Recenzja: Ektomorf – Fury


Wiele osób najbardziej lubi muzykę metalową za jej nieprzewidywalność, odchodzenie od pewnych schematów i klisz, regularne zaskakiwanie słuchaczy nowymi pomysłami i patentami. Największym dowodem na ciągłe poszukiwanie nowych środków jest ogromna różnorodność gatunkowa w worku o nazwie „metal”. Co jednak w sytuacji, gdy zespół wcale nie chce poszukiwać? Jeśli od razu wie, jaką muzykę chce tworzyć i wydaje kolejne płyty w tym samym stylu?

Czy należy go zganić za powtarzalność czy pochwalić za konsekwencję? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czy w danej konwencji zespół potrafi stworzyć coś wyjątkowego, czy może jest to kolejna porcja piosenek z jednej sztancy. I mam tu duży dylemat – jak potraktować najnowsze dzieło zespołu Ektomorf, czyli „Fury”? To wciąż żelazna konsekwencja czy może już zjadanie własnego ogona?

Ektomorf to prawdopodobnie największa gwiazda węgierskiego metalu.

Zespół gra nieprzerwanie od 1994 roku. Jedynym oryginalnym członkiem, a także niekwestionowanym liderem jest wokalista i gitarzysta Zoltan Farkas. Przez blisko ćwierć wieku działalności przez zespół przewinęło się kilkunastu muzyków. Ostatnia dość radykalna zmiana miała miejsce w 2017 roku, kiedy to wspomniany wcześniej lider… wymienił cały skład kapeli. W żaden jednak sposób nie wpłynęło to na oblicze muzyczne, bo Ektomorf wciąż gra swój groove/thrash metal – dokładnie taki sam jak 10, 15 czy 20 lat temu.

„Fury” to 12. album w dorobku Ektomorf.

Znalazło się na nim dziesięć nowych kompozycji, które z pewnością powinny przypaść do gustu wszystkim fanom pierwszych płyt Soulfly czy niektórych płyt Sepultury. Jest więc dość ciężko, szybko, ale jednocześnie riffy bujają i mają bardzo ciekawą dynamikę.

Płytę zaczyna „The Prophet of Doom”, które od razu udowadnia, że na tym albumie nie będzie kompromisów, ani momentów na złapanie oddechu. Gaz wciśnięty do dechy na samym początku, pozostanie w takiej pozycji do samego końca. Uczucie to podtrzymuje drugi numer na krążku, czyli „AK 47”, gdzie dynamika i agresja kojarzą mi się z pierwszymi płytami Slipknota.

Utwory na „Fury” nie należą do wirtuozerskich.

W większości opierają się raczej na rytmie i ciężkości niż na popisach sprawności palców. Nie uświadczymy na nich też solówek w klasycznym tego słowa rozumieniu. Wcale nie oznacza to jednak, że płyta nie jest przebojowa. Weźmy chociażby tytułowy utwór, który napędza motoryczny riff i skandowany tekst. Obstawiam, że na koncercie, przy wsparciu fanów, utwór zabrzmi wprost rewelacyjnie. Choć trudno nie oprzeć się wrażeniu, że inspiracja „Roots Bloody Roots” wspomnianej już Sepultury jest aż nazbyt wyraźna. Podobnie z „Blood for Blood”, które także oparte jest na szarpanym riffie i wykrzykiwanym wściekle tekście.

Ogólnie ma się wrażenie, że każdy z utworów na płycie gdzieś już się słyszało.

Z jednej strony to jego duża zaleta – album wchodzi od pierwszego przesłuchania, a głowa sama zaczyna lekko podrygiwać. Z drugiej strony jest to muzyka mocno wtórna i powtarzalna. W związku z tym niewątpliwą zaletą jest długość albumu, bo ten trwa niewiele ponad pół godziny. Na tyle długo, żeby zdążyć odreagować stresy dnia codziennego, ale jednocześnie – na tyle krótko, żeby się tą muzyką nie znudzić i nie zmęczyć.

Fanów Ektomorf nie trzeba przekonywać do tego wydawnictwa, bo z pewnością dostali dokładnie to, czego oczekiwali. Pozostałym trzeba powiedzieć wprost – „Fury” to porcja solidnego łojenia i niewiele ponad to. Czy to wystarczy, aby pozytywnie ocenić ten album i czerpać z niego? Dla mnie to trochę za mało.

Okładka albumu Fury zespołu Ektomorf

Tracklista “Fury”:

  1. The Prophet of Doom
  2. AK 47
  3. Fury
  4. Bullet in Your Head
  5. Faith and Strength
  6. Infernal Warfare
  7. Tears of Christ
  8. Blood for Blood
  9. If You’re Willing To Die
  10. Skin Them Alive

KOMENTARZE

  • Tak
    4 kwietnia 2018 | 18:05
    Link

    Lepiej odgrzewac te same kotlety niz pojsc na dno jak na przyklad MH

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *