9 kwietnia nakładem wytwórni Arcadian Industry ukazała się druga pełnometrażowa płyta zespołu Rtęć „Martwimy”. Black punkowy projekt z Wrocławia wysoko zawiesił poprzeczkę swoim kolejnym nagraniom rewelacyjnym albumem „Wszyscy nosimy w sobie śmierć” z 2023 r. Czy nowy materiał grupy dorównuje poziomem poprzednikowi? Jak bardzo się od niego różni? Odpowiedzi znajdziecie w recenzji poniżej.
Czytaj też: Recenzja splitu O.D.R.A / Las Trumien „Breslau Spleen”. Podwójna dawka brudu
Krótka historia zespołu Rtęć – znane twarze w nowym projekcie
Wrocławska Rtęć to żeniący black metal z punkiem projekt instrumentalistów znanych ze sludge/doom metalowego Lasu Trumien (Bartes – gitara, Rafał – bas, Snow – perkusja), którym w tym wcieleniu towarzyszy wokalista Mariusz „Iaszczvr” Janczura. Zadebiutowali w 2022 r. EP-ką „Szum ściętych drzew”, a rok później poprawili longplayem „Wszyscy nosimy w sobie śmierć” – świetnym, choć ogólniie trochę niedocenianym wydawnictwem, które spodobało mi się tak bardzo, że zmieściłem je w topce podziemnego podsumowania roku 2023 na łamach MetalNews.pl.
Prawie trzy lata przyszło czekać fanom na kolejny materiał tego kwartetu, ale oto jest – „Martwimy”. Osiem kawałków i 27 minut muzyki – niby niedużo, na Metal-Archives to wydawnictwo sklasyfikowane jest jako EP-ka, ale sam zespół określa je jako swój drugi album i tej nomenklatury zamierzam się w recenzji trzymać. Zwłaszcza że, pomimo niezbyt długiego czasu trwania, utwory z „Martwimy” mogłyby dawką emocji i muzyczną jakością spokojnie obdzielić kilka długogrających płyt.
Koncepcyjna klamra i utwory na albumie „Martwimy”
Krążek otwiera klimatyczne, recytowane intro pod tytułem „Będziemy kiedyś żyć?”, wprowadzające w tekstową tematykę płyty, a po niecałych dwóch minutach na pełnej wjeżdża pierwszy pełnoprawny utwór „Wszędzie szum” i już wiadomo, z jaką muzyką będziemy mieć do czynienia. Brudny, zimny riff, prosta, ale jakże dobitna punkowa perkusja, typowo blackowy, skrzekliwy, ale całkiem czytelny wokal – szybko do przodu, bez udziwnień, w stylu, którego na swoich kilku ostatnich płytach nie powstydziłby się Darkthrone.
Chwytliwy, melodyjny, ale i nostalgiczny black metal z ewidentnym punkowym sznytem towarzyszy słuchaczowi przez całość „Martwimy”. Styl zespołu Rtęć najlepiej definiuje utwór tytułowy z powtarzalną, świdrującą gitarą oraz zaskakująco przebojowym refrenem, który momentalnie wchodzi w głowę i woła o naciśnięcie „repeat” jak tylko kawałek dobiegnie końca. To chyba mój faworyt na całej płycie, ale to nie znaczy wcale, że po nim jest gorzej – szczególnie „Sami siebie umartwiamy” oraz singlowy, opublikowany jeszcze w marcu jako zapowiedź albumu „Skorpion” to absolutne hity. Krążek piękną, przemyślaną klamrą zamyka niepokojące outro „Żyć kiedyś będziemy”. I już, koniec. Niby tylko 27 minut, ale jakże satysfakcjonujące.
Brzmienie, kompozycje, teksty i przynależność gatunkowa płyty Rtęć „Martwimy”
Autorem całej muzyki oraz producentem nowej płyty Rtęci jest gitarzysta Bartek „Bartes” Duszkiewicz. Utrzymana jest ona w klimacie zimnego, dość tradycyjnego black metalu o podziemnym, ale jednak nie piwnicznym brzmieniu, w dużej mierze opartego na punkowym perkusyjnym beacie. Jednak uważny słuchacz wychwyci tutaj też pewne delikatne smaczki przywodzące na myśl inne gatunki muzyczne. Bartes poza Rtęcią i Lasem Trumien gra też w Manta Birostris i Odyum (którego debiutancką płytę również niedawno recenzowałem), a wcześniej zasilał m.in. zespół O.D.R.A, bliskie są mu więc klimaty doom/sludge/hardcore i wpływy tychże miejscami na „Martwimy” słychać, choć nie od razu i nie wprost.
Dominuje tutaj black metal i punk, czyli połączenie popularne na naszej scenie i wcale nie nowe, ale podane w sposób nietypowy. Rtęć nie gra ani diabelsko, ani chuligańsko, ale przede wszystkim depresyjnie, a pod względem klimatu i przekazywanych w muzyce oraz tekstach emocji sytuuje się moim zdaniem gdzieś niedaleko Odrazy. Paradoksalnie jest to granie zarazem smutne i przejmujące, jak i przebojowe i wpadające w ucho. Tak nietypowe połączenia są domeną artystów najlepszych w swoim fachu, a że wspomniany wcześniej duet z Krakowa bardzo cenię m.in. właśnie za tę umiejętność, to i porównanie do niego należy traktować jak spory komplement.
No dobra, może Iaszczvr nie jest drugim Stawroginem, którego uważam za jeden z najlepszych i najbardziej charakterystycznych metalowych wokali w Polsce, ale ze swoich zadań za mikrofonem wywiązuje się bez zarzutu. Świetnie też dał radę jako autor tekstów do wszystkich kawałków na płycie. Jego liryki traktują o międzyludzkich relacjach, emocjach, zmartwieniach oraz fobiach, i o ile generalnie nie należą do najweselszych, to robią wrażenie kunsztem i ciężarem przekazu osiągniętego czasem bardzo prostymi środkami. Puśćcie sobie kawałek tytułowy i zwróćcie uwagę, jak artykulacja wokalna uwydatnia grę słów w tekście refrenu. Cudo. A klimat dodatkowo podbijają jeszcze wykorzystane w niektórych numerach sample ze starych polskich filmów.
Podsumowanie i wersja fizyczna płyty na CD
Rtęć zadebiutowała w 2022 r. EP-ką, która nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia, choć było już tam słychać zalążki kierunku, w którym zespół się rozwinie. Pierwszym longplayem jednak mnie rozwalili i przed premierą „Martwimy” zastanawiałem się, czy uda im się utrzymać poziom. Teraz nie mam już wątpliwości i z każdym kolejnym odsłuchem „dwójki” utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepszy materiał w dotychczasowej dyskografii Rtęci. Wciąż black metalowy, z jeszcze większą domieszką punka niż wcześniej, dobrze brzmiący, jednocześnie przejmujący i cholernie hiciarski.
Bardzo dziękuję zespołowi za przekazanie egzemplarza „Martwimy” do recenzji. Za fizyczne wydanie płyty na CD odpowiada Arcadian Industry i stoi ono na przyzwoitym, typowym dla tej wytwórni poziomie – klasyczny jewel case, klimatyczna okładka autorstwa Sylwii Szlast, w środku informacje o zespole i teksty utworów. Przyczepić bym się mógł jedynie do czytelności wkładki z lirykami – czerwone litery na czarnym tle to nie jest wybitny pomysł, trochę męczy oczy. Na szczęście to jednak tylko drobiazg, a muzyka broni się tutaj sama.

Lista utworów:
1. Będziemy kiedyś żyć?
2. Wszędzie szum
3. Martwimy
4. Sami siebie umartwiamy
5. Biada zwyciężonym którym nie pomógł nikt powstrzymać ostatecznego ciosu
6. Skorpion
7. Perspektywa
8. Żyć kiedyś będziemy

