! To nie koncert Britney Spears”. Nie obyło się bez ściany śmierci, raczej to była mała ścianka. Gdzieś w publiczności jedna osoba wymiękła, wokalista pokazuje na niego i mówi – “ej ty! Czego się boisz? No czego pytam! Cipa! (pokazał środkowy palec) dodając – Fuck you!”. Koncert jak najbardziej udany. Miło było zobaczyć z boku jak Travis i Paolo z Trivium kiwali głową w rytm muzyki DD. Mała przerwa, bo ok. 20/30 min. I na scenę wchodzi właśnie zespół na, który głównie przyjechałem.

Na początku ładne intro, gra świateł kolorze w niebieskim i wskakują na scenę. Tutaj już dawałem z siebie wszystko. Wydzierałem się, skakałem, machałem rękami, śpiewałem z zespołem teksty piosenek. Paolo (basista) ściął włosy… jak on teraz wygląda. Szczególnie w białych adidasach i super cienkich jeansach… jak wiadomo kto. Skoczny z niego chłopak, a tu wskoczył sobie na głośnik, a tu leży na publiczności i gra na basie, nagle zniknął i co się okazało, że pobiegł na tyły publiczności i zachęcał do przejścia na przód.

Niestety z nieznanych przyczyn jeden z utworów, który mieli zagrać, a dokładnie “Like Light To The Flies”(dodam, że jeden z moich ulubionych kawałków) został zamieniony na mniej lubiany “Rain”. Gdy zespół zakończył grać, Matt (wokalista i gitarzysta) podszedł jeszcze idealnie w nasza stronę i rzucił garść kostek gitarowych, ludzie rzucili się jak na wodę na pustyni, ja szczególnie. Schyliłem się szybko i udało mi się zebrać aż dwie! Z czego jedną dałem znajomej. Stała biedna obok mnie przez pierwsze dwa zespoły wytrwale, należało się dziewczynie. I Tak po Trivium wraz ze znajomymi wyszliśmy na zewnątrz aby zaczerpnąć powietrza i się czegoś napić. Niestety swoich napojów nie można było wnosić, więc były stoiska Telepizzy gdzie sprzedawali różne trunki. Woda mineralna 4zł napoje: Cola, Cappy, Ice Tea 5zł. Sądząc po kolejkach i nie wyrabianiem się obsługi, kasę trzepali nie małą. Ale w sumie nie ma się czemu dziwić. Były też stoiska z oryginalnymi gadżetami zespołów. Koszulki 100zł, bluzy 200zł, opaski na rękę 40zł. Nie widziałem, żeby ktoś tam coś kupował.

Po ok. 40 min dochodzą do nas z hali jakieś dźwięki, to znak aby wracać. Nie pchaliśmy się już do przodu ale stanęliśmy sobie z tyłu. Było bezpieczniej. A i tak sporo widzieliśmy. No i w końcu zaczyna się główne “szoł” (dla mnie niekoniecznie choć podobało mi się). Światła zgasły, na scenie podświetla się tribalowe logo Slipknot, włączają się ekrany za sceną, rozświetla się czerwone światło, potem walą reflektorami po oczach, znowu czerwone światło i wskakują pajace w maskach. To co tam się działo było niesamowite, takiego lasu rąk na żywo chyba jeszcze nie widziałem, nawet na miejscach siedzących ludzie stali, skakali. Clown powiesił na swoich beczkach kwiaty, jego mama zmarła niedawno więc chyba wszyscy wiedzieli o co chodzi. Sid świrował przy konsoli, był moment, że wspiął się po barierkach i szykował skok w publiczność, jednak zrezygnował z wyczynu i wrócił z powrotem do siebie.

Na hali było już dość duszno przez co nie czułem się za dobrze, więc wyszedłem na zewnątrz trochę się ochłodzić i usiąść na schodach. Z tego co widziałem nie byłem tam jedyny.

Po koncercie trzeba było się pożegnać z kilkoma osobami i szybko wracać do busa. Przed nami jeszcze długa droga powrotna. Trasa do domu, w przeciwieństwie do poprzedniej była cicha, wszyscy wykończeni spaliśmy, nawet mieliśmy tylko dwa postoje a powinno być z 4. Ale nikomu nie chciało się tego robić, więc jechaliśmy. W Katowicach byliśmy przed 04:00, na autobus do Bytomia czekałem jeszcze z dobra godzinę, wróciłem do domu ok. 05:40. Tylko się rozebrałem i walnąłem spać.

Podsumowując. To był najlepszy gig na jakim kiedykolwiek byłem i mówię to całkiem poważnie, publiczność genialna, minimalny ścisk pomimo bycia przy samej scenie, wszyscy mili i tolerancyjni. Był motyw, że szybko szliśmy, zagadałem się i szturchnęliśmy się z jakimś chłopakiem odwrócił się poklepał mnie po ramieniu. Warto było wydać te pieniądze na ten koncert. No i w końcu byłem w Warszawie!

Dodam na koniec, że podczas koncertu Slipknot co spostrzegawczy mogli zobaczyć w sekcji VIP – balkon Nergal’a z Dodą wraz z Orionem i jego sympatią.

Setlista DevilDriver:

Chwilowo brak

Setlista Trivium:

1. Kirisute Gomen
2. Down From The Sky
3. Throes Of Perdition
4. Rain
5. When All Light Dies
6. Pull Harder On The Strings Of Your Martyr

Setlista Slipknot:

1. (sic)
2. Eyeless
3. Wait and Bleed
4. Get This
5. Me Inside
6. Before I forget
7. The Blister Exisits
8. Dead Memories
9. Left Behind
10. Disasterpiece
11. Frail Limb Nursery
12. Purtiy
13. Everything Ends
14. Pyschosocial
15. Duality
16. People = shit
(ENCORE)
17. Surfacing
18. Spit It Out

Warszawa, 09.06.2009
autor: Tomasz Koza

Podobne artykuły

Relacja: Obscure Sphinx, Dirge – Gdańsk, 09.05.2014

Tomasz Koza

Relacja: Korn, Heaven Shall Burn, Hellyeah – Warszawa, 31.03.2017

Albert Markowicz

Relacja: Therion, Imperial Age, Null Positiv – Warszawa, 17.03.18

Szymon Grzybowski

Relacja: Hope, Down to the Heaven – Klub Latawiec, Będzin, 17.11.2018

Paweł Kurczonek

Relacja z Impact Festival: Tool, Alice in Chains – Kraków, 11.06.2019

Szymon Grzybowski

Relacja: Scorpions, Nocny Kochanek – Gdańsk/Sopot, 01.12.2017

Tomasz Koza

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!