Image default
RECENZJE

Recenzja: „Apocalipsis – Harry at the End of the World”


Zazwyczaj na łamach MetalNews.pl możecie przeczytać recenzje płytowe, relacje z koncertów czy też wywiady z muzykami. Dziś jednak, chciałbym wyjątkowo zaprosić Was do zapoznania się z recenzją gry komputerowej, która od kilku dni umila moje wieczory. Z pewnością wielu z Was lubi takie rzeczy. Ba! założę się, że jest tu sporo graczy, dlatego podejrzewam, że ta propozycja może Was zainteresować.

Ja sięgnąłem po tę produkcję przede wszystkim z dwóch powodów: po pierwsze, powstała ona we współpracy z liderem Behemoth, Nergalem, który występuje w niej jako narrator, a po drugie – bo jest to po prostu świetna gra!

Screen z gry Apocalipsis – Harry at the End of the World
Screen z gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”

Tytułowy Harry i Zula to para zakochanych młodych ludzi.

Pomimo przeciwności losu i strasznych, mrocznych czasów, w których przyszło im żyć, starają się być razem i pielęgnować swoje uczucie. Wszystko jednak zostaje zaprzepaszczone w momencie, w którym dziewczyna zostaje oskarżona o czary i stracona. Zrozpaczony Harry postanawia wyruszyć w wielką podróż poprzez dziwną i niebezpieczną krainę, pełną stworów i demonów, aby ocalić swoją ukochaną.

To nie scenariusz kolejnej rock opery, czy albumu koncepcyjnego. To fabuła „Apocalipsis – Harry at the End of the World”, gry skąpanej w klimatach Apokalipsy Św. Jana, „Boskiej Komedii” Dantego, okultyzmu i średniowiecznych wierzeń.

Screen z gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”
Screen z gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”

Dzieło warszawskiego studia Punch Punk Games to dwuwymiarowa przygodówka typu point and click, tak więc jej mechanika nie powinna zaskoczyć nikogo, kto kiedykolwiek widział takie tytuły jak „Machinarium” czy „Valiant Hearts”. Tym, co najbardziej przykuwa uwagę i jednocześnie jest najmocniejszą stroną tego projektu, jest grafika oraz wizja świata przedstawionego. Każdy kolejny etap, każda kolejna „plansza” wygląda fenomenalnie, a ponura atmosfera całości, dodatkowo podkręcona jest jeszcze smutną, bardzo nastrojową muzyką.

Wśród głównych inspiracji, z jakich czerpali twórcy gry, wymienić można dzieła Hansa Holbeina, Albrechta Dürera czy Michaela Wolgemuta. Ja od siebie dorzuciłbym jeszcze Hieronima Boscha. Wszystko to prezentuje się przepięknie, widać, że ten element produkcji pochłonął bardzo dużo czasu i uwagi.

Kurtki dla fanów rocka i metalu!
Oryginalne kurtki dla fanów rocka i metalu.

Autorzy wydają się też doskonale znać najmocniejsze strony swojego dzieła.

O tym świadczyć mogą dołączone do wersji pudełkowej szkice oraz Artbook (wydane jest to wybornie). Mroczne lochy pełne cierpiących, umierających ludzi, statek płynący pod rozgwieżdżonym niebem przez morze, cała paleta wodnych, lądowych i latających stworów. Każdy „screen” z tej gry nadaje się na to, aby oprawić go w ramkę i powiesić na ścianę, ew. jako tapetę na pulpit.

Zawartość pudełkowa gry Apocalipsis – Harry at the End of the World
Zawartość pudełkowa gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”

Pochwalić należy również optymalizację gry „Apocalipsis – Harry at the End of the World”.

Pomimo, iż mój komputer ma już swoje lata (i to całkiem jak na branżę komputerową sporo), „Apocalipsis…” chodzi płynnie nawet na najwyższych ustawieniach. Nic się nie tnie, wszystko śmiga aż miło i – po raz kolejny – wygląda znakomicie.

Kilka słów trzeba też powiedzieć o udziale Nergala w tym projekcie, wszak postać ta jest przecież jednym z jego głównych elementów promocyjnych. Zabieg ten moim zdaniem udał się podwójnie, a obecność lidera Behemoth można rozpatrywać jako sukces na dwóch płaszczyznach.

Świetnie sprawdził się jako narzędzie marketingowe (głośne nazwisko, znany i kontrowersyjny muzyk), a także jako element świata gry. Jego narracja pasuje do całości bardzo dobrze. Usłyszeć możemy go zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej.  Sprawni gracze w pewnym momencie będą mogli też wysłuchać instrumentalnej wersji jednego z najbardziej znanych utworów Behemotha. Nie powiem jednak jak i gdzie możecie znaleźć tego easter egga – figure it out!.

Ok, wiemy już, że jest to gra piękna i świetnie zaprojektowana, ale czy pozycja ta ma jakieś słabe strony?

Oczywiście, że tak, nie ma przecież rzeczy idealnych. Słyszałem głosy, że jest za krótka, że przejść ją można praktycznie za jednym posiedzeniem. 2 – 3 godziny to faktycznie niewiele. Ale z drugiej strony, gdyby czas ten był wydłużony, to zapewne w którymś momencie w rozgrywkę wkradłaby się monotonia i znużenie.

Czasami też, całość jest chyba trochę za prosta, a niektóre logiczne zagadki nie powinny nikomu sprawić większych problemów. Autorzy mogliby też darować sobie moim zdaniem sekwencje zręcznościowe, które wybijały z klimatu i rozpraszały uwagę od całej historii. Sprawia to wrażenie tak jakby były trochę wrzucone na siłę, aby przełamać nieco schemat i rozruszać gracza. Akurat ta produkcja tego moim zdaniem nie potrzebuje.

Screen z gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”
Screen z gry “Apocalipsis – Harry at the End of the World”

Jednak powyższe przykłady nie są w stanie przysłonić pozytywnych aspektów tejże gry.

W pierwszej kolejności fenomenalnie „narysowane” obrazkowe plansze oraz konsekwentnie budowany, nihilistyczny nastrój. Pomimo tego, że na ekranie co rusz widzimy cierpienie, gra sprawia dużo frajdy i można się przy niej dobrze bawić. Co więcej, w całym mroku, który spowija tę magiczną krainę, można znaleźć też światło. W końcu tym, co prowadzi głównego bohatera poprzez ból i rozpacz, jest miłość i nadzieja na ponowne spotkanie ukochanej.

Było mi bardzo miło towarzyszyć mu i przyglądać się tej podróży. Chyba jeszcze w żadnej grze komputerowej śmierć nie wyglądała tak pięknie.

  • 7/10
    Ocena autora - 7/10
7/10

Podobne artykuły

Recenzja: Enslaved – E

Hubert Onisk

Recenzja: Vader – Tibi Et Igni

Tomasz Koza

Recenzja: Suffocation – Pinnacle Of Bedlam

Tomasz Koza

Zostaw komentarz