Image default
NEWSY SPECJALNE

Narkotykowe show – 20 rocznica wydania “Mechanical Animals” Marilyna Mansona


Dokładnie 20 lat temu, 15.09.1998r., ukazała się trzecia płyta grupy Marilyn Manson, zatytułowana “Mechanical Animals”. Przypominamy ten wyjątkowy album.

Album “Mechanical Animals” szturmem zdobył listy przebojów, debiutując na pierwszym miejscu listy Billboard 200. Choć krytycy wysoko oceniali tę bardzo dopracowaną płytę, fani mieli mieszane uczucia.

Marilyn Manson i jego Upiorne Dzieciaki przyzwyczaił fanów do odpychającego wyglądu. Dziwacznych i paskudnych teledysków i przede wszystkim do brudnej, industrialnej muzyki wspartej ponurymi tekstami.

Marilyn Manson - Mechanical Animals
Marilyn Manson – Mechanical Animals, Fot. Joseph Cultice / Paddle8

Wraz z pojawieniem się “Mechanical Animals” cały dotychczasowy image odszedł w zapomnienie.

Brian Warner (prawdziwe nazwisko wokalisty grupy) przedstawiał się teraz jako Omega – androgyniczny, bezpłciowy przybysz z kosmosu, wtłoczony przez żądnych zysków biznesmenów, w grupę muzyczną Mechanical Animals. Dotychczasowy, brudny wizerunek grupy ustąpił glam rockowemu przepychowi. Brian skrócił włosy i zafarbował je częściowo na czerwono. Twiggy Ramirez (basista grupy) stracił swoje sterczące na wszystkie strony dready, by we wkładce płyty zaprezentować się z peleryną prostych włosów oraz grzywką. Pozostali członkowie grupy również przeszli stosowną transformację. Ze zdjęć promocyjnych wręcz wylewała się wszechobecna pstrokacizna: złoto, cekiny, futra, intensywny, kolorowy makijaż.

Promocja płyty “Mechanical Animals” wsparta była kilkoma singlami i teledyskami.

Jako pierwszy zaprezentowany został “The Dope Show”. Opowieść zawarta w klipie to streszczenie koncepcji albumu. Przybysz z kosmosu zostaje gwiazdą rocka, rozchwytywanym produktem wykreowanym na potrzeby chwili. Marilyn Manson bezczelnie kpi tutaj z show biznesu, z mechanizmów, które ten biznes tworzą i napędzają. A jednocześnie, jak na ironię, sam staje się jego częścią. Utwór nominowany był do nagrody Grammy, a w 1999r. Marilyn Manson odebrał statuetkę MTV Video Music Awards za poniższy teledysk.


“Nie Lubię Narkotyków (Lecz Narkotyki Lubią Mnie)”

Na drugi singiel promujący płytę wybrany został utwór “I Don’t Like The Drugs (But The Drugs Like Me)”. Wbrew tytułowi utwór nie traktuje o narkotykach sensu stricto, lecz o ogłupiającej roli telewizji i religii w życiu zwykłych ludzi, którzy są w teledysku przedstawieni, jako istoty bezmyślnie wpatrzone w swoje telewizory. W tekście Manson wyśmiewa współczesne programy telewizyjne, jako zapewniające ludziom prostą i ogłupiającą rozrywkę. Widzimy go wiszącego na krzyżu z telewizorów, ściganego przez bezgłowych (bezmózgich?) policjantów.

Dodatkową promocję zapewnił płycie utwór “Rock Is Dead”.

Kawałek umieszczony na ścieżce dźwiękowej kinowego hitu „Matrix”, który wszedł do kin na początku 1999r. Do utworu powstały dwie wersje teledysku, pierwsza ukazuje grupę na scenie, w drugą wmontowano sceny z filmu.


Serię niezwykle dopracowanych teledysków kończy kontrowersyjny obraz do zamykającego płytę, nostalgicznego “Coma White”.

Manson bierze tu pod lupę mit prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Przypomnijmy: prezydent Kennedy został zastrzelony w Dallas podczas przejazdu przez miasto. Wokół zamachu narosło wiele teorii spiskowych, a sprawa do dziś budzi wiele kontrowersji. W obrazie do “Coma White”, Kennedy przedstawiony jest jako gwiazdor (odegrany przez samego Mansona) przejeżdżający triumfalnie przez miasto, towarzyszy mu parada i tłum ludzi wiwatujących na jego cześć. Tu narkotykiem jest sława, blask świateł i fleszy, którymi gwiazdor się upaja.

