O tym że formacja The Dead Daisies raczej nie może pochwalić się zbyt stabilnym składem personalnym wiadomo już od wielu lat. Na potwierdzenie tej tezy wystarczy bowiem przytoczyć fakt, że od założenia grupy w 2012 roku przez jej skład przewinęło się ponad dwudziestu muzyków. Zazwyczaj jednak członkowie grupy rozstawiali się z jej liderem, Davidem Lowym, w przyjacielskich relacjach. Sytuacja wygląda jednak najwidoczniej inaczej w przypadku wokalisty, Johna Corabiego, który skład „stokrotek” opuścił kilka dni temu.
John Corabi opuszcza The Dead Daisies
Cała awantura zaczęła się 15 lipca, kiedy to przedstawiciele The Dead Daisies poinformowali, że John Corabi postanowił opuścić skład supergrupy, by skupić się na swojej solowej działalności. Dla przypomnienia – wokalista funkcjonował już w grupie latach 2015-2019, a w 2023 roku powrócił do niej, by zastąpić w roli frontmana Glenna Hughesa.
Informacja o zrezygnowaniu Corabiego z działalności w „stokrotkach” od razu spotęgowała wśród jego fanów sporo pogłosek oraz medialnego szumu. Jedni zaczęli podejrzewać, że John zajmie miejsce Jizzy’ego Pearla w Quiet Riot (wokalista ten odszedł z zespołu 14 lipca – przyp.red.), a drudzy, że Corabi rozważany jest pod kątem ponownego zastąpienia Vince’a Neila w szeregach Mötley Crüe. Nie dziwi więc fakt, że muzyk postanowił opublikować oświadczenie, w którym zaprzeczył wszelkim plotkom na swój temat. Ale co ciekawe, zdradził również, że jego odejście z The Dead Daisies nie było decyzją zależną całkowicie od niego.
Poniżej znaleźć możecie oświadczenie zespołu
Dotarła do nas informacja, że John Corabi postanowił opuścić skład The Dead Daisies. Chcielibyśmy mu szczerze podziękować za jego niesamowity wkład w rozwój zespołu na przestrzeni lat. Życzymy mu samych sukcesów w karierze solowej i wszelkich innych przyszłych przedsięwzięciach.
A Corabi skontrował to oświadczenie poniższym komunikatem:
Wyjaśniając sprawę – nie dołączam do Quiet Riot ani nie wracam do Mötley Crüe. A opuszczenie składu zespołu, w którym grałem ostatnio, NIE BYŁO naszą wspólną decyzją. Ale to dla mnie nowa szansa na rozpoczęcie nowego rozdziału i nowego dnia!
Czy muzycy w najbliższych dniach i tygodniach obrzucać będą się kolejnymi oświadczeniami i oskarżeniami? A może jednak drama na linii The Dead Daisies – John Corabi ucichnie i każdy pójdzie spokojnie we własną stronę? Cóż, przekonamy się już w najbliższym czasie.
Źródło: Blabbermouth
