W marcu bieżącego roku na heavy metalowym rynku zadebiutowała supergrupa Lex Legion rodem ze Szwecji i Norwegii. W składzie formacji znaleźć można m.in. muzyków odpowiedzialnych za tak kultowe albumy King Diamond jak „Them”, czy „Conspiracy”. – w tym również i Andy’ego LaRocque, który z Kingiem współpracuje do dzisiaj. I zdecydowanie słychać to w pierwszym singlu grupy, jakim jest kompozycja „Sleep Eternally”.
Nie dziwi więc fakt, że wielu z odbiorców utworu zaczęło podejrzewać, że piosenka jest swego rodzaju odrzutem z jakichś sesji nagraniowych King Diamond. Do komentarzy tych postanowił odnieść się niedawno sam wspomniany wcześniej LaRocque.
Zobacz też: King Diamond wyda nowy album w 2026 roku?
Andy La Rocque broni twórczości Lex Legion
Gitarzysta oraz lider Lex Legion gościł niedawno na łamach portalu The Metal Crypt, gdzie postanowił opowiedzieć trochę o twórczości swojego nowego projektu. I jeśli wierzyć słowom Andy’ego, to wszystkie z premierowych utworów stworzone zostały przez członków Lex Legion całkowicie od podstaw. La Rocque grubą linią oddzielił bowiem kompozycje tworzone przez niego dla King Diamond oraz te tworzone dla jego nowej grupy.
Odzew ze strony fanów był absolutnie oszałamiający. I myślę, że ważnym jest teraz zaznaczenie faktu, że stworzone przez nas piosenki nie były resztkami z twórczości King Diamond. To zupełnie nowe utwory nie mające nic wspólnego z King Diamond. Gdy komponuję dla Lex Legion, to komponuję stricte dla Lex Legion, a gdy komponuję dla Kinga, to komponuję dla Kinga. Nie chciałbym, żeby ludzie myśleli że użyliśmy jakichś utworów, które pierwotnie miały być stworzone dla innego projektu. To dwa zupełnie różne i odrębne od siebie światy.
Andy postanowił w trakcie rozmowy rzucić także trochę światła na to, w jaki sposób zaczęła się w ogóle historia Lex Legion:
Ta historia jest dość długa, ponieważ zaczęła się w 2008 roku, kiedy to rozmawiałem z Petem Blakkiem o tym, że moglibyśmy zrobić coś razem. Zaczęliśmy tworzyć kilka utworów, stworzyliśmy kilka fajnych riffów, ale później musieliśmy zająć się innymi rzeczami. W czasie pandemii Pete wrócił do tego tematu i zagrał kilka z tych piosenek Mikkey’owi Dee, który uznał, że również chciałby być częścią tego projektu. Chłopaki zadzwonili do mnie wtedy z pytaniem, czy chcę powrócić do tego tematu. A że z powodu pandemii nie robiliśmy nic akurat z King Diamond, to od razu się zgodziłem. Mniej więcej w tym samym czasie zaprosiliśmy też do udziału Hala Patino i Nilsa Rue. Można więc powiedzieć, że zaczęliśmy w 2008 roku, a tak naprawdę poskładaliśmy wszystko do kupy przez ostatnie 3-4 lata. A później wszystko poszło już naprawdę szybko, od razu podpisaliśmy kontrakt płytowy i cała reszta poszła bardzo gładko.
A debiutancki singiel formacji Lex Legion przesłuchać możecie poniżej:
Źródło: Blabbermouth
Fot. Materiały prasowe
