Limp Bizkit ponownie pojawili się w studiu, gdzie mają pracować nad nowym materiałem. Zdjęcia oraz relacje fanów, które pojawiły się w ostatnich dniach, sugerują, że zespół rozpoczął kolejne sesje związane z następcą albumu „Still Sucks”. Jeśli prace rzeczywiście zmierzają w stronę pełnowymiarowej płyty, będzie to pierwszy album grupy przygotowywany po śmierci jej wieloletniego basisty i współzałożyciela, Sama Riversa.
Sprawdź też: Pierwszy koncert Limp Bizkit z nowym basistą (Wideo)
Limp Bizkit znów pracują nad nową muzyką
Informacje o powrocie Limp Bizkit do studia pojawiły się w momencie, gdy zespół od kilku tygodni zapowiadał wznowienie prac nad nową muzyką. W ostatnich dniach w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się kolejne zdjęcia muzyków oraz relacje osób twierdzących, że widziały członków zespołu podczas pracy w studiu. Nie ma jednak jeszcze oficjalnego komunikatu Limp Bizkit potwierdzającego rozpoczęcie nagrywania konkretnego albumu.
Nie jest to jednak niespodziewany ruch. W czerwcu gitarzysta Wes Borland mówił w rozmowie z ABC Audio, że grupa zamierza znaleźć czas na pracę nad nową płytą pomiędzy kolejnymi koncertami. Jak tłumaczył, śmierć Sama Riversa mocno wpłynęła na zespół, a muzycy potrzebowali czasu, żeby poradzić sobie z sytuacją.
Jeszcze konkretniej Borland wypowiedział się kilka dni później podczas rozmowy z Gear4Music. Muzyk zdradził wówczas, że Limp Bizkit planują wykorzystać sierpień na kolejne sesje pisania nowych utworów. Zespół miał już wcześniej przygotować część materiału, a Borland i Fred Durst wracali również do pomysłów powstałych podczas wcześniejszych sesji. Jak powiedział Wes Borland:
„Planujemy wejść do studia. Myślę, że mamy trochę czasu w sierpniu, żeby tam wejść i pisać”
Gitarzysta zaznaczał również, że część pomysłów powstałych podczas wcześniejszych sesji może zostać wykorzystana w nowych piosenkach. Oznacza to, że Limp Bizkit nie zaczynają pracy całkowicie od zera.

Fot. YouTube / Kadr z wideo
To może być pierwszy album Limp Bizkit bez Sama Riversa
Powstający materiał będzie miał dla zespołu szczególne znaczenie. Sam Rivers zmarł 18 października 2025 roku w wieku 48 lat. Basista był jednym z założycieli Limp Bizkit i uczestniczył w nagrywaniu wszystkich dotychczasowych albumów studyjnych grupy.
Jego ostatni koncert z zespołem odbył się 24 sierpnia 2025 roku podczas Leeds Festival. W momencie śmierci Rivers pracował również z pozostałymi muzykami nad nowym materiałem.
Limp Bizkit pożegnali swojego wieloletniego basistę emocjonalnym komunikatem, w którym podkreślili jego znaczenie dla historii grupy. Rivers był nie tylko muzykiem, ale jednym z fundamentów charakterystycznego brzmienia zespołu.
Po jego śmierci Limp Bizkit wrócili na scenę 29 listopada 2025 roku w Mexico City. Partie basu podczas koncertów przejął Richie Buxton, znany również ze współpracy z Ecca Vandal.
Na razie nie wiadomo, czy Buxton będzie uczestniczył również w nagrywaniu nowego albumu. Zespół nie przedstawił oficjalnych informacji dotyczących składu odpowiedzialnego za partie basu na przyszłej płycie.

Następca „Still Sucks” coraz bliżej?
Jeżeli obecne sesje doprowadzą do powstania pełnego albumu, będzie to siódma płyta studyjna Limp Bizkit. Ostatnim jak dotąd wydawnictwem tego typu pozostaje Still Sucks z 2021 roku.
Na kolejny album fani czekają więc już od kilku lat. W tym czasie grupa stopniowo zwiększała swoją aktywność, a w 2025 roku opublikowała singiel „Making Love To Morgan Wallen”. Utwór był pierwszą nową piosenką Limp Bizkit od czterech lat.
Plany stworzenia następcy „Still Sucks” pojawiały się zresztą jeszcze przed śmiercią Riversa. W październiku 2024 roku zespół pracował w studiu nad nowym materiałem, a Fred Durst informował wówczas o nagrywaniu partii perkusji.
Problemem pozostawał jednak napięty harmonogram koncertowy. Odrodzenie popularności Limp Bizkit sprawiło, że muzycy otrzymali bardzo dużo propozycji występów. Borland przyznał niedawno, że zespół jest obecnie „większy niż kiedykolwiek”, a liczba koncertów utrudnia znalezienie odpowiedniej ilości czasu na pracę nad płytą.
Limp Bizkit wykorzystują obecną popularność
Tegoroczny kalendarz grupy również jest wypełniony koncertami. Limp Bizkit mają na koncie występy m.in. podczas Rock Fest i Summer of ’99, a jesienią czekają ich kolejne festiwale, w tym Louder Than Life i Aftershock.
Właśnie dlatego obecne sesje studyjne są istotnym sygnałem dla fanów. Zespół od dawna mówi o nowych utworach, ale tym razem pojawiają się informacje wskazujące, że muzycy faktycznie ponownie znaleźli czas na pracę nad materiałem.
Na oficjalne potwierdzenie, że sesje przerodzą się w nowy album, trzeba jednak jeszcze poczekać. Na ten moment można mówić o powrocie Limp Bizkit do studia i pracy nad nowymi utworami. Jeśli projekt będzie kontynuowany, powstająca płyta będzie pierwszym dużym wydawnictwem zespołu w okresie po śmierci Sama Riversa.
Źródło: Blabbermouth
Fot. Instagram.com/limpbizkitcl
