Image default
KONCERTY

12 czerwca Anthrax zagra we Wrocławiu – przypominamy trzy wyjątkowe występy legendy w Polsce

W środę 12 czerwca legendarna amerykańska grupa Anthrax zagra we wrocławskim Centrum Koncertowym A2. To prawdziwa gratka dla fanów tego zespołu, bo muzycy zaprezentują pełnowymiarowy set, a nie okrojony, jak w przypadku występów jako support przed innymi zespołami. Będzie to również jubileuszowy show – zespół zagra przed polską publicznością po raz 10! Przypomnijmy trzy wyjątkowe występy Anthrax w kraju nad Wisłą.

Szczegóły koncertu:

Anthrax + gość specjalny: Acid Drinkers

12 czerwca 2019
Wrocław, A2 – Centrum Koncertowe
Wejście: 18:00 / start koncertu: 19:30

Bilety:

Pierwszy występu Anthrax w Polsce

Fani thrashu dość długo musieli czekać na występ Anthrax w Polsce. Zespół po raz pierwszy zawitał do naszego kraju dopiero w 1996 roku. Show zorganizowano 4 marca w warszawskim klubie Stodoła, a w roli suportów (Anthrax był gwiazdą wieczoru) wystąpiły Life of Agony oraz Galactic Cowboys.

Koncert odbywał się w ramach trasy Stomping Around The World Tour, która związana była z wydaniem w 1995 roku krążka „Stomp 442”. Był to drugi album nagrany z Johnem Bushem jako wokalistą. Co oczywiste również on śpiewał podczas występu w Warszawie.

Na setlistę składały się przede wszystkim utwory z promowanego albumu, jak „Random Acts of Senseless Violence”, które najczęściej otwierało występy, czy „Fueled”. Nie brakowało również starszych numerów z nieśmiertelnymi „Got The Time”, „Caught In a Mosh” czy „I Am The Law”. Ogólnie jednak, dla osób, które wychowały się na klasycznym Anthrax, koncert mógł być pewnego rodzaju rozczarowaniem, bo wielu szlagierów z lat 80. zespół w tamtym czasie po prostu nie grał, żeby wspomnieć chociażby kultowe „Madhouse”.

Na kolejny występ Anthrax w Polsce fani musieli czekać aż do 2004 roku.

Anthrax i Acid Drinkers we Wrocławiu
Anthrax i Acid Drinkers we Wrocławiu

Koncert Anthrax w Polsce przed największą publicznością

2 sierpnia 2013 roku Polska zrobiła duże wrażenie na muzykach Anthrax. Wtedy to właśnie zespół wystąpił, jako jedna z gwiazd Przystanku Woodstock. Trudno dokładnie stwierdzić, ile osób bawiło się wtedy pod sceną, ale szacuje się, że liczba ta mogła dochodzić nawet do pół miliona.

Występ przed tak gigantyczną widownią wprawił w osłupienie muzyków, a Scott Ian żartobliwie mówił, że czuję się jak w filmie „World War Z”. Za każdym razem, gdy krzyczał do mikrofonu, dopytywał też, czy osoby, które stoją trzy mile od sceny, dobrze go słyszą. Słychać było ich świetnie, a energia ludzi pod sceną i świetnej muzyki płynącej ze sceny sprawiła, że był to jeden z najlepszych koncertów w historii całego festiwalu.

Setlistę można określić krótko: The Best of Anthrax. Zespół w owym czasie nie promował żadnej płyty, a jedynym utworem z wydanej w 2011 roku „Worship Music” był „Fight’em ‘Till You Can’t”. Wszystkie pozostałe numery to hity z krążków z lat 80. i początku 90.

Najważniejszy koncert Anthrax w Polsce

Koncert podczas festiwalu Sonisphere 2010 na warszawskim lotnisku Bemowo zapisał się wielkimi literami w historii ciężkiego grania. To właśnie podczas tego występu po raz pierwszy na jednej scenie zagrała w komplecie tzw. Wielka Czwórka Thrashu, czyli Metallica, Slayer, Megadeth oraz Anthrax. Szacuje się, że w wydarzeniu, które miało miejsce 16 czerwca 2010 roku, wzięło udział nawet 80 tysięcy osób. Dla Anthrax był to również wyjątkowy występ dlatego, że był to pierwszy koncert po czteroletniej rozłące z wokalistą Joey’em Belladonną.

