Strona główna » Recenzja: Materia – Case Of Noise
RECENZJE

Recenzja: Materia – Case Of Noise

Niezwykle miło jest się przyglądać rozwojowi Materii. Zespół ze Szczecinka, założony w 2007 roku przez braci Michała (a.k.a. Mihu) i Tadeusza (a.k.a. Tede, TD) Piesiaków oraz Jakuba “Marcia” Marciniaka szlifował swoje umiejętności, proponując słuchaczom coraz to różne materiały. Było demo “Vandals” w 2009 roku, później do składu dołączył drugi gitarzysta – Adrian “Adi” Dubiński, a dwa lata później Materia prezentowała EP “Holidays On The Angels Island”. I choć nigdy nie było o nich przesadnie głośno – chyba nadszedł czas na zmiany. Materia po dwóch latach prezentuje bowiem debiutancki, pełnowymiarowy album, zatytułowany “Case Of Noise”, który może namieszać w polskim środowisku metalowym.

Trzeba przyznać, że kwartet ze Szczecinka nieźle sobie to wykombinował. Trzy kwadranse metalowej (lub jeśli wolicie metalcore’owej) muzyki podzielone na dwanaście utworów. Ściślej – sześć kompozycji wybranych z demo i EP w nowych, bardziej dojrzałych aranżacjach oraz sześć utworów premierowych. Taka retrospekcja pozwala na zaobserwowanie zmian w umiejętnościach muzycznych oraz wokalnych zespołu. “Give Me Some Free” oraz “Vandals” z demo “Vandals” siłą rzeczy brzmią dużo bardziej klarownie niż ich pierwowzory z 2009 roku. Bardziej melodyjny, przebojowy “Give Me Some Free” idealnie nadaje się na singiel – zawiera się w nim esencja gryMaterii – są melodie, growl, scream, czyste wokale, breakdowny i przebojowe riffy. “Vandals” natomiast to bardziej surowe, ciężkie granie. Podobnie rzecz ma się w przypadku nagranych na nowo kompozycji z EP “Holidays On The Angels Island”. Ta zaś znalazła się na “Case Of Noise” niemal w całości (brakuje jedynie utworu “Pretty”).

Nowe utwory nawiązują do znanego stylu Materii, wprowadzają jednak parę świeżych elementów. Wciąż jest melodyjnie (“B-17”) i ciężko (“Case Of Noise”), nie mniej – zespół postanowił trochę poeksperymentować, flirtując z elementami progresji (połamane riffy i zmiany tempa w “System Falls” czy brzmiący jak Meshuggah, trwający nieco ponad minutę “Chaos” – którego tytuł idealnie współgra z zawartością muzyczną). Bezkompromisowo choć wciąż metalcore’owo jest także w “12Pills” (melodie i srogie breakdowny). Nowinką jest instrumentalny “Stuszki”, w którym kwartet popisuje się swoimi technicznymi umiejętnościami. Nie jestem zwolennikiem tego typu kompozycji, ale muszę przyznać, że Materii taki przerywnik wyszedł na dobre.

Przede wszystkim należy zespołowi pogratulować pomysłu samodzielnego wydania krążka – to ważne, że zespół nie chce istnieć tylko na płaszczyźnie internetowej. Można byłoby przyczepić się co prawda do brzmienia “Case Of Noise”, które jest jakby przytłumione i mało klarowne, nie mniej – to debiutancki, pełnowymiarowy krążek więc takie niuanse można wybaczyć. Miło się słucha nowego materiału Materii, a to w dzisiejszych czasach ważna sprawa. Ciekaw jestem, jak kwartet wypada ze swoim materiałem na żywo, będzie jednak okazja aby się o tym przekonać w trakcie wiosennych gigów zespołu – zarówno na samodzielnej trasie Materii, jak i na wspólnej objazdówce z krakowskimi death metalowcami z Drown My Day. Polecam!

case-of-noise-b-iext38583859

Track lista:

01. Case Of Noise
02. System Falls
03. Give Me Some Free
04. Chaos
05. Already Dead
06. Shayba
07. B-17
08. Angels Song
09. My Sin
10. Vandals
11. Stuszki
12. 12Pills

 

 

 

 

 

Autor: Tomasz Kulig

Data publikacji: 2013

 

 

 

Podobne artykuły

Recenzja: DragonForce – “Extreme Power Metal”, czyli Vittu perkele saatana, to jest dobre!

Lena Knapik

Recenzja: Phil Campbell and the Bastard Sons – The Age of Absurdity

Szymon Grzybowski

Recenzja: Archspire – Relentless Mutation

Redakcja

Na jedno kopyto – recenzja „The Great War” Sabaton

Bartłomiej Pasiak

Kolejna modlitwa – recenzja Metal Church „Damned If You Do”

Bartłomiej Pasiak

Recenzja: Killswitch Engage – Disarm the Descent

Tomasz Koza

Zostaw komentarz