Image default
INNE NEWSY

Rob Halford: “Chcielibyśmy być najdłużej grającym zespołem heavy metalowym na świecie”


Minęło już niemal pięćdziesiąt lat od narodzin Judas Priest; grupy, która wielu z nas udzielała pierwszych lekcji heavy metalu. Panowie mimo wieku nie zwolnili tempa. 9. marca ukaże się osiemnasty album studyjny grupy, zatytułowany „Firepower”. Przy tej okazji frontman zespołu, Rob Halford, udzielił wywiadu dla “The Rockside Chronicles with Shawn Sixx”. Kilka z jego wypowiedzi znajdziecie poniżej.

Jednym z pierwszych, jakie usłyszał wokalista, było pytanie o to czy gra w zespole nadal zdaje się być spełnianiem młodzieńczego marzenia.

Oczywiście! To wspaniała wyprawa, jaką Judas Priest kontynuuje od niemal pięćdziesięciu lat. Budzę się nieraz z myślą: „Wow! Nadal jesteśmy w stanie tworzyć nowe wydawnictwa, nowe, wspaniałe utwory. Nadal jesteśmy w stanie wyruszyć w kolejną trasę światową i zobaczyć tłumy fanów, którzy dosłownie powołali nas do życia. Nigdy, przenigdy nie zgub oparcia w fanach, bo bez nich jesteś niczym.” Podsumowując – tak, to nadal spełnianie marzenia. Które w dodatku cały czas trwa.

Zarabianie w sieci na blogu, stronie i facebooku.
Zarejestruj się i otrzymaj 15 zł na start.

Z podobnym entuzjazmem Halford wypowiedział się o byciu w trasie:

Nadal wiąże się to z nieopisanymi emocjami. Na początku, gdy tworzysz zespół, jesteście tylko grupką ludzi gnieżdżącą się w jednym pokoju, próbując tworzyć muzykę. Ale czujesz się świetnie. Potem przychodzą fani, którzy mówią: „Właśnie tego chcemy słuchać”. I już wiesz, że musisz zrobić tę wymianę na linii zespół – fani jeszcze raz i jeszcze i znów. To staje się celem. Wracasz do Japonii, Meksyku, Teksasu czy Seattle i wszystkie te miejsca stają się bardzo ważne. Opuszczam dom, chowam klucze i znikam na osiemnaście miesięcy. Ale chcę to robić. Chcę zobaczyć swoich fanów i śpiewać dla nich. Przebywamy całą tę drogę, ponieważ kochamy to, co fani oddają nam w zamian. Kiedy stajesz na scenie i widzisz tych wszystkich ludzi i targające nimi emocje… Jak bardzo jest to niesamowite? To już nie jest tylko spełnieniem marzenia. Nie wiem czym jest.
(…) Scena jest zawsze sceną, niezależnie od miejsca na ziemi. Jedyne czego się boję, to z niej nie spaść. No i żeby motocykl się nie przewrócił…

Frontman Judas Priest opisał także w paru słowach uczucia towarzyszące mu w studio:

Czułem pewną presję. „Możesz dać z siebie więcej, Robbo”. Wiem co robić, gdy znajdę się za mikrofonem, choć czasem nadal towarzyszy mi trochę niepewności. Mam wrażenie, że zawsze mogę dać z siebie więcej. Potrzebuję kogoś, kto zmusi mnie do dążenia do tego, co naprawdę chcemy osiągnąć.
(…) Wszyscy naciskamy na siebie w zespole, zmuszając się nawzajem do jak najefektywniejszej pracy. Patrzymy wstecz na „British Steel”, „Screaming for Vengeance” czy „Sin After Sin” i wiemy, że po prostu musimy zabrać się do roboty.

Tak opisał motywację, która pchnęła zespół do rozpoczęcia prac nad „Firepower”:

(…) Czy Judas Priest musi zrobić osiemnasty album studyjny? Nie. Ale chce tego. Kochamy kreować metal. To niekończąca się droga, uzależnienie. Może potrzebujemy tego, bo np. Black Sabbath robi sobie przerwę? Na pewno chcielibyśmy być najdłużej grającym zespołem heavy metalowym na świecie.
(…) Zaszczytem jest móc odpłacać się tak oddanym fanom za ich obecność i współtworzenie naszej historii.

Cała rozmowa:

Przypominamy, że Judas Priest powróci w tym roku do Polski. Zespół zagra w katowickim Spodku 13. czerwca. W roli supportu usłyszymy Megadeth.

Źródło: blabbermouth.net / Fot. Materiały prasowe

Podobne artykuły

Anthrax chce więcej koncertów z “Wielką Czwórką”

Lena Knapik

Paradise Lost: szczegóły nowej płyty

Tomasz Koza

Thy Art Is Murder, Miss May I, Being As An Ocean i Casey na jedynym koncercie w Polsce

Tomasz Koza

Zostaw komentarz