Choć narkotyki (traktowane bardziej lub mniej dosłownie) przewijają się praktycznie przez całą płyt. W tym utworze Brian niezwykle trafnie przestrzega, że żadne narkotyki tego świata nie uchronią Cię przed sobą samym.

Ostatnia trasa na Ziemi.

Trasy koncertowe mające wspierać promocję płyty to bodaj najbardziej pechowe przedsięwzięcia w historii zespołu. Pierwsza, „Mechanical Animals Tour”, miała ruszyć w czerwcu 1998r., jednak z powodu choroby ówczesnego perkusisty grupy, konieczne było przesunięcie terminu na październik.

Jako kolejna, została ogłoszona trasa „Beautiful Monsters” z grupą Hole, jako co-headlinerem. Wybuchowy charakter Courtney Love, dowodzącej Hole oraz trudny – Mansona doprowadziły do licznych starć podczas trasy, a w efekcie, po 9 wspólnych koncertach, do wydalenia z trasy grupy Hole.

„Beautiful Monsters Tour” przemianowano na „Rock Is Dead Tour”, co doprowadziło do sporego zamieszania, ponieważ w tym samym czasie Korn i Rob Zombie byli w trakcie trasy… o takiej samej nazwie.

Dwa pierwsze koncerty z trasy „Rock Is Dead” zostały odwołane.

Powodem był uraz kostki wokalisty, a krótko później (20 kwietnia 1999r.) miała miejsce niesławna strzelanina w Columbine High School. Dwaj nastoletni uczniowie zastrzelili dwanaście osób, ranili ponad 20, a następnie popełnili samobójstwo. Jaki to ma związek z grupą Marilyn Manson? Ano taki, że zespół został oskarżony o bycie… odpowiedzialnym za masakrę. W efekcie reszta trasy „Rock Is Dead” została odwołana.

Pomimo wszelkich przeciwności losu podczas tras koncertowych udało się zarejestrować materiał na dwa wydawnictwa: pierwszą (i jak dotychczas jedyną) płytę koncertową zespołu, wydaną w 1999r. pod tytułem „The Last Tour On Earth” oraz wideo pod nazwą „God Is In The T.V.”, na którym, oprócz materiału zza kulis oraz nagrań na żywo, znalazły się wszystkie dotychczasowe teledyski grupy.

Autobiograficzna trylogia.

“Mechanical Animals”, choć całkowicie odmienna od poprzedzającej i jednocześnie następującej po niej (za chwilę wyjaśnię) płycie “Antichrist Superstar” jest z nią ściśle związana. Według zamysłu Mansona, płyta jest środkową w trylogii “Antichrist Superstar-Mechanical Animals-Holy Wood”. Gdy album “Holy Wood” ujrzał światło dzienne, Manson wyjawił, że powyższa trylogia to historia autobiograficzna… opowiedziana od końca. Innymi słowy, najpierw należy wysłuchać “Holy Wood”, później przejść do “Mechanical Animals”, a następnie do “Antichrist Superstar”.

Z trylogii wyłania się niezwykle spójny i sugestywny obraz kariery Briana Warnera.

Początkowo, na “Holy Wood”, widzimy osoby, które są Nikim, które są zbędne (“The Nobodies”, “Disposable Teens”), a które marzą, by być Kimś. Gdy osiągają sukces, otacza je blichtr, przepych i sława (“Mechanical Animals”), wraz ze wszystkimi pokusami i rozpustą, kryjącymi się za tym sukcesem. Przedstawiona na płycie postać Omegi to, jak mówił sam Manson, zaplanowany od początku:

“podstęp, by zwabić zwykłych zjadaczy chleba w sieć zniszczenia”.

Zniszczenia ukazanego na “Antichrist Superstar”, która zamyka całą historię wyjątkowo wymownym:

“Man That You Fear”.

Manson śpiewa tu, że:

“chłopiec, którego kochasz, stał się mężczyzną, którego się boisz. A gdy będziesz cierpieć, wiedz, że Cię zdradziłem”.

Przerażająca wizja!

