PŁYTY

Wolf wraca z nowym albumem „Hour Of The Wolf”. To metalowy sprzeciw wobec ery AI

Heavy metalowy zespół Wolf

Szwedzki Wolf powraca z nowym materiałem. Zespół zaprezentował właśnie „Death Satellite”, pierwszy singiel zapowiadający jego dziesiąty album studyjny. Płyta otrzymała tytuł „Hour Of The Wolf” i ukaże się 20 listopada 2026 roku nakładem Fireflash Records.

Zespół Wolf zapowiada dziesiąty album studyjny

Nowa kompozycja jest jednocześnie bardzo czytelną deklaracją muzyczną grupy. Wolf nie zamierzają ścigać aktualnych trendów ani próbować unowocześniać na siłę klasycznego heavy metalu. Wokalista i gitarzysta Niklas Stålvind przekonuje wręcz, że w czasach coraz większej obecności sztucznej inteligencji zespół chce zaoferować słuchaczom coś stworzonego w całkowicie tradycyjny sposób – przez ludzi, dla ludzi.

„Hour Of The Wolf” będzie dziesiątym pełnowymiarowym albumem w dorobku szwedzkiej grupy. Jego premiera została wyznaczona na 20 listopada 2026 roku.

Na płycie znajdzie się dziewięć kompozycji:

  1. „Death Satellite”
  2. „The Music of Erich Zann”
  3. „Walpurgis Night”
  4. „Streets of Necropolis”
  5. „Waltz Post-Mortem”
  6. „Hour of the Wolf”
  7. „Above the Fallen”
  8. „Doppelgänger”
  9. „Dirty Little Secret”

Już same tytuły sugerują, że Wolf nie zamierzają całkowicie odchodzić od charakterystycznej dla siebie, mrocznej estetyki. Jednocześnie Stålvind podkreśla, że część materiału wychodzi poza dotychczasowe muzyczne ramy zespołu.

Nie oznacza to jednak radykalnego zwrotu stylistycznego. Pierwszy singiel ma być wręcz przykładem tego, co w muzyce Wolfa najbardziej charakterystyczne.

Czytaj też: Floor Jansen powraca z nowym albumem „Hytress”

„Death Satellite” pokazuje klasyczne oblicze Wolfa

„Death Satellite” otwiera tracklistę „Hour Of The Wolf” i został wybrany na pierwszy singiel nieprzypadkowo.

Stålvind opisuje kompozycję jako utwór zawierający wszystkie elementy kojarzone z zespołem. Jeśli ktoś zna wcześniejsze albumy Wolfa, powinien rozpoznać ich charakterystyczny styl niemal natychmiast.

Muzyk jednocześnie zwraca uwagę na tekst utworu. „Death Satellite” dotyka tematu wpływu technologii i sztucznej inteligencji na współczesnego człowieka, ale Wolf nie chcą zamieniać piosenki w publicystyczny wykład. Najważniejsza pozostaje muzyka.

I właśnie dlatego Stålvind przedstawia nowy singiel jako przykład „old-schoolowego”, tworzonego przez ludzi heavy metalu, który ma być przeciwwagą dla coraz bardziej algorytmicznego świata.

Zobacz również: Zespół Down wyda nową płytę po blisko 20 latach

Heavy metalowa grupa Wolf od 30 lat gra po swojemu

Historia Wolfa sięga 1995 roku. Szwedzi pojawili się w czasach, gdy klasyczny heavy metal nie znajdował się w centrum zainteresowania sceny.

Formacja od początku postawiła jednak na muzykę inspirowaną przede wszystkim klasyką lat 70. i 80. Wśród najważniejszych wpływów Stålvind wymieniał między innymi Iron Maiden, Judas Priest i Accept.

Co ciekawe, wokalista wspominał, że w latach 90. granie klasycznego heavy metalu w jego otoczeniu było traktowane niemal jak muzyczny anachronizm. Wolf konsekwentnie pozostali jednak przy swoim pomyśle.

Z czasem okazało się, że intuicja zespołu była trafna.

Wolf stali się jedną z formacji kojarzonych z odrodzeniem tradycyjnego heavy metalu, które zaczęło nabierać rozpędu pod koniec lat 90. i na początku kolejnej dekady. Przez kolejne lata grupa rozwijała własny styl, nie rezygnując z podstawowych elementów klasycznego metalu.

Dziś, trzy dekady po założeniu zespołu, Stålvind nadal nie widzi powodu, aby tę filozofię zmieniać.

„Chcieliśmy stworzyć album, którego słucha się od początku do końca”

Ciekawie prezentuje się również sama koncepcja „Hour Of The Wolf”. Muzycy nie chcieli tworzyć po prostu zbioru singli, które dobrze funkcjonują osobno.

Stålvind porównał założenie albumu do dawnej kasety magnetofonowej. Materiał miał być na tyle zwarty, aby można było umieścić go na jednej stronie 90-minutowej kasety i po zakończeniu odsłuchu od razu rozpocząć go ponownie.

To dość staroświeckie podejście, ale w przypadku Wolfa trudno uznać je za zaskakujące.

Zespół od lat konsekwentnie pozostaje przy idei albumu jako kompletnej muzycznej historii. Dziewięć utworów na „Hour Of The Wolf” ma tworzyć całość, która zachowuje charakterystyczne brzmienie grupy, ale jednocześnie pozwala jej wyjść poza najbardziej oczywiste schematy.

Nowa płyta powstała w całości w studiach należących do zespołu Wolf

„Hour Of The Wolf” został nagrany we własnych studiach zespołu. Za produkcję odpowiada basista Pontus Egberg, który dołączył do Wolfa w 2019 roku i jest również muzykiem King Diamond.

Egberg blisko współpracował ze Stålvindem podczas całego procesu produkcyjnego. Jak wynika z wypowiedzi muzyków, pozwoliło to zachować bardziej organiczny charakter nagrań i jednocześnie dało liderowi grupy większą swobodę w pracy nad stroną artystyczną.

Obecny skład Wolfa tworzą:

  • Niklas Stålvind – wokal, gitara
  • Simon Johansson – gitara
  • Pontus Egberg – bas, wokal wspierający
  • Johan Koleberg – perkusja

Okładkę stworzył artysta odpowiedzialny za klasyczne grafiki King Diamond

Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna nowej płyty. Za okładkę „Hour Of The Wolf” odpowiada Thomas Holm, artysta doskonale znany fanom klasycznego metalu. To właśnie on stworzył między innymi kultowe okładki albumów Mercyful Fate – „Melissa” i „Don’t Break the Oath”, a także „Abigail” i „Them” formacji King Diamond.

W przypadku nowego Wolfa Holm ponownie wykorzystał technikę malarską. Stålvind podkreśla, że taki wybór jest dla zespołu czymś więcej niż kwestią estetyki. Muzyk otwarcie zestawia tradycyjne malarstwo z coraz częściej wykorzystywaną sztuką generowaną przez AI.

Zespół Wolf chce, aby cały album był możliwie autentyczny – od muzyki, przez produkcję, aż po jego wizualną stronę.

Okładka płyty Hour Of The Wolf zespołu Wolf
Okładka płyty „Hour Of The Wolf” zespołu Wolf

„Hour Of The Wolf” powstał z inspiracji szwedzką przyrodą

Jednym z ciekawszych utworów na nowej płycie będzie kompozycja tytułowa. Stålvind opowiadał, że inspiracją dla „Hour Of The Wolf” była przede wszystkim przyroda otaczająca jego dom. Muzyk mieszka na szwedzkiej prowincji, niedaleko lasu, po którym regularnie spaceruje.

Obrazy zimowej, rozgwieżdżonej nocy czy jesiennej mgły unoszącej się nad polami stały się punktem wyjścia dla atmosfery utworu.

To dobrze pokazuje sposób, w jaki Stålvind podchodzi do pisania tekstów. Nie ogranicza się do jednego tematu ani konkretnej koncepcji. Inspiracje mogą pochodzić z książek, filmów, osobistych doświadczeń czy po prostu obrazów pojawiających się w jego wyobraźni podczas słuchania muzyki.

W efekcie „Hour Of The Wolf” ma być płytą różnorodną, ale bez utraty charakterystycznego stylu zespołu.

Wolf kontra AI? Nowa płyta ma jasne przesłanie

W przypadku „Death Satellite” szczególnie interesujący jest sposób, w jaki Wolf podchodzą do sztucznej inteligencji. Nie chodzi tutaj o prostą deklarację, że AI jest złe i należy je odrzucić. Stålvind zwraca raczej uwagę na coraz większą obecność algorytmów w kulturze i codziennym życiu.

Wolf odpowiadają na to w najbardziej naturalny dla siebie sposób: tworząc muzykę w tradycyjny sposób. Prawdziwi muzycy. Prawdziwe instrumenty. Własne studio. Ręcznie malowana okładka. To spójne z filozofią zespołu, który przez trzy dekady konsekwentnie unikał podążania za kolejnymi modami.

„Hour Of The Wolf” nie ma być więc nostalgiczną próbą odtworzenia heavy metalu z lat 80. To raczej współczesny album zespołu, który nigdy nie uznał, że klasyczna formuła wymaga poprawiania.

„Death Satellite” dopiero otwiera historię

Pierwszy singiel jest już dostępny, ale do premiery „Hour Of The Wolf” pozostało jeszcze kilka miesięcy. Zespół zapowiada kolejne materiały promocyjne, a za następny teledysk również odpowiadać będzie Snovonne „Sno” Drake.

Na razie „Death Satellite” daje więc przede wszystkim odpowiedź na jedno pytanie: czy Wolf zamierzają zmienić swoje podejście do heavy metalu? Nie. I właściwie właśnie tego można było się spodziewać.

Po 30 latach działalności Szwedzi nadal stawiają na gitarowe riffy, klasyczne heavy metalowe melodie i muzykę tworzoną bez oglądania się na aktualne trendy.

„Hour Of The Wolf” ukaże się 20 listopada 2026 roku. Jeśli cały album utrzyma poziom pierwszego singla, fani tradycyjnego heavy metalu dostaną jesienią płytę, która będzie brzmiała znajomo – ale wcale nie przestarzale. Wolf po prostu nadal robią swoje. I najwyraźniej nie zamierzają przestać.

Geezer Butler wystąpi na najnowszym albumie Mastodon

Źródło: Sonic Perspectives
Fot. Materiały prasowe

Podobne artykuły

Potwierdzone premiery muzyczne w 2024. Czy jest na co czekać?

Martyna Kościelnik

Nowy album The Amity Affliction w maju

Martyna Kościelnik

Leprous w połowie prac nad nowym albumem

Dominika Kudła

Zostaw komentarz