Kirk Hammett na Hawajach w czasie fałszywego alarmu rakietowego


Jak donosi Blabbermouth, grający w Metallice Kirk Hammett przyznał w wywiadzie z fanklubem zespołu, że był w swoim domu na Hawajach w chwili, kiedy – na początku tego roku – były już pracownik Emergency Management Agency omyłkowo rozesłał powiadomienie o zbliżającym się pocisku, który uderzyć miał w wyspy. Tysiące ludzi przeżyło prawdopodobnie najgorsze 38 minut w swoim życiu, przekonani, że już wkrótce zginą w ataku nuklearnym.

Mój telefon zasygnalizował pomarańczowy alarm. (…) Po prostu cicho zabrzęczał. Akurat ćwiczyłem jogę. Leżałem na plecach, z nogami w górze czy jakoś tak. Mój syn powiedział mi ‘Tato, Twój telefon tak śmiesznie zadzwonił, jakby zbliżało się tsunami’. Zrobiłem wielkie oczy. Podszedłem do telefonu i sprawdziłem o co chodzi – a tam komunikat o zbliżających się pociskach. Pomyślałem – że jak? Z okna miejsca, w którym mieszkam widzę lotnisko – i Pearl Harbor! – ale nie działo się tam nic. Nic. Panowała kompletna cisza. Zdaję sobie też sprawę z faktu, że w Pearl Harbor znajduje się system wczesnego ostrzegania – wygląda jak wysoka na cztery piętra piłka golfowa i służy wszystkim Amerykanom w obrębie Pacyfiku. Zupełnie nic się nie działo – żadnego wycia myśliwców, opuszczających Pearl Harbor okrętów. Żadnych syren czy czegokolwiek związanego z nalotem z powietrza. Uznałem, że to musi być pomyłka i wróciłem do jogi. Piętnaście minut później włączyłem komputer i okazało się, że to faktycznie pomyłka. Powiedziałem synom, że wszystko będzie dobrze.


Komunikat o zagrożeniu atakiem rakietowym został wysłany na telefony komórkowe mieszkańców Hawajów 13 stycznia 2018, zaś jego sprostowanie wysłane zostało 38 minut później. Ostrzeżenie zostało wysłane w wyniku błędu pracownika, który po całej tej sytuacji został zwolniony.

Fot. Materiały promocyjne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *