Piotr Luczyk, gitarzysta i lider KAT-a, podzielił się krytyczną opinią na temat kierunku, w którym (jego zdaniem) podąża współczesny heavy metal. W nowym wywiadzie zwrócił uwagę na coraz mniejsze różnice w brzmieniu zespołów, podobne rozwiązania technologiczne i skupienie na technicznej sprawności. Jak przekonuje, w muzyce ważniejsze od perfekcji jest własne brzmienie, emocje i umiejętność stworzenia czegoś, co zostanie ze słuchaczem na dłużej.
Temat pojawił się w rozmowie z portugalskim blogiem Via Nocturna 2000, przeprowadzonej przy okazji premiery albumu „Death Is Not Enough”. Luczyk został zapytany o surowe, bezpośrednie brzmienie nowej płyty i o to, czy współczesna obsesja na punkcie technicznej perfekcji nie odebrała części heavy metalu jego osobowości.

Fot. Materiały promocyjne zespołu
Piotr Luczyk o utracie indywidualności we współczesnym metalu
Muzyk odpowiedział, że jego zdaniem problem jest wyraźny. Przypomniał, że zespoły z lat 80. i 90. często można było rozpoznać już po kilku dźwiękach, po charakterystycznym brzmieniu, sposobie komponowania, głosie wokalisty czy stylu gitarowych solówek. Każda formacja miała własną tożsamość, która odróżniała ją od pozostałych.
Sprawdź też: Piotr Luczyk porównał nowy album KAT do płyt Black Sabbath i Metalliki
Według Luczyka obecnie ta indywidualność stopniowo zanika. Zwrócił uwagę, że wiele współczesnych zespołów korzysta z podobnych procesorów, brzmień i ustawień. Gitarzyści uczą się zbliżonych technik, skal oraz schematów, a kolejnym celem stają się większa precyzja i szybkość gry.
W ocenie lidera grupy KAT efektem jest muzyka, która może być niemal perfekcyjna pod względem technicznym, ale nie zawsze ma wyrazisty charakter. Luczyk zauważył nawet, że można byłoby połączyć utwory pięciu lub dziesięciu współczesnych zespołów w jeden medley, a część słuchaczy mogłaby nie zorientować się, że słucha nagrań różnych wykonawców.
AC/DC i David Gilmour jako przykłady muzycznej osobowości
Luczyk przeciwstawił technicznemu wyścigowi muzykę, w której najważniejsze są charakter i emocje. Jako przykład podał AC/DC. Zwrócił uwagę, że ich rock’n’roll nie jest szczególnie skomplikowany pod względem technicznym, a mimo to zespół potrafi przyciągać na koncerty ogromną publiczność. Jego zdaniem decydują o tym serce i dusza obecne w muzyce, a nie liczba trudnych zagrywek.
Gitarzysta przywołał również Davida Gilmoura i jego partie w „Shine On You Crazy Diamond” Pink Floyd. Zastanawiał się, czy współcześni wirtuozi potrafią stworzyć solówkę, która wywoła podobne emocje. Dla Luczyka to właśnie różnica między techniczną sprawnością a prawdziwą muzyczną osobowością.
W jego opinii melodia jest formą wypowiedzi, a kilka starannie dobranych dźwięków może powiedzieć więcej niż setki nut zagranych z zawrotną szybkością. Podkreślał też, że nawet najbardziej udana partia gitarowa potrzebuje odpowiedniego wsparcia pozostałych instrumentów, by zyskać pełny sens i emocjonalną głębię.

KAT i „Death Is Not Enough”. Liczy się kompozycja, nie etykietka
W tej samej rozmowie Luczyk opowiadał o założeniach stojących za „Death Is Not Enough”. Przyznał, że podczas komponowania nie zastanawia się, do jakiego gatunku będzie należeć dany utwór. Jeśli kompozycja jest dobra i podoba się muzykom, trafia na album. Dlatego nowa płyta łączy różne odmiany metalu, od tradycyjnego heavy metalu po bardziej agresywne, thrashowe fragmenty.
Muzyk wspomniał również o wykorzystaniu przez perkusistę Pedra Tinello elementów inspirowanych tradycyjną muzyką brazylijską. Takie rozwiązania miały wzbogacić wybrane partie, a nie zmienić stylistyczny kierunek KAT.
„Death Is Not Enough” ukazał się 23 października 2026 roku nakładem Logosound. Album zawiera dziesięć utworów i jest dostępny na platformach streamingowych. Fizyczne wydania CD i winyl można zamówić w oficjalnym sklepie zespołu.
Wypowiedzi Luczyka są jego osobistą oceną współczesnej sceny metalowej. Nie oznaczają, że wszystkie nowe zespoły brzmią podobnie ani że techniczna biegłość nie ma w muzyce znaczenia. Gitarzysta zwraca przede wszystkim uwagę na to, że sama sprawność wykonawcza nie zastąpi indywidualnego stylu i emocji.
Fot. Materiały promocyjne zespołu
