Strona główna » Relacja: Death Angel w Polsce (Sonic Retribution Tour 2011), Warszawa – 01.04.2011
RELACJE

Relacja: Death Angel w Polsce (Sonic Retribution Tour 2011), Warszawa – 01.04.2011

Do Progresji dotarliśmy jakoś przed 18:00 (otwarcie miało być punkt 18:00) i ku naszemu zdumieniu nie uświadczyliśmy zbyt dużych tłumów… przed wejściem kręciło się raptem około 10 osób. O 18:00 niewiele się pod tym względem zmieniło, ale przynajmniej dzięki temu wejście przebiegało bez żadnych problemów.

Koncert miał się rozpocząć o godzinie 19:00 i muszę przyznać, że nie było jakichś większych opóźnień (czym byłam bardzo pozytywnie zaskoczona). Na sali nadal nie było za wielu fanów, ludzie kręcili się to tu to tam, część siedziała na ławeczkach pod ścianami… jednak było widać, że początkowe zespoły niezbyt ich interesują – a to błąd! Jako pierwszy na scenę wyszedł włoski zespół Adimiron. Niestety chyba przez jeszcze niezbyt wielką popularność pod samą scenę podeszło naprawdę niewiele osób, jednak od razu można było zobaczyć skaczące głowy. I nic dziwnego, grupa stanęła na wysokości zadania i przez cały 30-minutowy set dała z siebie wszystko. Warto było posłuchać tej młodej grupy, więc ten kto ich przegapił niech żałuje.

Po krótkiej przerwie pojawiła się kolejna grupa – Resistance. W między czasie zaczęło do klubu napływać coraz więcej ludzi, a więc i pod sceną zaczęło się robić trochę bardziej tłoczno, chociaż “tłoczno” to nadal za duże słowo w tym przypadku. Belgowie zagrali znacznie ostrzej od Adimiron, chociaż wcale nie znaczy, że lepiej. Szybkie i brutalne gitary i wokal mogło porwać część osób… jednak czegoś tam brakowało. Dodatkowo na ich niekorzyść wpływał najprawdopodobniej trochę zły dobór głośności poszczególnych mikrofonów, co sprawiało, że wokalista był trochę zagłuszany i nawet jak mówił między poszczególnymi utworami ciężko było wyłapać treść wypowiedzi. Jedno co zrozumieli chyba wszyscy, to to, że wokalista niezwykle mocno chciał rozkręcić publiczność i zgromadzić wszystkich pod sceną, co jednak mu nie do końca wyszło.

Po około półgodzinnym występie Resistance oczekiwaliśmy kolejnego zespołu wymienionego na plakacie, czyli Roots Of Death. I tutaj małe zaskoczenie – zamiast nich na scenę od razu wyszli Suicidal Angels. No i dopiero zaczął się prawdziwie mocny koncert. Widać było, że ludzie przyszli jedynie dla Greków oraz Death Angel, natomiast support traktują jako ciekawostkę, którą można poznać przy okazji siedząc przy kuflu piwa. Suicidal Angels nie zawiodło swoich fanów i dało naprawdę mocny thrashowy gig. Nick Melissourgos niejednokrotnie nawoływał do pogo, co publiczność bardzo chętnie podłapywała. Jak przystało na gwiazdę większego formatu set “aniołków” był już znacznie dłuższy od poprzednich zespołów i w pełni usatysfakcjonował fanów (przynajmniej takie się odnosiło wrażenie).

I nadszedł czas na gwiazdę wieczoru! Death Angel wyszli przed godziną 21:00 i dali po prostu genialny dwugodzinny koncert. To dopiero była energia! Czegoś takiego nie da się opisać słowami, a ten kto tam był na pewno długo nie zapomni tego występu. Utwory Death Angel przyciągnęły pod scenę chyba wszystkich, którzy znajdowali się w klubie. A trzeba przyznać, że był to przekrój przez kilka pokoleń – od pierwszych klas gimnazjalnych (albo nawet trochę bardziej wyrośniętej podstawówki) do ludzi dobrze po pięćdziesiątce. Nic dziwnego, thrash w tak niezwykłym wykonaniu zachwyca i porywa wszystkich i to porywa dosłownie, bo pod sceną przez prawie cały koncert panował jeden wielki kocioł w którym uczestniczyli i młodsi i starsi świetnie się przy tym bawiąc. Death Angel ułożyli naprawdę powalający set – nie zabrakło w nim zarówno starych dobrze znanych i oczekiwanych kawałków (jak choćby “Thrashers” czy “Bored”) jak i utworów z najnowszej płyty “Relentless Retribution”. Na koniec muzycy zaprosili wszystkie wcześniejsze zespoły (oprócz Resistance, który musiał się wcześniej zwinąć) i wspólnie wykonali kawałek “Kill as One”. Oczywiście tak naprawdę do końca było jeszcze daleko, bo fani nie pozwolili Death Angel tak po prostu zejść ze sceny. Dopiero po kilku bisach zespół już na dobre pożegnał się z publicznością, chociaż ta nadal nie była tym faktem zachwycona.

Jedno trzeba powiedzieć – po prostu zniszczenie! Miejmy nadzieję, że Death Angel niedługo znowu zawita do Polski, bo po takim występie mogą liczyć na tłumy na koncertach!

Setlista:

01. I Chose The Sky
02. Evil Priest
03. Buried Alive
04. Mistress Of Pain
05. Claws In So Deep
06. Seemingly Endless Time
07. This Hate
08. Relentless Revolution
09. Truce
10. Purgatory
11. Veil Of Deception
12. Opponents at Sides
13. Bored
14. Thrashers
15. Kill as One

Bisy:

16. Lord of Hate
17. River of Rapture
18. The Ultra-Violence
19. Thrown to the Wolves

Warszawa, 01.04.2011

tekst: Agnieszka Typiak

zdjęcia: Rafał Typiak

Podobne artykuły

Relacja: Slayer, Lamb of God, Anthrax, Obituary – Łódź, 27.11.2018

Szymon Grzybowski

Relacja: Caliban, Suicide Silence, Any Given Day, To The Rats And Wolves – Wrocław 11.12.2016

Albert Markowicz

Relacja: Prog in Park. Opeth, Riverside, Sólstafir, Blindead, Lion Shepherd – Warszawa, 20.08.2017

Albert Markowicz

Ten zespół nie powszednieje! Metallica, Warszawa 21.08.2019 – relacja

Szymon Grzybowski

Relacja: Doro w Polsce, Warszawa – 04.10.2011

Tomasz Koza

Relacja: Satyricon, Suicidal Angels, Fight The Fight – Warszawa, 15.10.2017

Albert Markowicz

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!