Image default
NEWSY PŁYTY

Dream Theater powróci z nowym albumem w 2019 roku


Kolejna zapowiedź płytowa. Głos w sprawie prac nad następnym wydawnictwem zabrali tym razem wirtuozi z Dream Theater. Jak zapowiedział wokalista grupy, James LaBrie:

Mamy zamiar wrócić do studia w czerwcu wszyscy razem i wziąć się wspólnie za pisanie i prace nad materiałem. Mamy nadzieję, że album wyjdzie, powiedzmy, w lutym następnego roku. Na chwilę obecną chcielibyśmy poprowadzić to w tej kolejności, by już następnego marca wyruszyć w ogólnoświatową trasę.

LaBrie zdradził, że jest w trakcie tworzenia swojej solowej płyty, następcy wydanego w 2013 roku “Impermanent Resonance”.

Klawiszowiec Dream Theater, Jordan Rudess, opisał niedawno w rozmowie dla Metal Wani muzyczny kierunek, który grupa najpewniej obierze:

Sądzę, że zbierzemy wszystkie nasze myśli i pomysły i z nich wybędziemy coś, co prawdziwie reprezentuje to kim jesteśmy. Może nawet będzie to coś bardziej ciężkiego. Nie zapowiada się na album konceptualny. Myśleliśmy też nad powrotem do korzeni, co mogłoby przynieść trochę surowości, ale i melodyjności. Dream Theater to Dream Theater – stylistycznie zawsze będziemy mieszaniną różnych rzeczy. Wszystko, co mogę na tę chwilę powiedzieć to to, że będziemy starali się odnaleźć muzykę wyrażającą rdzeń tego, kim jesteśmy teraz.

Kolejny krążek zespołu będzie czternastym w dorobku grupy. Ostatni album zespołu ukazał się przed dwoma laty – “The Astonishing” był dziełem konceptualnym, podzielonym na dwie części, długim na dwie godziny. Nie spotkał się jednak z najlepszym odbiorem – w ocenie krytyków dzieło było zbyt monotonne jak na swój czas trwania.

Wyprzedaż w sklepie EMP Shop

Źródło: Blabbermouth / Fot. Materiały promocyjne zespołu

Podobne artykuły

Machine Head prezentuje pierwszy singiel z nowej płyty

Lena Knapik

Amorphis pokojowo żegna się z basistą

Lena Knapik

48 lat temu ukazał się debiutancki album Black Sabbath

Szymon Grzybowski

1 komentarz

amonek 6 listopada 2018 at 20:53

Jako fan Dream Theater, to napiszę odnośnie ostatniego albumu, że do dzisiaj nie potrafiłem go przesłuchać w całości. W ogóle uważam, że płyty studyjne powyżej 50min są poza pewnymi wyjątkami stanowczo za długie.

Odpowiedz

Zostaw komentarz