Image default
INNE

Steffen Kummerer: “Większość fanów zdaje się nie zawracać sobie głowy słowami”

Alex Haber z Heavy New York przeprowadził niedawno wywiad ze Steffenem Kummererem, frontmanem Obscury. Rozmowa miała miejsce 26 września przed koncertem grupy w Knitting Factory na Brooklynie i dotyczyła m.in ostatniego wydawnictwa grupy – “Diluvium”.

Muzyk podsumował prace nad “Diluvium” następująco:

“Diluvium” zajęło nam trzy miesiące w studio, w którym zawsze pracujemy. Konkretniej w niemieckim Woodshed Studios w Landshut. Całokształt prac poszedł tym razem wyjątkowo gładko. Z jedną tylko zmianą. Zdecydowaliśmy się na nagranie partii perkusyjnych na zewnątrz, poza jakimkolwiek studiem. To wymusiło na nas dodatkowe koszta związane z optymalizacją akustyki. Ostatecznie brzmienie perkusji wyszło bardziej naturalne, niż posądzałbyś o to zespół grający techniczny death metal. Nie skupiamy się też przesadnie na postprodukcji. Na płycie możesz usłyszeć po prostu czterech muzyków. I to jest coś, co uwielbiam w nagraniach z lat 70-tych czy 80-tych. A co chcieliśmy osiągnąć na „Diluvium”.

Trzymanie się konceptu wytyczonego przed paroma laty czy kreowanie oddzielnego doświadczenia na każdej z płyt?

W zasadzie obie postawy są prawdziwe. Jako że wyznaczyliśmy sobie konkretną ścieżkę, musieliśmy się jej trzymać. Musieliśmy pisać coś, co będzie odpowiednie dla niej. Aczkolwiek było w tym odpowiednio wiele swobody, aby zmieniać coś z albumu na album. Dla przykładu „Akróasis” opierało się na bardziej progresywnym kierunku. Mam na myśli wszystkie aranżacje, próby zbudowania ściany dźwięku. Gitary, pogłosy, cała masa nachodzących na siebie warstw. Tymczasem „Diluvium” miał być ostateczną apokalipsą. Z tym pomysłem zaczęliśmy kreowanie płyty. Chcieliśmy stworzyć bardziej bezpośrednie uderzenie. W tym aspekcie „Diluvium” miało bardziej klasyczną budowę. Dwie gitary, jedną po prawej, drugą po lewej stronie. Nadal wygrywające coś złożonego, ale bardziej konkretnego.

Lider odpowiedział ponadto na pytanie dotyczące swobody, z jaką fani powinni interpretować teksty Obscury:

Szczerze mówiąc większość fanów zdaje się nie zawracać sobie głowy słowami. „Dobra, mamy tu ten niebieski album z planetami na okładce”. Interpretują część, odnosząc to do muzyki, z czym nie mam problemu. Ale żeby odczytać całość musisz zagłębić się w warstwę liryczną. Zastanowić nad nią, odnieść do detali w oprawie graficznej i samej muzyce. Przeanalizować cały pakiet.

Ponadto padło pytanie na temat Thulcandry, pobocznego projektu wokalisty.

Thulcandra jest bardziej otwarta; mniej restrykcyjna. Robimy po prostu to, na co mamy ochotę. Nie mamy też skonkretyzowanych planów odnośnie wydawania albumów. Podczas gdy Obscura zdaje się być wielka machiną, Thulcandra jest polem pozostawionym swobodzie, nad którą pracujemy tak, jak chcemy w chwili wolnego czasu. Dwa różne światy.

“Diluvium” jest piątym albumem studyjnym w dorobku Obscury. Jego premiera miała miejsce 13 lipca tego roku. Zespół wyruszył w pierwszą, amerykańską odnogę trasy promującej nowe wydawnictwo 13 września. W lutym będzie mieć miejsce europejska część koncertów. Niestety Polscy fani będą musieli poczekać na kolejną okazję do spotkania z zespołem

Źródło: blabbermouth.net / Fot. Materiały promocyjne

Podobne artykuły

Avenged Sevenfold spotka się ze swoją wytwórnią w sądzie

Lena Knapik

Behemoth żartuje na koncercie Lamb of God

Agata Laszuk

Dlaczego słuchamy black metalu?

Tomasz Koza

Zostaw komentarz