Kultowa formacja Rose Tattoo jest aktualnie w trakcie swojej pożegnalnej trasy koncertowej. Muzycy w ramach tego tournée zawitają również i do Polski – 16 sierpnia zespół planuje wystąpić bowiem w krakowskim Klubie Kwadrat. Czy jednak po zakończeniu tegorocznych wojaży grupa zrezygnuje całkowicie z muzycznej działalności? Wygląda na to, że odpowiedź na to pytanie nie jest w stu procentach jednoznaczna.
Zobacz też: Sepultura powróci szybko z emerytury?
Rose Tattoo nie wyklucza dalszej działalności
Ziarno wątpliwości w tej sprawie zasiał w fanach Rose Tattoo niedawno sam lider zespołu, Gary „Angry” Anderson. Wokalista w rozmowie z Shawnem Ratchesem zdradził, że grupa niekoniecznie zrezygnuje z wszelkich muzycznych aktywności. Anderson nie wyklucza bowiem, że muzycy pomimo rezygnacji z występów na żywo, kontynuować będą prace w warunkach studyjnych.
Kiedy mówię o końcu zespołu, to nie chodzi mi o całkowity koniec. Nie chciałbym jednak mówić o tym zbyt dużo, bo nie wiem jak to wszystko się skończy. Ale ostatnio usłyszałem jak Mick (gitarzysta Rose Tattoo – przyp. red.) gra jakieś partie i skończyło się na tym, że zaczęliśmy pisać nowe piosenki. Powiedziałem mu wtedy „zostawmy to może na przyszły rok”, a on tylko spojrzał na mnie z uśmiechem. Nie mam aktualnie żadnych planów, ale wydaję mi się, że będziemy tworzyć dalej utwory i wymyślać kolejny album. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeśli okaże się, że stworzymy jakieś kompozycje i okaże się, że powinny być piosenkami Rose Tattoo, to po prostu je opublikujemy.
I cóż, niewątpliwie jest to rozwiązanie które raczej zadowoli obie ze stron. Wokalista Rose Tattoo (który świętować będzie w tym roku 79 urodziny) wreszcie będzie mógł odpocząć od koncertowania, a fani zespołu w dalszym ciągu otrzymywać będą od grupy nowe kompozycje. Innymi słowy, wilk syty i owca cała. A Wy co sądzicie o tym rozwiązaniu? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach.
Źródło: Blabbermouth
