RECENZJE

Recenzja: Serpentia – The Day In The Year Of Candles

Pochodzą z Krakowa, jednak od 2007 roku przebywali na terenie Wysp Brytyjskich i tam tworzyli. Niedawno, nie bez powodu, wrócili do rodzinnego miasta. Dorobili się trzech pełnowymiarowych albumów i przypuszczalnie nie zamierzają na tym zaprzestać. Przed Państwem – Serpentia! Po przesłuchaniu “The Day In The Year Of Candles” zrobiło mi się głupio. Jakim cudem nie wpadłem na ten zespół wcześniej? Jak mogłem pominąć tak dobrze rokujący, ambitny i techniczny do bólu, melodeathowy materiał? Czas nadrobić zaległości. Tymczasem – na witryny sklepowe trafił niedawno, trzeci pełnowymiarowy krążek od Serpentia, zatytułowany „The Day In The Year Of Candles”, który zapewne położy Was na łopatki!

Czego spodziewać się po najnowszym albumie Serpentii? Dziesięciu wspaniałych kompozycji, utrzymanych w stylistyce technicznego, melodyjnego death metalu, którego nie powstydziłby się Pain Of Salvation. Ponadto, jest to album koncepcyjny – wszystkie utwory dotyczą jednej historii: walki aniołów o dominację w niebie i obronę przed Lucyferem i jego oddziałami. Większych szczegółów tematycznych zdradzać nie będę – zachęcam do sięgnięcia po płytę i zapoznania się z dołączoną we wkładce introdukcją, wprowadzającą w historię, a także dokładnego przestudiowania zamieszczonych tekstów, które – jeden po drugim opowiadają tę niezwykłą historię. Tyle o stronie lirycznej. Czas na to, co dla wielu najważniejsze – ucztę muzyczną. Wiele ciekawego dzieje się na “The Day In The Year Of Candles”. Od klimatycznego i patetycznego intro, zatytułowanego “Archangel”, poprzez potężne i bezkompromisowe numery, doprawione nutką melodii (“On The Wings Of Destiny” czy “Proclamation Of Tragedy”), szybkie, choć momentami zwalniające strzały (“Hole In The Soul”), posiadające ducha deathcore’u walce (“Exile”, “Death Is My Only Friend”), death metalowe ballady (“Pain No More”) po niemal progresywne kawałki z melorecytacją (“For “The All” Reasons”). Kończący album “Psalm Bezskrzydły” jest jedynym utworem z polskim tekstem. Pojawiają się w nim epickie chóry i klawisze, które dodają mistycznego charakteru tej kompozycji. Warto również dodać, że w tym utworze swój gościnny występ miał znany polski aktor Krzysztof Globisz. Wieńczący ten numer płacz powoduje niepokój i zmusza do zastanowienia: co będzie dalej? Ciężko podać jeden czy dwa numery, które wyróżniają się na tle całego materiału. Album brzmi bardzo spójnie i przejrzyście – najlepsze wrażenie robi słuchany od początku do końca, w całości. Ze względu na mój metalcore’owy / deathcore’owy fanatyzm zwrócę jednak uwagę na wymienione wcześniej utwory, tętniące core’ową energią.

Czuwający nad powstawaniem tego materiału producent – Jarosław Baran, wywiązał się ze swoich obowiązków znakomicie. Całość brzmi niezwykle świeżo i nowocześnie. Koncept graficzny również zasługuje na ukłon w stronę autora – Michała Karcza. Idealnie współgra on z warstwą muzyczno-liryczną “The Day In The Year Of Candles”. Panowie z Serpentia wykonali kawał świetnej roboty i stworzyli niezwykle dobre dzieło, do którego zwyczajnie ciężko się przyczepić, choćbyśmy bardzo chcieli. Mnie przekonali. A Was?

serpentia-day-in-the-year-of-candles-duzeTrack lista:

01. Archangel
02. On The Wings Of Destiny
03. Proclamation Of Tragedy
04. Hole In The Soul
05. Pain No More
06. Exile
07. Death Is My Only Friend
08. Thorns From Savior’s Crown
09. For “The All” Reasons
10. Psalm Bezskrzydły/The Wingless Psalm

 

 

 

Autor: Igor Prusakowski

Rok publikacji: 2011

  • Ocena autora:
4
Sending
User Review
1 (1 vote)

Podobne artykuły

Death metalowy VW Passat – recenzja Bloodbath „The Arrow of Satan is Drawn”

Szymon Grzybowski

Recenzja: Kingdom – Sepulchral Psalms from the Abyss of Torment

Michał Bentyn

Wściekli, ale piękni. Recenzja Halestorm – „Vicious”

Tomasz Chochowski

Zostaw komentarz