Zespół Lamb of God
Strona główna » Relacja: Lamb Of God W Polsce, Warszawa – 25.05.2010
RELACJE

Relacja: Lamb Of God W Polsce, Warszawa – 25.05.2010

Polska metalowa publika wygłodniała jest koncertów pierwszoligowych gwiazd sceny, to wiadomo nie od dziś. Dlatego na występ Amerykanów z Lamb of God czekało wiele wiary. Wiadomości na portalach i serwisach prześcigały się w odliczaniu do magicznej daty 25.05.2010, kiedy to w warszawskiej “Progresji” miało się odbyć show wyżej wymienionej kapeli. Ludzie oczekiwali potu, krwi i łez a dostali o wiele, wiele więcej.

Po długiej podróży pociągiem ze Śląska, później autobusem spod dworca na Bemowo, gdzie zabunkrowany jest klub “Progresja” (niezbyt sprzyjająca lokalizacja) duet redaktorski metalnews.pl w składzie Tomasz Koza i Grzegorz Żurek przybył akurat na czas gdy otwarto bramki klubu. Pod “Progresją” trwał niemal sielankowy piknik fanów, którzy oczekiwali na występ swojego ulubionego zespołu. Sprzyjająca pogoda sprawiła, że metalowcy nie pchali się pod barierki podczas rozgrzewającego publikę łódzkiego Toxic Bonkers i woleli sączyć chmielne trunki w parku pod klubem. A był to błąd. Support, mimo iż w mojej opinii dobrany nie do końca trafnie, stylistycznie mający się do Lamb of God jak pięść do nosa, spełnił swoją rolę i rozgrzał publiczność może i nie do czerwoności ale odpowiednio by przyjęcie głównej gwiazdy było wystarczająco energetyczne. Czterdziestominutowy występ Toxic Bonkers wypełniony był konferansjerką pełną dystansu do samego siebie i wysokooktanowego metalu. Łodzianie zagrali przekrojowy set z każdego okresu swej działalności, tego bardziej crustowego jak i skręcającego bardziej w metalowe rejony. Na początku z publiki dało się jeszcze słyszeć podczas ich show deprymujące wzywanie gwiazdy wieczoru (lamp of got!), jednak na koniec pożegnała ich burza oklasków. Support zatem więcej niż poprawnie. Jedynym minusem było dla mnie nagłośnienie – małżowiny uszne zaatakowała mi ściana dźwięku, mało klarowna, skonsolidowana w jeden łomot. No ale cóż, urok koncertów.

Po relatywnie krótkim oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru, zaraz po godzinie 21:00 światła zgasły a do uszu publiki doszły dźwięki intra w postaci “The Passing”. To co zaczęło dziać się pod sceną zakrawało na trzecią wojnę światową. Istny amok i szał zapanował na całej długości i szerokości “Progresji”, a atmosfera zagęściła się jeszcze bardziej gdy na scenę wskoczyli muzycy Lamb of God i zaczęło się “In Your Words”. Koncert zamienił się w radość z obcowania na żywo z pierwszoligowym metalem a zarazem w walkę o przeżycie (osobiście pozdrawiam pana w sweterku, który stał za mną i z nieznanych mi przyczyn rozpiął mi pasek). Co chwilę każda kolejna część mojego ciała obijała barierki, które o mało nie wycisnęły mi trzewi na wierzch. Mayhem! Już po trzecim utworze “Set to Fail” Randy nie mógł się nadziwić przyjęciem, które oczekiwało Lamb of God od polskiej publiki. Paradował z naszą flagą, którą zawiesił na perkusji i co chwilę upewniał nas, że jesteśmy najbardziej dziką publicznością podczas ich trwającej trasy koncertowej. Wokalista pokusił się nawet o poprawne wymówienie nazwy naszej stolicy gdy wypytywał “What’s up Warszawa?” co jeszcze bardziej podkręcało i tak już rozszalałą wiarę. Po “Walk With Me in Hell” wiele osób zbierało zęby z parkietu a ja rozcierałem kolejne prędko pojawiające się guzy. W swym racjonalnym realizmie naczelny martwił się, iż zapewne nie usłyszy “Now You’ve Got Something to Die for”, więc jakie było jego zdziwienie i radość gdy nagle Randy zapowiedział ten utwór. Czekało na niego o wiele więcej osób niż tylko ekipa metalnews.pl o czym świadczy śpiewany przez wiarę refren. Po “Ruin” ewakuowałem się trochę dalej w głąb tłumu by trochę ochłonąć i po prostu przeżyc ten koncert.