W późniejszym wywiadzie dla magazynu “Rolling Stone”, Manson zaznaczył, że:

“Mechanical Animals miała reprezentować punkt, w którym rewolucja się wyprzedała, (miała reprezentować) pustą skorupę, pozostałą po tym, co było esencją (zespołu). To była satyra (…) Kpiłem z tego, kim jestem, biorąc postrzał na siebie”.

Na osobny akapit zasługuje okładka płyty “Mechanical Animals”.

Wielokrotnie nagradzana, przedstawia Mansona, jako nagą postać, z sześcioma, nienaturalnie długimi palcami u rąk, piersiami oraz brakiem genitaliów. Autorem nagrodzonego zdjęcia jest Joseph Cultice, a całość zaprojektował Paul Brown, który o okładce mówił:

“Jestem z niej niezwykle dumny. W jednej okładce powiedziałem więcej, niż powiedziałaby niejedna książka. Sprawiła, że ludzie zaczęli się zastanawiać i kulić (ze strachu)”.

Wbrew plotkom, Brian na potrzeby sesji nie poddał się żadnej operacji. Piersi są sztuczne, genitalia pokryte specjalną pianką, a całe ciało pomalowane lateksową farbą. Jako ciekawostkę dodam, że magazyn “Kerrang!” zwrócił uwagę, że nazwa zespołu i tytuł płyty tworzą anagram: „Marilyn Manson is an Alcemical Man”.

Okładka płyty "Mechanical Animals" Marilyna Mansona
Okładka płyty “Mechanical Animals” Marilyna Mansona

Czy Mechaniczne Zwierzęta nadal straszą?

Georg Simmel, niemiecki socjolog, słusznie zauważył, że ludzie z czasem uodparniają się na pewne bodźce. Aby wywołać taki sam efekt, jak kiedyś, te bodźce powinny być coraz silniejsze. Kiedyś szokował Elvis Presley, Jim Morrison, a synonimem czystego zła był Alice Cooper i Black Sabbath. Później przyszedł Marilyn Manson ze swoimi Upiornymi Dzieciakami.

20 lat po wydaniu „Mechanical Animals”, płyta wraz z całą otoczką, nie szokuje już tak mocno, jak w 1998r.

Podobnie, jak sam Brian Warner, do którego i media i włodarze miast już się przyzwyczaili, przestali widzieć w koncercie grupy potencjalne zagrożenie. Przypomnijmy: zapowiadany w 2001r. koncert w katowickim Spodku nie doszedł do skutku, ponieważ władze miasta nie wyraziły zgody na organizację. Grupa wystąpiła w Katowicach w ubiegłym roku.

Choć 20 lat temu płyta z pewnością wywołała wśród fanów niemałe poruszenie, dziś nie wyobrażają sobie koncertu Marilyna Mansona bez “The Dope Show” czy “Rock is Dead”. A Wy pamiętajcie, że żadne narkotyki tego świata nie obronią Was przez Wami samymi.

Podobne artykuły

Dzisiaj odbył się pogrzeb Malcolma Younga

Lena Knapik

Venom Inc. wyruszy w europejską trasę koncertową

Agata Laszuk

Venom Inc. już w październiku w Polsce

Tomasz Koza

3 komentarze

Robert 15 września 2018 at 17:27

Długo wyczekiwany album Marilyna Mansona. No ciekawe czy cenzura ACTA 2 nie zablokuje tego albumu. No czas pokaże

Odpowiedz
ilona1989 17 września 2018 at 14:13

Nawiązując do newsa, jak i wypowiedzi wyżej – pierwsze moje skojarzenie było takie samo. Manson jest tak kontrowersyjną postacią, że drugiej takiej chyba nigdy nie było i nie będzie. Aż dziw, że wystąpili w tamtym roku w Polsce. Na dodatek wystąpili za rządów katolickiego PiS hehe.

Odpowiedz
ololo 17 września 2018 at 16:04

PIS nie jest katolickie kobieto…zacznij myśleć samodzielnie, a nie powielasz androny, które jakaś inna ameba powtórzyła…Myślenie nie boli…trzeba się tylko odważyć raz to za drugim razem już pójdzie…serio – odważ się kiedyś pomyśleć… Wszyscy w sejmie to konformiści… Myślenie nie boli…trzeba się tylko odważyć raz to za drugim razem już pójdzie…

Odpowiedz

Zostaw komentarz