Strona główna » Recenzja: Rob Zombie – Venomous Rat Regeneration Vendor
RECENZJE

Recenzja: Rob Zombie – Venomous Rat Regeneration Vendor

Rob Zombie wrócił w wielkim stylu. Po trzech latach od premiery “Hellbilly Deluxe 2” przyszedł czas na “Venomous Rat Regeneration Vendor” – piąty studyjny krążek Roberta Wolfganga Zombie. Mimo zaangażowania pana Zombie w powstawanie filmu “The Lords Of Salem” – płyta nie jest żadnym odrzutem ani półproduktem. Dostajemy niemal czterdzieści minut solidnego grania, które ukochaliśmy od pierwszego krążka formacji z 1998 roku.

Ciężko opisywać każdy utwór z kolei lub skupiać się na plusach czy minusach “Venomous Rat Regeneration Vendor”. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Cała płyta trzyma niezwykle równy, a co ważniejsze – bardzo dobry poziom. Od pierwszych dźwięków hipnotycznego “Teenage Nosferatu Pussy”, aż po ostatnie takty “Trade In Your Guns For A Coffin” Zombie proponuje solidną porcję hard/heavy industrialowego naparzania, które naprawdę uzależnia! Czy to rock ‘n’ rollowe “Dead City And The New Gods Of Supertown” lub “Rock And Roll (In A Black Hole)”, elektro-rockowy “Revelation Revolution”, mansonowy (z czasów “The Golden Age Of Grotesque”) czy też przebojowy “Behold, The Pretty Filthy Creatures” – w każdym wypadku ciężko pozbyć się uśmiechu z twarzy. Teksty rodem z groteskowych horrorów klasy B, wyśmienite grafiki w książeczce, które idealnie współgrają z liryczną warstwą nowej płyty Rob Zombie i naprawdę doskonałe brzmienie. Na dobrą sprawę, na “Venomous Rat Regeneration Vendor” nie ma słabego utworu! Czy moglibyśmy chcieć czegoś więcej?

Co prawda, ktoś może przyczepić się do tego, że niemal wszystkie utwory są zbudowane według znanego schematu – ale po co?! Skoro ktoś wypracował sobie złoty środek na zainteresowanie słuchacza przez czterdzieści minut, to dlaczego miałby to zmieniać?

Jeśli nie słuchaliście Rob Zombie do tej pory – koniecznie sięgnijcie po najnowszy album formacji. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie i z miłą chęcią powrócicie do wcześniejszych dokonań tego niezwykle płodnego, choć szalonego artysty – muzyka, pisarza i reżysera. Jeśli zaś znacie twórczość R.Z. od podszewki – możecie być pewni, że rzeczony nie zmienił stylu i wciąż trzyma bardzo wysoki poziom. Ja katuję ten krążek od dłuższego czasu i nie zamierzam przestać. Wam grozi to samo – jeśli tylko sięgniecie po “Venomous Rat Regeneration Vendor”. Polecam!

71gimov0cgl

Track lista:

01. Teenage Nosferatu Pussy
02. Dead City Radio And The New Gods Of Supertown
03. Revelation Revolution
04. Theme For The Rat Vendor
05. Gong Gang Gong De Do Gong De Laga Raga
06. Rock And Roll (In A Black Hole)
07. Behold, The Pretty Filthy Creatures!
08. White Trash Freaks
09. We’re An American Band (cover Grand Funk Railroad)
10. Lucifer Rising
11. The Girl Who Loved The Monsters
12. Trade In Your Guns For A Coffin

 

Autor: Tomasz Kulig

Rok publikacji: 2013

Podobne artykuły

Recenzja: Katatonia – The Fall of Hearts

Michał Bentyn

Recenzja: Thy Disease – Costumes Of Technocracy

Tomasz Koza

Krótko, ale powoli – recenzja „House of Doom” zespołu Candlemass

Redakcja

Recenzja: Behemoth – The Satanist

Redakcja

Recenzja: Devildriver – Trust No One

Tomasz Koza

Recenzja: Hypocrisy – End Of Disclosure

Tomasz Koza

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!