Nie każda historia zespołu rozwija się w prosty sposób. EPTA7 powstali w Dublinie w 2012 roku, a dwa lata później zaprezentowali materiał „Eptasystem”. Później projekt na długi czas zniknął ze sceny. Do muzyki powrócił dopiero w 2026 roku, wydając swój pierwszy pełnoprawny album – Here Come the Freaks”.
EPTA7 – industrial metal spotyka mroczną elektronikę
To irlandzko-włoski projekt, którego obecny skład tworzą Gianz Vukodlak (perkusja, sample, wokal), Miss Grey (bas, wokal) oraz Industrial Fog (gitara, wokal). Muzyka zespołu wyrasta z industrial metalu, jednak na „Here Come the Freaks” trudno zamknąć ją w jednym gatunkowym określeniu.
Na albumie pojawiają się ciężkie gitarowe riffy, industrialne rytmy, elektronika, elementy rocka alternatywnego, post-punku oraz bardziej filmowe, atmosferyczne fragmenty. Ważną rolę odgrywa również zestawienie różnych rodzajów wokalu, od czystych partii, przez przetworzone głosy, aż po bardziej agresywne formy śpiewu.
Album składa się z 12 utworów i trwa niespełna 54 minuty. Wśród kompozycji znalazły się m.in. „The Fog”, „The Walking Ghost”, „Black Circuit Fear”, „The Walls Breathe”, „Mostri Dentro”, „Frozen Town” oraz „Fallen Gabriel”.
Sprawdź też: Nowe albumy metalowe w 2026
„Here Come the Freaks” to coś więcej niż album
Jednym z najważniejszych elementów twórczości EPTA7 jest warstwa fabularna. „Here Come the Freaks” przedstawia dystopijne miasto, które nie jest wyłącznie tłem wydarzeń, ale staje się jednym z bohaterów całej historii.
Budynki zaczynają żyć własnym życiem, miejsca przechowują wspomnienia, a mieszkańcy stopniowo ulegają wpływowi otaczającego ich świata. Tytułowe „freaks” nie są przy tym klasycznymi potworami rodem z horroru. W dużej mierze stanowią symbol ludzkich lęków, samotności, traumy, utraty własnej tożsamości i presji otoczenia.
Dobrym przykładem jest „The Walls Breathe”, w którym przestrzeń miejska zostaje przedstawiona jako coś żywego i świadomego. Zespół traktuje poszczególne utwory jak kolejne fragmenty większej opowieści, a powracające w nich symbole i postacie mają łączyć muzykę z warstwą wizualną.

Horror, kino i sztuka jako inspiracje
Świat EPTA7 nie powstał wyłącznie z inspiracji muzycznych. Wśród artystów, którzy wpłynęli na estetykę projektu, znajdują się m.in. H.P. Lovecraft, Tim Burton, Guillermo del Toro oraz H.R. Giger.
Nie chodzi jednak o proste wykorzystanie znanych motywów horroru. Zespół wykorzystuje potwory, duchy, zdeformowane postacie i niepokojącą architekturę przede wszystkim jako metafory. Zagrożenie często nie znajduje się na zewnątrz, ale wewnątrz człowieka.
Takie podejście sprawia, że „Here Come the Freaks” funkcjonuje nie tylko jako zbiór ciężkich utworów. Muzyka, obrazy i historia mają tworzyć jeden spójny świat.
Zespół EPTA7 wraca po 12 latach
Najciekawszym elementem historii EPTA7 pozostaje jednak przerwa między pierwszym etapem działalności a powrotem w 2026 roku. Projekt rozpoczął działalność w Dublinie, wydał Eptasystem w 2014 roku, a następnie na ponad dekadę zniknął z radarów.
Powrót nie oznaczał jednak próby odtworzenia brzmienia sprzed lat. EPTA7 zachowali industrialne korzenie, ale rozbudowali je o elektronikę, mroczne alternatywne brzmienia i zdecydowanie większy nacisk na narrację.
„Here Come the Freaks” można więc traktować jednocześnie jako debiutancki album długogrający i nowy początek dla zespołu. EPTA7 nie próbują udawać, że minione dwanaście lat nie miało miejsca. Wykorzystują je raczej jako punkt wyjścia do stworzenia własnego, audiowizualnego uniwersum.
Album jest już dostępny w serwisach streamingowych. EPTA7 rozwijają również historię poprzez oficjalne materiały wideo, w których pojawiają się kolejne elementy tego samego dystopijnego świata.
Wszystkie niezbędne linki oraz social media zespołu znajdziecie tutaj: https://linktr.ee/epta7
Źródło: Materiały prasowe
Artykuł sponsorowany