Koncert trwał w najlepsze a ja nie mogłem się nadziwić skąd wszyscy czerpią energię. Aż do samego hallu “Progresji” tłum ludzi świetnie bawił się przy muzyce “owieczek” z Wirginii. Ja tymczasem wśród publiczości wypatrywałem kolejne zacne persony. Śmietanka metalowych dziennikarzy, ekipa z Frontside, Virgin Snatch, Daray, co spostrzegawczy mogli zauważyć też Nergala i Oriona… Tymczasem występ trwał a Lamb of God wykonywał swe najlepsze hity. “Hourglass”, “Contractor”, “Laid to Rest” – amok trwał w najlepsze a Randy obiecywał, że zespół znów zawita do Polski. Jeszcze tylko “Omerta” i zespół opuścił scenę. Jednak publiczność nie pozwoliła im ochłonąć zbyt długo i już po chwili zaczęły się bisy. “Vigil”, “Redneck”, przy którym temperatura sięgnęła wrzenia i efektowne wykonanie “Black Label” i występ Lamb of God przeszedł do historii. Jedynym minusem z ich występu było nie do końca dobre nagłośnienie, które było mało czytelne no i nienajlepsza klimatyzacja, która zgotowała w “Progresji” porę deszczową. No ale chyba nawet przy włączonych dmuchawach na full, przy tak wypełnionym klubie, atmosfera i tak bliska byłaby Sahary.

Wrażenia końcowe? A co tu dużo mówić! Spocenie ogólnocielesne, pozytywne zmęczenie, dzwonienie w uszach po dziś dzień i wiele kontuzji – takie koncerty to jest to! Tak potrafi bawić się tylko metalowa publicznść, co warto nadmienić – polska publiczność. Długo po występie trwała jeszcze radosna balanga wiary, która okupowała toalety by chociaż trochę zmyć z siebie swój i czyjś pot z cielska, piła napoje wyskokowe rozpamiętując koncert, który chwilę temu się zakończył. Jedno jest pewne – gdy Lamb of God wróci do Polski, mnie na pewno nie zabraknie na ich show.
Setlista:

1. The Passing
2. In Your Words
3. Set to Fail
4. Walk With Me In Hell
5. Now You’ve Got Something To Die For
6. Ruin
7. Hourglass
8. Dead Seeds
9. Blacken the Cursed Sun
10. Descending
11. Contractor
12. Laid to Rest
13. Omerta
Bis:

14. Vigil
15. Redneck
16. Black Label

 

Warszawa, 25.05.2010
tekst: Grzegorz Żurek

Podobne artykuły

Relacja: All Hope Is Gone Tour (Warszawa, Torwar)

Tomasz Koza

Relacja: Brutal Assault XV, JAROMER (CZECHY) 12-14.08.2010

Tomasz Koza

Relacja: Ghost, All Them Witches, Tribulation – Katowice, Spodek 30.11.2019

Szymon Grzybowski

Relacja: Doro w Polsce, Warszawa – 04.10.2011

Tomasz Koza

Relacja: Trivium, Power Trip, Venom Prison – Warszawa, 25.03.2018

Szymon Grzybowski

Relacja: Napalm Death w Polsce – Gdynia, 24.11.2013

Tomasz Koza

Zostaw komentarz

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!