Nowa polityka Spotify będzie cenzurować utwory muzyków oskarżanych o przemoc


O Spotify było już głośno w tym roku za sprawą pozwu wniesionego przeciwko serwisowi. Sprawa dotyczyła naruszenia praw licencyjnych, czego dopuszczono się w przypadku ponad 10 tys. utworów. Dziś będzie o Spotify w innym świetle. Właściciele postanowili bowiem zająć się obroną moralności, w związku z czym na serwisie zaczęła funkcjonować swoista cenzura.

Zmianom uległa polityka portalu – od teraz muzyka oceniana będzie pod kątem konkretnych wymogów.

Jednak pod lupę cenzorów pójdą nie tylko utwory, ale również życiorysy ich twórców. Na pierwszy ogień poszli R. Kelly oraz XXXTentation. Obu wykonawców łączy kryminalna przeszłość. Pierwszemu z nich przypisuje się liczne przestępstwa na tle seksualnym, drugiemu m.in. przemoc wobec ciężarnej kobiety, która z nim zamieszkiwała oraz wtargnięcia z bronią w ręku. Dzięki nowej polityce Spotify twórczość wyżej wspomnianych nie będzie aktywnie promowana, choć fani muzyki nadal będą mogli ją znaleźć w katalogach.

Nowe zasady Spotify mają na celu usunięcie treści, które „wyraźnie i z zasady promują bądź nawołują do przemocy wobec grupy lub osoby w oparciu o jej rasę, religię, tożsamość płciową, płeć, pochodzenie etniczne, narodowość, orientację seksualną, niepełnosprawność lub status weterana.”

W tym miejscu nasuwa się pytanie, kiedy nowe wymogi Spotify zdejmą z playlist znane nam zespoły czy wręcz całe gatunki?

Nikt chyba nie miał wątpliwości, że za mottem “Sex, drugs & rock’n’roll” nie kryje się przeprowadzanie staruszek przez ulicę czy coniedzielna obecność na mszy. Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo. 16 maja walcząca o prawa kobiet organizacja UltraViolet opublikowała oświadczenie, w którym wskazała kolejne propozycje artystów, którzy powinni zniknąć ze Spotify. Na liście znaleźli się m.in. członkowie Red Hot Chilli Peppers, wokalista Aerosmith – Steven Tyler, a także połowa składu The Eagles.

Shaunna Thomas, dyrektor UltraViolet, uargumentowała wybór następująco:

Za każdym razem, gdy gloryfikuje się znaną osobistość pomimo ciążących nad nią zarzutów, utrwala się tym samym ofiary w przekonaniu, że odpowiedzialnym za przestępstwa na tle seksualnym nie grożą żadne konsekwencje.

Czas pokaże, jak wielu twórców zniknie z propozycji serwisu.

Źródło: Blabbermouth, Dobre Programy / Logo: Spotify

KOMENTARZE

  • kamm
    18 maja 2018 | 21:32
    Link

    Chm osobiście uważam, że stosowana w racjonalny sposób nowa polityka mogłaby nie być najgłupszym pomysłem. Ja np nie chciałabym by moje przyszłe dzieci słuchały np kogoś, kto gwałcił lub robił gorsze rzeczy. Dzieci automatycznie się inteesują biografią twórców i byłoby to dla nich w pewien sposób szkodliwe.

    Odpowiedz
    • okokok
      20 maja 2018 | 22:46
      Link

      Hahahahahhaha…idź lepiej się przebadaj…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *