Lex Legion rozpoczął przygotowania do nagrania drugiego albumu. Zespół, w którego składzie znalazło się czterech muzyków związanych z klasycznym składem King Diamond z końca lat 80., ma już podstawy 10-11 kompozycji. Gitarzyści Andy La Rocque i Pete Blakk opowiedzieli o postępach prac w rozmowie z Rexxem Rugerem z podcastu Pod Scum.
W Lex Legion grają również perkusista Mikkey Dee, basista Hal Patino oraz wokalista Nils K. Rue, znany z Pagan’s Mind. Zespół pracuje według ustalonego schematu: La Rocque i Blakk przygotowują pomysły, następnie wspólnie dopracowują aranżacje z Dee, a później do nagrań dołączają Patino i Rue.
Czytaj też: Utwory Lex Legion to odrzuty z twórczości King Diamond?
Nowy album Lex Legion może ukazać się pod koniec lata 2027 roku
Muzycy zakładają, że przed premierą pełnego wydawnictwa mogą wypuścić jeden lub dwa single. Najważniejszy pozostaje jednak album, który ma być dłuższy od debiutu. La Rocque szacuje, że materiał potrwa około 40-45 minut.
„Mamy już około 10-11 utworów, przynajmniej ich podstawy. Mikkey za mniej więcej dwa tygodnie wejdzie do studia, żeby nagrać pierwsze partie perkusji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, drugi album mógłby ukazać się w sierpniu lub wrześniu przyszłego roku” – powiedział La Rocque.
To nieco późniejszy termin niż zapowiedź Mikkey Dee z czerwca. Wówczas perkusista mówił o nadziei na ukończenie nagrań przed końcem 2026 roku i wydanie płyty na początku kolejnego roku. Na razie zespół nie ogłosił oficjalnej daty premiery.
Muzycy chcą, by Lex Legion wypracował własną tożsamość
Choć skład Lex Legion łączy czterech muzyków, którzy grali razem na albumach King Diamond „Them” z 1988 roku i „Conspiracy” z 1989 roku, La Rocque podkreśla, że nowa grupa nie jest próbą kontynuowania tamtego zespołu. Muzycy czerpią inspiracje z rocka i metalu lat 70. oraz 80., ale chcą rozwijać własny styl.
„Nie próbujemy kopiować niczego, co robiliśmy wcześniej. Inspirują nas lata 80., a także 70., bo na takiej muzyce się wychowaliśmy. Chcemy jednak, żeby Lex Legion funkcjonował samodzielnie” – zaznaczył gitarzysta.
Pete Blakk uważa, że wspólne pisanie utworów przychodzi im naturalnie. Gitarzysta mówił, że obaj autorzy kontynuują wypracowany przed laty sposób komponowania, a zainteresowanie fanów dawnym brzmieniem stało się dla nich dodatkową motywacją.
Drugi album ma być mocniejszy od debiutu
Debiutancki, zatytułowany po prostu „Lex Legion” album ukazał się w czerwcu nakładem MNRK Music Group i zebrał pozytywne recenzje. Muzycy nie chcą jednak spoczywać na laurach. Według Blakka dotychczasowe szkice wskazują, że następca może okazać się jeszcze mocniejszy.
„Jak na razie myślę, że to będzie mocniejszy album niż pierwszy” – stwierdził muzyk. La Rocque dodał, że praca nad kolejnym materiałem jest łatwiejsza, ponieważ członkowie zespołu lepiej poznali już swoje podejście do nagrywania i wiedzą, czego mogą od siebie oczekiwać.
Lex Legion planuje koncerty, ale chce grać przede wszystkim własne utwory
Zespół ma zagrać pierwszy koncert 11 grudnia w Filmstudion w Göteborgu. Na razie nie ma jeszcze wystarczająco dużo własnego materiału, by bez problemu przygotować pełny koncert w roli headlinera. La Rocque nie wyklucza więc występów w roli supportu przed większymi zespołami.
Sytuacja może się zmienić po wydaniu drugiego albumu. Gitarzysta liczy, że wtedy grupa będzie mogła szerzej zaplanować trasę i zaprezentować publiczności więcej własnych kompozycji. Muzycy chcą budować repertuar Lex Legion, zamiast opierać go głównie na utworach King Diamond czy Motörhead.
- Źródło: Blabbermouth
- Fot. Patric Ullaeus