W setliście same killery. Warto zwrócić uwagę, że w Warszawie Belladona po raz pierwszy zaśpiewał utwór „Only”, czyli jeden z największych hitów z czasów Johna Busha. Poza tym warto pamiętać o rozbudowanej wersji utworu „Indians”, który wzbogacono o fragmenty kawałka „Heaven And Hell” z repertuaru Black Sabbath. Był to rodzaj hołdu dla Ronniego Jamesa Dio, który zmarł kilka tygodni wcześniej.

22 czerwca zespoły w takim samym zestawie wystąpiły w Sofii w Bułgarii – ten koncert zarejestrowano i wydano na DVD oraz CD.

Koncert Anthrax we Wrocławiu – 10. występ w naszym kraju

Anthrax ostatnimi czasy stosunkowo często odwiedza nasz kraj, ale najczęściej występuje w roli suportów. Tak było w 2018 roku w Łodzi, gdzie grał przed Slayerem, tak było w 2016 we Wrocławiu, gdy grał przed Iron Maiden, czy w 2014 w Warszawie przed Metalliką. Sprawia to, że zespół nie może zaprezentować całego setu, bo najczęściej otrzymuje maksymalnie 40 minut.

Wielu myślało, że tak samo będzie i tym razem, bo Anthrax wciąż gra w roli suportu przed Slayerem, który da show się 4 czerwca w Gliwicach. Antrhax jednak nie pojawi się tam, bo zagrał jako gwiazda wieczoru kilka dni później Centrum Koncertowym A2 we Wrocławiu.

Artykuł sponsorowany

Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Sacred Reich na dwóch koncertach w Polsce w 2019 roku

Dominika Kudła

Cradle of Filth na koncercie w Polsce zagra w całości swoją najlepszą płytę

Lena Knapik

The Amity Affliction wraca do Polski na jedyny koncert

Lena Knapik

1 komentarz

Michał 19 maja 2019 at 22:22

Opowiem wam o moim pierwszym koncercie Anthrax który był na przystanku Woodstock
To były czasy kiedy byłem nieletni i rodzice nie chcieli mnie puszczać na koncerty.
Jednak tak bardzo chciałem zobaczyć Anthrax,że okłamałem rodziców że jadę do babci w góry.
W rzeczywistości z kumplami pojechaliśmy pociągiem na Woodstock.
W dniu koncertu dostałem zatrucia pokarmowego, przez co obawiałem się że przegapie koncert siedząc w toi toiu. Jednak w porę udało się załatwić co trzeba i pobiegłem pod scenę.
Kiedy do niej dotarłem do sceny Anthrax grał już drugi z numer z set listy – Caught in a MoshCaught in a Mosh. Pod sceną rozpętał się gigantyczny moshpit,w którym upadłem.
Jednak od razu zostałem zauważony i postawiony na nogi. Nad tłumem szalał zespół grając na scenie. Kolejnym numerem był N.F.L. podczas którego Belladonna schylił się i machał do publiki.
Później klimat się zmienił przy „In The End” na scenie ukazały się portrety upamiętniające Dio i Dimebaga Darella. Następny był Deathrider, mój ulubiony kawałek z ich debiutu.
Po nim zagrali cover utworu TNT od AC/DC. Wtedy publika śpiewała najgłośniej,w końcu TNT zna każdy kto chociaż trochę interesuje się muzyką rockową. Przy kawałku Indians Joey wbiegł na scenę w pióropuszu. Dalsza część koncertu wypadła mi z pamięci ponieważ zorientowałem się,że zgubiłem telefon. Znalezienie go w tym tłumie wydawało się być cudem,jednak o dziwo udało mi się go znaleźć jeszcze przed końcem koncert. Jako ostatni bis zagrali Antisocial, po nim z głośników dobiegał Long Live Rock’n’roll autorstwa Rainbow. Wracając przypadkowo znalazłem kostkę Scotta Iana,byłem w ciężkim szoku że miałem takiego farta.

Odpowiedz

Zostaw komentarz