Recenzja: Trivium – The Sin and the Sentence

Trivium – zespół okrzyknięty kiedyś największą nadzieją amerykańskiego metalu, któremu wróżono karierę na miarę Metalliki – to grupa, której nie trzeba dziś nikomu specjalnie przedstawiać.

Muzykom wprawdzie daleko jest do statusu legendarnych kolegów ale i tak wypracowali już sobie całkiem solidną pozycję na rynku światowego ciężkiego grania. Po bogatej w sukcesy i dobrą prasę pierwszej dekadzie XXI wieku, druga rozpoczęła się dla nich z mniejszym przytupem. Ostatni album formacji, wydany w 2015 roku „Silence in the Snow”, nie przypadł specjalnie do gustu fanom, teraz więc czas na małą rehabilitację. Czy targany kolejną zmianą na stanowisku perkusisty band zaskoczył czymś swoich słuchaczy? Raczej nie. Czy nagrał dobrą, godną polecenia płytę? Zdecydowanie tak!


Bądź jak Twoi znajomi, bądź na bieżąco.


Właśnie bębny są tym, co pierwsze rzuciło mi się w oczy (uszy) od razu po odpaleniu krążka – partie Alexa Benta są znakomite i brzmią przednio.

Dobrze wiemy, jakie problemy od czasu odejścia Travisa Smitha w 2009 roku ma Trivium ze znalezieniem stałego perkusisty, dlatego mam nadzieję, że obecny zagrzeje miejsce w składzie na dłużej. Druga rzecz, chyba najistotniejsza, która zwróciła moją uwagę, to kompozycje – najzwyczajniej w świecie lepsze niż na dwóch poprzednich płytach. Trivium znów udało się bardzo dobrze zrobić to, co stanowiło o sile „Ascendacy”, „Shoguna” czy „In Waves”, czyli w naprawdę umiejętny sposób połączyć ciężar i agresywne granie, z melodiami i przebojowymi refrenami. Powróciły niskie growle, mniej tu też inspiracji klasyczną szkołą heavy metalową jak na „Silence in the Snow”, a więcej soczystego łojenia. Weźmy chociażby numer tytułowy, czyli całe Trivium w pigułce. Potężne bębny, mieszanka szybkiego i wolniejszego tempa, świetny refren i bardzo dobrze wyważone proporcje między krzykiem, a czystym śpiewem. Niby nic nowego, a jednak brzmi to jakoś lepiej niż ostatnio.

Muzycy od początku nie dają nam chwili wytchnienia, bo już w drugim kawałku, “Beyond Oblivion”, ponownie atakują wściekłą partią bębnów i ostrym skandowaniem.

Chwila wytchnienia przychodzi dopiero wraz z łagodniejszym refrenem, po którym jednak znowu następuje głośna kanonada. Wszystko to ma w sobie moc i słychać, że panowie generalnie nie żartują – nie wiem jak wy, ale ja tęskniłem za takim obliczem zespołu. Warto wyróżnić jeszcze przebojowy, singlowy „The Heart from your Hate”, rozbujany, momentami nieco „slipknotowy” „The Wretchedness Inside” czy mój ulubiony „Betrayer” – kolejny przykład znakomitego „triviumowego” hitu. „Endless Night” z kolei, to powrót do metalcore’owych początków spod znaku „Dying in your Arms”, a umieszczony pod koniec, ponad siedmiominutowy „The Revanchist”, nawiązuje do dłuższych form i bardziej złożonych numerów z czasów „Shoguna”. Nowy album Trivium ulepiony jest więc ze znanych nam elementów, które na przestrzeni lat nie raz słyszeliśmy już na poprzednich płytach grupy, jednak wszystko tutaj naprawdę solidnie trzyma się kupy. I co ciekawe, pomimo długiego czasu trwania i średnio urozmaiconego materiału, nie nuży – co też świadczy o wysokiej jakości tych piosenek.

„The Sin and the Sentence” to krążek, który nie przynosi żadnej rewolucji i który raczej nie dostarczy fanom wielu nowatorskich dźwięków i patentów, może jednak zaskakiwać… tym jaki jest dobry.

Trzyma równy, wysoki poziom, a single i utwory najbardziej „hitowe” nie odstają jakościowo od reszty kawałków (czego nie można było powiedzieć raczej o poprzednim albumie). Powrót do ostrzejszego śpiewu oraz mocniejszego grania i ożenienie tego z kilkoma świetnymi melodiami, wyszły zespołowi na dobre. Pochwalić jeszcze raz należy też nowego bębniarza oraz generalnie całą produkcję – to być może nawet najlepiej brzmiąca płyta Trivium w historii.

Ekipa Matta Heafy’ego powróciła na właściwe tory i znów pędzi niczym rozpędzony pociąg towarowy. W marcu przystanek Warszawa i koncert na stacji Progresja. All aboard!

Trivium – The Sin And The Sentence album

Tracklista:

01. The Sin And The Sentence
02. Beyond Oblivion
03. Other Worlds
04. The Heart From Your Hate
05. Betrayer
06. The Wretchedness Inside
07. Endless Night
08. Sever The Hand
09. Beauty In The Sorrow
10. The Revanchist
11. Thrown Into The Fire

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *