Legenda progresywnego metalu powraca w odświeżonym składzie. Jeff Loomis w najnowszym wywiadzie przerwał milczenie, rozwiewając wątpliwości i odpowiadając na kontrowersje, jakie narosły wokół reaktywacji Nevermore bez zmarłego frontmana Warrela Dane’a. Muzyk ujawnił kulisy poszukiwań nowego wokalisty, zdradził zarys brzmienia nadchodzącego albumu i uzasadnił, dlaczego – jego zdaniem – zespół ma moralne prawo i artystyczny obowiązek powrócić.
Reaktywacja Nevermore bez Warrela Dane’a – decyzja, która dzieli fanów
Od chwili śmierci Warrela Dane’a w 2017 roku wiele osób uważało, że zespół bez jego charakterystycznego głosu nie powinno istnieć. Loomis przyznaje, że był świadomy kontrowersji towarzyszących pomysłowi powrotu:
„Czy to właściwe, by reaktywować zespół, gdy wokalista odchodzi? Myślę, że tak. Zostało wiele niedopowiedzianych rzeczy. Mieliśmy jeszcze coś do powiedzenia muzycznie.”
Gitarzysta podkreśla, że Warrel był jego jednym z najbliższych przyjaciół, a decyzja o reaktywacji nie wynika ani z potrzeby odcinania kuponów, ani z sentymentu, lecz z poczucia artystycznej misji.
Nowy wokalista Nevermore: 700 zgłoszeń i tajemnicza selekcja
Loomis i perkusista Van Williams przez ostatni rok prowadzili intensywne poszukiwania następcy Dane’a. Proces był wyjątkowo wymagający – przesłuchano aż około 700 kandydatów. Wybór ostatecznie padł na osobę, której tożsamość wciąż jest utrzymywana w ścisłej tajemnicy.
„Wokalista potrafi śpiewać niemal identycznie jak Warrel, ale ma też death metalową barwę i wiele sposobów użycia głosu. Chcemy to wykorzystać.”
Muzycy świadomie wstrzymują się z ujawnieniem nazwisk nowych członków, by uchronić ich przed internetową falą ocen zanim ktokolwiek usłyszy muzykę. Oficjalne ogłoszenie planowane jest na marzec, przed pierwszym koncertem.
Nowa płyta Nevermore i powrót do ciężkiego brzmienia
Reunion nie ma być jedynie odgrzewaniem klasyków. Zespół intensywnie pracuje nad nowym albumem studyjnym, który – jak zapowiada Jeff – ma przywrócić agresywny charakter znany z najlepszych lat formacji.
„To będzie ciężka płyta. Wszystko, czego można oczekiwać od nas, jest tam obecne. Muzycy grają znakomicie, idealnie oddając dawną energię.”
Gitarzysta Jeff Loomis po odejściu z Arch Enemy odzyskał przestrzeń twórczą, której – jak przyznaje – bardzo mu brakowało. Powrót do Nevermore jest więc dla niego nie tylko sentymentalny, lecz przede wszystkim artystycznie wyzwalający.

Koncerty i przyszłość Nevermore – powrót na scenę w 2026 roku
Choć fani muszą jeszcze poczekać na pierwsze dźwięki nowego materiału, muzyk potwierdza, że zespół planuje koncerty oraz festiwale na 2026 rok. Setlisty mają łączyć klasyczne kompozycje z nowymi utworami, otwierając zupełnie nowy rozdział w historii Nevermore.
„Jesteśmy podekscytowani powrotem na scenę. Chcemy grać utwory, które ludzie kochają, i pokazać nowy kierunek zespołu.”
Polska nie odstaje w zapowiadanej trasie i już 11 sierpnia Nevermore zagra w warszawskim klubie Progresja u boku Savatage. Gdyby jednak Wasze plany oscylowały wokół Brutal Assault 2026, to tutaj również grupa zagra jako jeden z zapowiedzianych zespołów.
Źródło: VegaTrem na YouTube
Fot. Materiały prasowe
