RECENZJE

Szczera prawda – recenzja Down to the Heaven „[ level – 1 ]”


Debiutancki album grupy Down to the Heaven pt. „[ level – 1 ]” został opublikowany w marcu 2018r. Zanim przejdę do recenzji, obowiązek nakazuje w tym momencie napisać parę słów o zespole.

Grupa powstała w Bielsku-Białej w grudniu 2013r. i ma za sobą występy na licznych koncertach, przeglądach i festiwalach. Scenę dzieliła z zespołami takimi, jak Materia, Fractal Universe, Drown My Day czy Moanaa. Panowie z Down to the Heaven sami o sobie piszą, że jest to „zespół grający nowoczesny metal zahaczający o gatunki takie jak Djent/Metalcore/Electro. (…) Styl zespołu cechuje się złożonymi aranżacjami z ciężkim graniem gitarowym, połączonym z dużą dozą melodyki, nowoczesną muzyką elektroniczną oraz screamowym i rapowanym wokalem”.

Debiut Down to the Heaven intryguje od samego początku.

Nie będę ukrywał, że lubię płyty z pomysłem. Lubię zespoły, które chcą opowiedzieć swoją muzyką jakąś historię. A historia zaczyna się tak: „…w 2016r. na Śląsku zostało uprowadzonych sześciu mężczyzn. Jak dotąd, nie ustalono kto lub co ich porwało, nieznane są też motywy porwania, ani miejsce przetrzymywania zakładników… Czynności wyjaśniające trwają…”. W taki sposób grupa zaprasza, by sięgnąć po „[ level – 1 ]”. Płyta rozpoczyna się ponurym “Down To The…”.

Jest niepokojąco i klimatycznie, słychać czyjeś kroki… Chce się poznać historię uprowadzonych, chce się słuchać dalej. A dalej jest tylko lepiej. Panowie z Down to the Heaven w notce na Facebooku napisali o swojej muzyce samą prawdę. Muzyka zespołu jest ciężka i jednocześnie melodyjna, a przy tym bardzo nowoczesna. Niewątpliwie na pochwałę zasługuje wręcz wzorowa produkcja „[ level – 1 ]”. Album brzmi bardzo masywnie i zarazem przejrzyście. Instrumenty nie zagłuszają się wzajemnie, ciężkie gitary wsparte są potężnie brzmiącą perkusją i nienachalną, ale wyraźnie zaznaczoną elektroniką.

O każdym utworze tej niezwykle dojrzałej płyty można napisać sporo.

W drugim na płycie „Catharsis” dostajemy popis możliwości wokalnych Marcina Pawlika. Potrafi niesamowicie wydrzeć ryja, tylko po to, by za chwilę zaśpiewać czystym głosem, który ponownie wpada w brutalny growl. Swoboda, z jaką wokalista operuje swoim głosem jest godna podziwu. Zatrzymam się dłużej przy “Unbroken”. Czwarty na płycie utwór zaskakuje ogromnym zróżnicowaniem. Czego tu nie ma! Początkowo niesamowicie brutalny i jednocześnie chwytliwy, nagle załamuje się i zwalnia. Tu widać, że zespół nie zamyka swojej muzyki w jednej szufladce. Djentowy “walec” jest tłem dla chóru, który mi kojarzy się z gardłowym śpiewem khoomei tybetańskich mnichów. Chyba trafnie, bo zespół wplata w „Unbroken” inne orientalne motywy takie, jak… aaa tam, posłuchajcie sami! Wszystko podane w odpowiednich proporcjach, nie ma wątpliwości, że to nadal metalcore’owa płyta. Rewelacja!

Chwilę wytchnienia przed dalszym bombardowaniem dostajemy w instrumentalnym “No Vision”. Piękna fortepianowa melodia na tle połamanego rytmu perkusji, ustępuje miejsca lirycznej solówce. To najbardziej nostalgiczny utwór na płycie.

„[ level – 1 ]” kończy niezwykle motoryczny „We Are” z rwanym, bardzo chwytliwym riffem. Zresztą, chwytliwość to główna zaleta płyty. Słuchając tej płyty nie da się usiedzieć spokojnie w fotelu, nóżka sama zaczyna skakać i od razu chce się iść na koncert.

Jakieś wady na „[ level – 1 ]”?

W zasadzie tylko jedna: płyta kończy się zbyt szybko. Te 35 minut umyka w okamgnieniu i pozostawia słuchacza z poczuciem ogromnego niedosytu. Panowie, za to macie u mnie ogromnego minusa!

Co tu dużo pisać, zespół napisał o sobie szczerą prawdę. Muzyka na „[ level – 1 ]” jest nowoczesna, aranżacje są złożone, a całość- niezwykle dojrzała i zróżnicowana. I, jak zaznaczyłem wcześniej, cholernie chwytliwa. Takiego materiału na debiucie życzę każdemu zespołowi.

Down to the Heaven: Level-1, 2018
Down to the Heaven: Level-1, 2018

Tracklista:

01. Down To The…
02. Catharsis
03. Lost In Memories
04. Unbroken
05. No Vision
06. Kingdom Of Delusion
07. Tyrant’s Fall
08. We Are

Podobne artykuły

Recenzja: Anvil – Pounding the Pavement

Szymon Grzybowski

Wysokie „c”- recenzja Overkill „The Wings of War”

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Soilwork – Verkligheten

Bartłomiej Pasiak

7 komentarzy

Tomasz Koza 30 września 2018 at 13:34
0

Visitor Rating: 8/10

Odpowiedz
ololo 30 września 2018 at 19:54
0

Niesamowity klimat i muzyka… Jak nie przepadam za “nowoczesnym” metalem – tak ten album roz….pca na kawałki… Polecam… !!!

Odpowiedz
Asia 1 października 2018 at 09:03
0

Super Serdecznie Polecam

Odpowiedz
Anonim 1 października 2018 at 17:23
0

Visitor Rating: 10/10

Odpowiedz
Anonim 12 października 2018 at 09:14
0

Visitor Rating: 9/10

Odpowiedz
neron 12 marca 2019 at 12:08
0

swietny album.Panowie naprawde dali duzo a mam nadzieje ze dadza jeszcze wiecej radosci z nastepnych takich wlasnie albumow.slucha sie tego z czysta przyjemnoscia.mam nadzieje ze niedlugo uslyszy o Was caly swiat.

Odpowiedz
Anonim 20 maja 2019 at 20:53
0

Visitor Rating: 3.5/10

Odpowiedz

Zostaw komentarz